niedziela, 17 marca 2013

rozdział VII


Na przerwie przed ostatnia lekcją obie poszły do łazienki zapalić.
Weszły do kabiny, stanęły na toalecie i otworzyły okno.
  • Masz. - Ola wyciągnęła paczkę papierosów do Roksany.
Roksana wzięła i zaczęła palić, dym wypuszczały w stronę otwartego okna. Usłyszały kiedy ktoś wchodzi. Roksana chciała wyrzucić papierosa przez okna, ale się odbiło od ściany i spadło przed kabinę. Wyszły i zobaczyły dyrektora szkoły.
  • Tak myślałem. - spojrzał na nie surowym wzrokiem.
Dziewczyny próbowały się tłumaczyć, ale dyrektor wziął je do swojego nowego gabinetu. Usiadł wygodnie, a dziewczyny stały zdenerwowane przed biurkiem.
  • Co macie mi do powiedzenia?
  • No bo … - Roksana zaczęła, ale Ola ją szturchnęła.
  • To moja wina, ja ja namówiłam.
  • Od kiedy palicie?
  • Ona nie pali, tylko ja..
  • Ola proszę cię. Nie kłam. Widziałem jak obie paliłyście. Wprawione jak na kogoś kto nie pali- spojrzał surowo na Roksanę.
  • Jak mógł nas pan widzieć?
Dyrektor wstał podszedł do okna, zawołał je i pokazał widok na łazienkowe okno, gdzie wszystko było widać. Znowu usiadł, zapalił fajkę i zwrócił rękę w ich stronę.
  • Chcecie? Zapewne was kusi.. Ale jak wiecie.. W szkole jest zakaz, surowy zakaz palenia tytoniu i innych wyrobów.- Dziewczyny pokiwały głowami na wznak zrozumienia. - Dlatego zawieszam was do następnego tygodnia.
Zbulwersowane dziewczyny kłóciły się z dyrektorem, wyszły dopiero za kilkanaście minut. Poszły na końcówkę lekcji.
Wyszły ze szkoły i zaczepili ich jeszcze Filip z Kubą. Umówili się jeszcze co do miejsca spotkania. Na pożegnanie Kuba przytulił i pocałował w policzek Olę, Filip tak samo postąpił z Roksaną. Kiedy odeszli obie zauważyły Maćka i Michała.
  • O nieeee … - Ola krzyknęła, a chłopacy się odwrócili. - Przecież ja zapomniałam Roksana. My mamy dzisiaj zrobić projekt. Przepraszam chłopacy, ale spotkamy się może innym razem – uśmiechnięta zaczęła udawać. Kuba i Filip się zgodzili.
Podeszły do ich auta.
  • Co wy tu robicie? - Roksana zapytała witając się pocałunkiem w policzek z Maćkiem.
  • Kto to był? - spojrzał na nią kiedy go pocałowała.
  • Koledzy. Umówiliśmy się z nimi, ale jak przyjechaliście to odwołaliśmy spotkanie? - ironicznie się uśmiechnęła.
  • Ładna z was para. - Michał zwrócił się do Oli.
  • Nie jesteśmy parą? Kolegami..
  • A wasze pożegnanie na to nie wskazywało.
  • Nie kłóćcie się może okej? - Roksana się wtrąciła. - Co wy tu robicie? - zwróciła się do chłopaków.
  • No ja tu przyjechałem po zioło do kumpla. - Michał spojrzał z bacznością na Olę.
  • Dobra to nie ma sensu. Ja idę – zdenerwowana powiedziała Roksanie i poszła.
Maciek poszedł odprowadzić odprowadzić Roksanę do domu, a Michał pojechał. W czasie drogi oboje rozmyślali co zrobić, żeby ich pogodzić.
Maciek zadzwonił do Michała i poprosił, żeby na niego czekał przy parkingu przed liceum. Znowu Roksana zadzwoniła do Oli, żeby przyszła na ten parking, żeby się spotkać.

Usiadła na schodach i się rozglądnęła, czy czasem nie idzie jej przyjaciółka. Zaraz wyszła zza rogu.
  • Ola, wiesz co.. Zapomniałam czegoś z domu. Poczekaj tu chwilę. - uśmiechnęła się i poszła.
Od razu jak poszła z róg przyszedł jej sms: Porozmawiajcie.
Odwróciła się i w jej stronę szedł Michał.
  • Gdzie jest Maciek? Miał tu być.
  • Ja nic nie wiem. To znaczy wiem, ale nie wiem. - skrzywiła się. - Ola mi coś wysłała. - Wystawiła telefon i dała mu przeczytać sms`a.
  • Rozumiem, że to ukuli.
  • Tak, ale nie warto. Cześć. - uśmiechnęła się i chciała iść, ale ją zatrzymał.
  • No czekaj. Jak się już postarali to porozmawiajmy.

ROKSANA I MACIEK.

Poszli polną dróżką obok jakiegoś lasu. Rozmawiali i pierdołach. Przez moment panowała cisza, ale Maciek powstrzymał ją pewnym pytaniem.
  • Jak myślisz uda im się?
  • Jak jemu zależy tak jak jej to uda im się.
  • A nam się uda?
Roksana się zatrzymała i na niego spojrzała.
  • Że co?
  • No, czy nam by się udało? - uśmiechnął się, ale Roksana próbowała rozmyślać. - Żartuję tylko. - co prawda ja okłamał, ale zrobił to perfekcyjnie. - Wykąpiemy się? - spojrzał na nią i wskazał głową jeziorko, które było widać.
  • Jest zimno.
  • I trudno. Potem cię ogrzeję. -
Usiedli na trawie, porozmawiali chwilę i poszli się kąpać w samej bieliźnie. Woda była zimna, bo była jeszcze wiosna. Wypłynęli na środek jeziorka. Nie było to daleko od brzegu, bo jezioro było małe.
Zaczęli się wygłupiać. Maciek kawałek odpłynął i udawał, że się topi. Roksana wzięła to na serio. Zaczęła go wołać. Podpłynęła w to miejsce gdzie widziała do ostatni raz. Zaczęła już płakać. Na marne.. Maciek się zaraz wyłowił i zaczął się śmiać. Popłynął do niej, ale ona zaczęła na niego krzyczeć i chlapać wodą. Złapał ją i przywarł do siebie.
  • Zależy ci coo?
  • Co? - zdziwiona zapytała.
  • Nic.
Pokąpali się chwilę i poszli z powrotem.

8 komentarzy:

  1. Genialny rozdział , czekam na następny :P

    OdpowiedzUsuń
  2. masz talent ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ; O mega rozdział a ta ostatnia scena genialna. Jestem ciekawa co będzie z Olą i Michałem :). Pozdrawiam Nata

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowita akcja . Czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy kolejny rozdział ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się jak najszybciej dodać. Mam teraz mały problem, bo tylko ja ( toster ) Mam materiały, a z tego, że nie mogę wchodzić na kompa nie mam jak ich przekazać, ale postaram się jak najszybciej :3

      Usuń
  6. Będzie kolejna część ?

    OdpowiedzUsuń