sobota, 16 marca 2013

rozdział VI


Otworzyła drzwi. Michał bez żadnego przywitania wlazł do domu i poszedł do Oli. Jednak Roksana go zatrzymała, ale znowu Maciek dał znak, żeby go puściła.
  • Ty mądry jesteś?
  • Daj mu szansę, proszę. On to wszystko przemyślał i wie, że źle zrobił. - Maciek wszedł do domu, zamknął drzwi i ją przytulił. - Witaj. Wiesz nawet od razu po przebudzeniu jesteś śliczna.
Usiedli w salonie i zaczęli rozmawiać.

Wszedł do pokoju. Akurat się przebudziła. Zszokowana przetarła oczy.
  • Co ty tu robisz?
Michał przez chwilę nic nie odpowiadał. Najpierw usiadł na jej łóżku i spojrzał na nią.
  • Ola. Przepraszam za wczoraj. Ja naprawdę nie chciałem...
  • Ale ja chciałam. To jeszcze pamiętam. - spojrzała na niego.
Spojrzał na nią z iskrą w oku, ale zarówno zakłopotaniem. Położył się obok niej i spojrzał w oczy.
  • Naprawdę przepraszam.
  • To była moja wina.
  • Nie prawda. Nie musiałem ci tego dawać. Już ci nie dam. Nigdy, obiecuję.
  • Jeśli mogę zapytać.. Skąd to miałeś? - zapytała z lekko podniesionym tonem.
  • No właśnie. Muszę ci coś powiedzieć. - usiadł. Był odwrócony do niej plecami. - Kiedyś się pytałaś czemu mówią na mnie Zioło. To teraz ci powiem.. - obrócił się do niej. - No jestem dilerem. Nie chciałem ci tego mówić, ale jak mam być z tobą szczery to muszę. A miałem, bo miałem. Teraz to już nie ma sensu.. - wstał i chciał wyjść.
  • Nie. Czekaj. - zatrzymała go i uklękła na łóżku. - Jeżeli cię o coś poproszę to zrobisz to? - Michał przytaknął. - Przestań dilować. Proszę.
Michał na nią spojrzał i obiecał. Pocałował ją w policzek i poszedł do salonu, a ona poszła się ubrać.

  • I jak pogodziliście się? - Maciek zwrócił się do Michała, który wszedł do pokoju i usiadł na fotelu, a on skinął głową. - Powiedziałeś jej? - na to też skinął głową.
  • O czym miał jej powiedzieć? - Roksana się wtrąciła.
  • O niczym. - Michał wyprzedził z odpowiedzią Maćka. - O niczym..
Za chwilę weszła Ola, a Roksana znowu wyszła, żeby też się ubrać.
W pewnym momencie usłyszeli pukanie do drzwi. Przestraszona Ola poszła otworzyć. Była to jej siostra, przyszła z nocki ze swoimi przyjaciółkami. Powiedziała, że dzwonili do niej rodzice z wiadomością, że za 5 minut będą. Zakłopotana weszła szybko do okna i zobaczyła rodziców, którzy wchodzili do klatki.
  • Musicie się schować! Nie zdążycie wyjść... - wyganiała ich do jej pokoju.
  • Czemu? - któryś z nim zapytał.
  • Nie mogę przyprowadzać do domy nikogo oprócz Roksany jak nie ma starszych na weekend, inaczej mnie nie zostawią więcej.
Ola schowała chłopaków do wielkiej szafy. Na całe szczęście miała dość dużo miejsca w niej. Za około trzydzieści sekund rodzice weszli do domu. Przywitali się z dziewczynami i poszli się rozpakować do swojej sypialni. Ola weszła do ich pokoju, zamknęła drzwi i domagała się wrażeń z weekendu, natomiast Roksana znowu poszła po chłopaków i zaprowadziła ich do wyjścia.
  • Zaraz zejdziemy. - powiedziała z lekkim przerywnikiem na końcu bo Maciek ją pocałował i w polik i wyszli.

Zeszły na dół, ale nikogo nie było. Usiadły na ławce i chwilę poczekały. Zaczęły rozmawiać. Tak je to wchłonęło, że obie nie zauważyły kiedy podeszli ich od tylu.
  • Gdzie byliście? - zapytała Roksana.
  • W sklepie. Po zapałki. - Powiedział Maciek odpalając papierosa.
Przeszli przez całe osiedle, szli później skrótami i różnymi ścieżkami. Weszli w wielkie pole zboża. Wyższe od samych chłopaków. Zaczęli po nim biegać i się chować. W końcu Ola znalazła Roksanę i wybiegły z pola na ulicę, która znajdowała się obok. I kto tam był?
  • O cześć. Co ty tu robisz? - Zapytał brat Roksany.
Maciek akurat wybiegł i pocałował Roksanę obejmując ją nie zauważając mężczyzny.
  • Ja? Ja.. stoję sobie. A ty co tu robisz?
  • Ja idę do pracy. I młodzieńcze zostaw moją siostrę – uśmiechnął się i pociągnął ją za rękę.
  • O nie, nie. Panu Roksany nie oddam. - odwzajemnił uśmiech i pociągnął ją w swoją stronę.
Za chwilę się pożegnali i akurat wyszedł z pola Michał. Chłopacy poszli odprowadzić dziewczyny do domu.
Przez następne kilka dni, żaden z nich do żadnej nie zadzwonił. ECHO.

W szkole nie mogły nigdzie posiedzieć same. Wiecznie ktoś do nich podchodził, żeby się przywitać, czy też porozmawiać. Ale nie pogardziły rozmową z chłopakami, którymi były zainteresowane. Był to Kuba i Filip. Byli oni najpopularniejszymi chłopakami w szkole, tak jak one były najpopularniejszymi dziewczynami. Powinni chodzić do drugiej klasy LO, ale nie zdali dwa razy co czyniło ich w szkole za najfajniejszych i najprzystojniejszych, ale znowu nie gdy nie mieli okazji ze sobą rozmawiać.
Podeszli do nich i chwilę pogadali, aż wreszcie Kuba zaproponował spotkanie.
  • Dziewczyny może macie ochotę dzisiaj gdzieś wyjść? - spojrzał na Olę. - To znaczy może Ola ty byś może chciała wybrać się gdzieś ze mną na spacer? - Kuba zaproponował Oli spotkanie, a Filip Roksanie.
  • Z miłą chęcią. - Dziewczyny się zgodziły.
Umówili się godzinę po swoich lekcjach. Bardzo były podekscytowane tym spotkaniem. Liczyły w sumie na nie od kiedy zaczęli się im podobać. 

6 komentarzy:

  1. Rozdział jest niesamowity, nareszcie się coś dzieje. Oby tak dalej. Pozdrawiam Nata.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty chcę kolejną część !

    OdpowiedzUsuń
  3. Oby tak dalej, bo naprawdę ciekawie się zapowiada ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Meeega rodział !

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy kolejny rozdział ? :)

    OdpowiedzUsuń