czwartek, 7 marca 2013

rozdział II


Chłopacy spojrzeli na siebie szeroko otwierając oczy i zaczynając głośno się śmiać. Ola z Roksaną olewając ich poszły przodem nie zwracając uwagi na ich śmiechy. Kiedy przestali podbiegli do nich.
  • Nie no zaczekajcie. Przepraszamy - Maciek złapał lekko ramię Roksany, ale nie zdołał jej zatrzymać. Spoważniał razem ze swoim kolegą.
Dziewczyny spoglądając na siebie przez chwilę nic nie mówiły. Wiedziały, że dalsze gadanie z nimi nie miałoby większego sensu.
Michał stanął przed Olą po czym ona zatrzymała się. Spojrzał na nią z uśmiechem i powiedział normalnym tonem. Ani nie poważnym, ani nie roześmianym.
  • Naprawdę macie po piętnaście lat?
  • Nie na niby – spojrzała na niego surowo i zaraz ironicznie się uśmiechnęła. - Rozumiem, że coś się wam nie podoba, więc.. cześć.
Zmieniły swoją trasę na kierunek wstecz. Powolnym krokiem ruszyły
z powrotem. Michał z Maćkiem cały czas szli za nimi coś do siebie szepcząc. Denerwowało je to, ale nie chciały się udzielać. Po kilkudziesięciu minutach wreszcie znalazły się na przystanku, na którym tam wysiadły. Chłopacy usiedli na ławce i patrzyli na nie z uśmiechem.
  • Więc co teraz zrobicie? - Michał zapytał wyciągając paczkę papierosów częstując Maćka. Wyciągnął zapalniczkę, zapalił sobie i przyjacielowi. Podszedł do nich i wyciągnął paczkę w ich stronę. - Chcecie?
Żadna z nich nie odpowiedziała na pytanie. Zdenerwowana Ola widząc jak chłopacy palą wyciągnęła swoją paczkę i zapaliła.
  • No dziewczyny.. - Maciek skończył palić papierosa, zdeptał go na chodniku i podszedł. - Nie złośćcie się tak. Sory, że tak zareagowaliśmy, ale nie sądziliśmy, że macie tyle lat. - uśmiechnięty je objął – Przepraszamy. Prawda Michaś? - zwrócił się do kumpla, który przytaknął z przyjazną miną. - A tak właściwie to Roksi masz fajną klatę jak na swój wiek – spojrzał na nią, a zaraz na Olę – Ola tobą też nie pogardzę.
Zawstydzone zaczęły go odpychać. Co prawda nie były już tak suche.
  • Ale teraz serio pytam. Co teraz zrobicie?
  • Nie wiemy, zadzwonię po mojego brata – Roksana powiedziała niechętnie.
  • Nie ma takiej potrzeby – Michał się odezwał. - Mamy dla was pewną propozycję. Mam wolną chatę to chodźcie z nami, a najwyżej potem załatwimy wam jakiś transport. - uśmiechnięty wstał.
  • Nie no nie chcemy robić problemu . - Ola spojrzała najpierw na Michała, a potem na drugiego.
  • Nie robicie. Dla nas to będzie czysta przyjemność. - Maciek zaśmiał się i ją objął.
Robiło się już ciemno. Szli pomiędzy blokami. Było słychać dźwięki przejeżdżających samochodów z ulicy i głosy ludzi z okien. Chłopaki zatrzymali się przy sklepie i poprosili, żeby na nich poczekały. To była pierwsza chwila kiedy były same jak och spotkały. Usiadły na ławce kawałek od sklepu.
  • Słodcy są – Roksana się zaśmiała.
  • Nooo – Olka uśmiechnęła się szeroko. - A ten Michał jest lepszy. Podoba mi się – lekko się zaczerwieniła.
  • Mam propozycję. Pamiętasz jak obiecywałyśmy sobie, że raz zaszalejemy? Tak inaczej.. - spojrzała z powagą, ale zarazem z iskrą w oku. - Może się tak .. zabawimy z nimi? To znaczy bez takiego jakiegoś lizania, czy coś po prostu... Rozumiesz? - puściła jej oczko.
  • Rozumiem, więc ja biorę Michasia. - zaśmiała się i wstała. - Jak wyglądam? - okręciła się wokół siebie poprawiając grzywkę. Miała na sobie czarne legginsy, luźną niebieską bluzę z The One, z żółtymi napisami, czerwone Conversy i czerwoną czapkę.
  • Ładnie. A ja? - Roksana znowu była tak samo ubrana, ale bez czapki.
  • Ładnie, ale.. - zbliżyła się i poprawiła jej włosy – Teraz wyglądasz pięknie – uśmiechnęła się i zobaczyła zbliżającą się grupkę chłopaków. Było ich około siedmiu. Same dresy, pijani było, widać to było z daleko. Podeszli do nich zagadują.
  • No witam pięknie panie. Gdzie się wybieracie? My oczywiście możemy wam pomóc. Może mały melanżyk u mnie w domu? Co w na to? - Powiedział gruby, wysoki, łysy chłopak, który akurat je chciał objąć, ale inny natomiast podszedł i odbij na na bok.
  • Nie, nie. Te oto piękne dziewczyny raczej będą wolały mnie, a nie takiego spaślaka. – zaśmiał się razem zresztą swoich dresów. Dziewczyny  od nich chciały odejść, ale każdy z nich zabarykadował im wyjście. Wokół było słychać tylko głupie odzywki w ich kierunki. Nagle jeden z chłopaków, który nie był pijany krzyknął do wszystkich.
  • One są z Koniem i Ziołem.
Kiedy to usłyszeli od razu się od nich odsunęli. Znowu kiedy spostrzegli Maćka z Michałem momentalnie znaleźli się kawałek dalej od dziewczyn.
Obojga podeszli do grubego chłopaka i zaczęli nim szarpać.
  • Powiedziałem ci już chyba, że jak się tu pokażesz to będzie z tobą źle, prawda? - Michał trzymał go za koszulkę.
  • Zioło, ale ja nie wiedziałem, że one są z wami.
  • Ale miałeś się tu nie pokazywać, prawda? - Maciek dodał.
  • Dobra, dobra. Nie sap. - chłopak się poprawił i odszedł zresztą swoim kolegów.
Dziewczyny zdenerwowane usiadły na ławce prawie z łzami w oczach. Nigdy nie przydarzyło się im coś takiego. Michał usiadł obok Oli i ja przytulił, Maciek zrobił to samo z Roksanę. Za chwilę ruszyli i poszli do domu.
  • Czemu tak właściwie wszyscy jak usłyszeli, że wy idziecie to się przestraszyli? - Roksana zapytała.
  • No bo .. - Maciek zaczął, ale Michał dał mu znak, żeby nie mówił. Dziewczyny tego nie widziały.
  • No bo się nie lubimy, dlatego.. - Michał dokończył.
  • I czemu właściwie mówią na was Koniu i Zioło? - Ola zapytała poprawiając grzywkę.
  • Na mnie mówią koniu bo kiedyś jak byłem mniejszy to udawałem konia, a na Michała zioło bo, bo, bo.. to w sumie takie zioło. - zaśmiał się.
Za kilkanaście minut doszli do domu Michała. Weszli do klatki, pojechali windą na dziewiąte piętro. Zioło otworzył drzwi i wszyscy weszli. Zdjęły buty i poszły do salonu.
  • Mmm, ładnie tu masz. - Roksana usiadła na fotelu rozglądając się.
  • Kto jak woli – Michał się uśmiechnął i wszedł do kuchni stawiając na blacie reklamówkę z alkoholem.
Przez kilka godzin nic nie robili oprócz picia, palenia, wygłupiania się. Dziewczyny tak jak sobie obiecały próbowały kręcić z chłopakami. I nawet dobrze im to wychodziło bo oni im to odwzajemniali. Koło północy Olka upomniała się o transport. Maciek postanowił je odwieźć autem od brata Michała. Pożegnali się pocałunkiem w policzek i wyszli. Weszli do auta i pojechali. Nawet dziewczyny nie zdawały sobie sprawy z tego, że Maciek jest pijany i może się coś stać.

6 komentarzy:

  1. Czekam na następną część :*
    zajebiste :3

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne <3 Czekam na następną część :*

    OdpowiedzUsuń
  3. zajebiste wgl blog tez zajebisty ;DD
    kiedy następne części?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :* Następna cześć powinna być jutro. Wgl postaram się wrzucać codziennie, czy też co dwa dni ewentualnie :>

      Usuń
    2. czemu wlasciwie różowe macie napisy? ;DD

      Usuń
    3. Bo.. Bo tak jakoś z tłem się zlewa ten róż. :> Osobiście nie lubię różowego, ale ten kontrast akurat mi się podoba :3

      Usuń