sobota, 23 marca 2013

rozdział XII


Szybko wstali z łóżka, ubrali się, ogarnęli łóżko i otworzyli okno. Ledwo co usiedli na łóżku, a Ola weszła do pokoju. Spojrzała marszcząc brwi?
  • Czemu tu siedzicie?
Obojga próbowali coś szybko wymyślić i Roksana wyskoczyła.
  • Bo robiliśmy zdjęcia! Tak robiliśmy zdjęcia ..- spojrzała na Maćka. - Było tu dobre światło i tak no tak .. - zamotana się uśmiechnęła.
Ola się dziwnie popatrzyła, zaraz się zaśmiała i poszła do kuchni do Michała.
Usiadła na blacie, a on do niej podszedł łapiąc za biodra.
  • Z kim rozmawiałaś?
  • Z Roksaną. Siedzą z Maćkiem w sypialni.
Michał przymrużył jedno oko i ją pocałował. Za chwilę doszła do nich Roksana z chłopakiem. Oboje usiedli przy stole.
  • Słuchajcie, mam pomysł – Maciek spojrzał na każdego po kolei. - Po pierwsze to co wy dziewczyny robicie w wakacje?
Michał odetchnął na myśl o co mu chodzi, w planach mieli o to dawno zapytać. Dziewczyny natomiast na siebie spojrzały ze zdziwieniem.
  • No nic. Przynajmniej ja nic. Cały czas będę w domu. - Roksana powiedziała.
  • No tata coś tam wspominał, że może gdzieś pojedziemy w sierpniu.
  • To dopiero w sierpniu, ale mam nadzieję, że pod koniec czerwca nie. - uśmiechnął się podejrzliwie. - Tak sobie z Michasiem myśleliśmy, że może z nami pojedziecie na długą wycieczkę? - spojrzał i objął Roksanę.
Dziewczynom od razu się spodobało. I się zgodziły.
  • Ale gdzie i kiedy? - Roksana zapytała.
  • Tak myśleliśmy, żeby kilka dni po zakończeniu roku szkolnego. I nad jezioro do takiego miasta godzinkę od Bydgoszczy – uśmiechnął się. - Oczywiście jak chcecie. Ale znam dobrą miejscówkę.
Dziewczyny się zgodziły, ale problem był z ich rodzicami. Postanowiły ich okłamać. Co ostatnio bardzo często się im zdarzało. Powiedziały, że jaką na obóz. Poprosiły o pieniądze i wszystko poszło jak chciały. Żaden z rodziców nie zorientował się o co chodzi. Znalazły w internecie jakąś reklamę obozu i pokazały.
Uroczystość rozdania świadectw odbywała się na największej sali gimnastyczna, który była w ogromnym pomieszczeniu.
Dziewczyny elegancko weszły na salę i stanęły tuż przy wejściu. Za nimi stało dużo nauczycieli i nauczycielem, między innymi dyrektor, który bacznie je obserwował.
Kiedy Ola szukała telefonu w torebce akurat do sali szybkim krokiem wszedł Kuba z Filipem. Chamskość Kuby nie zna granic, więc przechodząc obok niej uderzył ją mocno z bara u upadła jej torebka. A co wyleciało z torebki? Papierosy, zapalniczka i jakieś tabletki. Dziewczyna się szybko schyliła i zaczęła zbierać. Kuba tylko ironicznie się zaśmiał i odszedł. Znowu podszedł do dziewczyn dyrektor szkoły.
  • Po apelu od razu do mojego gabinetu – powiedział surowo.
Przerażone dziewczyny do końca apelu grzecznie stały i udawały, że ciekawi je występ pierwszoklasistów.
Wszyscy zaczęli bić brawa, był to znak,że mogą wychodzić. Pierwsze wyszły Roksana z Olą. Otwierając drzwi zobaczyły na korytarzu Maćka i Michała. Byli ubrani tak jak najbardziej się podobało to dziewczynom. Mieli rurki i bejsbolówki.
Podeszły do nich całując namiętnie na przywitania. Podszedł do nich dyrektor i chamsko zaczął.
  • Wy dziewczyny do gabinetu. Już. Raz, raz .. - zaczął tuptać nogą. Chłopacy na niego spojrzeli i się perfidnie zaśmiali. - Rozumiem chłopcy, że wy już wychodzicie.
  • Nie. - powiedział Maciek. - Przyszliśmy po nasze dziewczyny.
  • Młodzi „mężczyźni”.. posłuchajcie mnie. Wasze dziewczyny – powiedział z naciskiem na dziewczyny – idą teraz ze mną do gabinetu.
  • A za co jeśli tak można wiedzieć? - podszedł bliżej Michał i spojrzał na dyrektora z góry.
  • Za co jeśli mogę wiedzieć?
  • Za posiadanie papierosów na terenie szkoły.
Maciek wsadził rękę do kieszeni i wyciągnął paczkę papierosów.
  • I co nam za to zrobicie?
  • No wam nic.
  • Więc dziewczynom też nic. Do widzenia. - Maciek objął Roksanę i ruszył w stronę wyjścia.
  • Nie, nie, nie.. - dyrektor och zatrzymał, ale Maciek nie dał za wygraną.
  • Proszę Pana. Nie zrobi pan nam nic, ani im. Są już wakacje, tak? One skończyły właśnie gimnazjum i zapewne nie mają ochoty już na pana patrzeć tak samo jak ja z kolegą, więc miłych wakacji i nara.
Maciek bez żadnych skrupułów powiedział i cała czwórka wyszła.
Były dwa dni po zakończeniu roku szkolnego. Michał zaproponował Oli spotkanie z okazji ich trzymiesięcznego związku.
Szli polną drogą za osiedlem Oli. Michał co chwilę dość mocno ściskał rękę Oli, aż wreszcie się wkurzyła.
  • Ała! - powiedziała donośnym tonem. - To boli. Co ci się dzieję? - zatrzymała się i spojrzała na niego.
  • Musimy pogadać. - zestresowany się do niej obrócił.
Kiedy Ola widziała jego zdenerwowanie miała już tysiąc myśli na sekundę. A najbardziej co ją nurtowało to, to że chce z nią zerwać.
Usiedli przy lesie na trawie i wziął ją za rękę.
  • Wiem, że to dopiero tylko trzy miesiące, ale muszę ci to powiedzieć. - ścisnął mocniej jej rękę. - Jak cię poznałem byłem bardzo arogancki, chamski, często byłem pijany i naćpany no i bawiłem się dziewczynami – zmarszczył brwi. - Ale kiedy cię poznałem zmieniłem się i chcę ci powiedzieć, że .. No, że mimo to tylko trzy miesiące to... kocham cię – bardziej ścisnął jej rękę i spojrzał jej w oczy. - Nie .. ja nie pownie.. - nie powiedział do końca, bo Ola obdarzyła go namiętnym pocałunkiem.

piątek, 22 marca 2013

rozdział XI


ROKSANA I MACIEK.
Usiadła na krześle do, którego zaprowadził ją strażnik. Rozglądnęła się czekając na Maćka. Wreszcie przyszedł. Powolnymi ruchami wziął słuchawkę, a zaraz ona.
  • Cześć.. - powiedział cicho.
  • Jak się trzymasz? - od razu powiedziała patrząc czule na niego.
  • Dobrze. Nie wiem kiedy nas wypuszczą. A ty jak tam? Miałaś przypał za imprezę i policję?
  • Nie. Brat wziął wszystko na siebie – niechętnie się uśmiechnęła.
Rozmawiali chwilę na dość miłe tematy. Roksana zauważyła, że Ola wychodziła z sali. Wiedziała, że trzeba się już pożegnać.
Maciek dał rękę na szybę, ona tez przyłożyła. Spojrzał na nią.
  • Tęsknie za tobą.. za dotykiem, oddechem.. Za całą tobą.
  • Maciek.. - spojrzała na niego i wzięła rękę z szyby – Ja też tęsknie. Bardzo.
Strażnik podszedł i kazał się pożegnać. Pożegnali się i wyszły z zakładu. Mimo że to był to tylko jeden dzień, ale była dla nich dręcząca myśl, że są oni sam sami w areszcie.

Siedziały w salonie u Roksany z jej bratem. Akurat zjedli obiad i zrobili sobie po kawie. Rozmawiali o czymś miłym. Wszyscy się śmieli.
  • Co dzisiaj dziewczęta macie zamiar robić? - brat Roksany powiedział dla wygłupu dziwnym akcentem przy czym się zaśmiał.
  • Nic. Będziemy cały dzień siedzieć i się nudzić. W końcu nie możemy nigdzie wychodzić, prawda? - Ola spojrzała na chłopaka zakładając nogę na nogę.
Akurat ktoś zadzwonił do drzwi i poszedł je otworzyć. Za chwilę do pokoju wszedł brat z Michałem i Maćkiem. Obie się na nich rzuciły.
Przytulili się i pocałowali. Bart wyszedł z domu.
Posiedzieli chwilę, pogadali.
  • To ja będę się zbierał. Muszę jechać do domu po klucz. - Maciek powiedział wstając.
  • Nie jedź. Jak pojedziesz to nie wiadomo kiedy przyjedziesz. - Roksana wstała z nim, złapała go za rękę i spojrzała z przerażeniem przy czym on się zaśmiał.
  • Jedź ze mną. - uśmiechnął się, pocałował i wyszli z domu.
OLA I MICHAŁ.
Posiedzieli i pogadali. Wreszcie kiedy Michał dojrzał przez okno, że Maciek z Roksaną skręcili za uliczkę, która była kawałek od domu usiadł obok Oli. Siadał coraz bliżej. Położył rękę na jej udzie. Ola zbliżyła się i rozkraczyła nogi na jego nogach. Zaczęła go namiętnie całować. Był to ich pierwszy raz kiedy tak bardzo obdarzyli się uczuciem. Dziewczyna położyła się, a chłopak się nad nią pochylił. Zdjęła mu koszulkę nie przestając całować. On zrobił to samo. Trzymał rękę na jej biodrze lekko podnosząc do góry. Rozpiął jej rozporek i powędrował ręką niżej.
Ola się nieco spięła i go zatrzymała z zniesmaczeniem.
  • Nieee .. - przygryzła nerwowo wargę i usiadła podpierając się łokciami. - Przepraszam, ale nie.
  • W porządku. Rozumiem. - uśmiechnął się, pogładził ją po głowie i pocałował w czoło.
Był nieco zawiedziony, ale naprawdę ją zrozumiał. Dostosował się do jej decyzji. Posiedzieli jeszcze chwilę i poszli się przejść.
Wyszli z domu za rękę. Ciągle ją obejmował i całował. Wyglądali na bardzo szczęśliwą parę.

ROKSANA I MACIEK
Wyszli z domu i poszli na przystanek. Podeszli do rozkładu jazdy i okazało się, że nie będzie autobusu przez najbliższe cztery godziny, więc postanowili iść posiedzieć na trybuny boiska.
Usiedli na samej górze w szóstym rzędzie. Chwilę rozmawiali, chwilę oglądali mecz, który się odbywał, chwilę się całowali, chwilę wygłupiali i obejmowali. Maciek ciągle kładł rękę na jej kolanie jeżdżąc ciągle w górę, ale Roksana go dla „zabawy” odpychała, żeby go wkurzyć.
Niespodziewanie wzięła go za rękę i weszli do budynku, w którym znajdowała się hala sportowa. Roksana weszła do damskiej toalety i upewniła się, czy nikogo tam nie ma.
Weszli do środka. Ola złapał go za koszulkę i przyłożyła do ściany. Stanęła na palcach i zaczęła go całować, on także to odwzajemniał. Maciek złapał za jej pierś przywierając ją do siebie. Nie zwracali uwagi na nic. Wtedy liczyli się tylko oni.
Ale znowu zauważyli i zareagowali na to energicznym ruchem kiedy jakaś starsza pani weszła do toalety. Przeprosili i wyszli.
Roksana zadzwoniła do Oli, czy jest u niej w domu, a potem do brata, ale jednak brat był w domu, więc ponownie zadzwoniła do Oli, czy ma wolne mieszkanie.
Weszli do domu Oli. Klucz miała pod wycieraczką, więc nie było problemu z wejściem.
Od razu zaczęli całą „grę” tuż na przedpokoju. Maciek zamknął drzwi, ona pociągnęła go do sypialni rodziców przyjaciółki.
Położyła się na łóżku i oparła się łokciami. Nachylił się nad nią i zaczął szybko i namiętnie całować po każdej części jej ciała. Oboje się energicznie rozebrali. Kiedy Maciek był już gotów nachylił się i szepnął jej na ucho.
  • Jesteś dziewicą, prawda? - zapytał przy czym dziewczyna nic nie mówiąc dała znak, że jest. - Na pewno chcesz to zrobić? - spojrzał jej w oczy.
  • Chcę. A ty jesteś.. Jesteś prawiczkiem ? - niepewnie zapytała z powagą.
  • Niestety, ale nie jestem. - zmarszczył brwi. - Ale chciałbym, żeby ten raz był tylko z tobą. - uśmiechnął się, pocałował i zaczął.
Przybrali odpowiednią pozycję i zaczął. Zestresowany, ale zarazem bardzo podniecony oparł się rękoma obok jej głowy i w nią wszedł. Obojga się podobało, szczególnie Roksanie mimo że był to jej pierwszy raz. Skończyli po około godzinie.
Leżeli pod kołdrą. Roksana trzymała głowę na jego klatce piersiowej smyrając go po brzuchu. Znowu on wpatrywał się się w sufit bawiąc się kawałkiem jej włosów.
Chwilę później usłyszeli jak ktoś wchodzi do domu...


PS. Kilka osób poprosiło, żebyśmy wstawiły tu swoje zdjęcia, więc po przemyśleniu wstawiamy. Za szkody monitora nie odpowiadamy. Na pierwszym zdjęciu znajduje się xxo, a na drugim Tosterr :3 Pjona. + Liczymy na 1k wejść do niedzieli! ;)


czwartek, 21 marca 2013

rozdział X


Ola z Roksaną stanęły przy wejściu i wpuszczały gościu. Zadzwonił Roksanie telefon, więc poszła go odebrać. Rozmawiając miała przerażoną minę. Podeszła szybko do Oli.
  • Dzwonił Michał i powiedział, że po drodze spotkali mojego brata.
Ola otworzyła szeroko oczy.
  • Że co?! - zdenerwowana krzyknęła.
  • No, ale on wie już o imprezie – przełknęła ślinę.
  • Jak to wie?
  • No po prostu i za to, żeby nie mówić rodzicom zaprosił kilku swoich kolegów. Właśnie to niektórzy z nich – kiwnęła głową.
Dziewczyny stały przy dużym stole z alkoholem i przekąskami, które przynieśli goście. Michał z Maćkiem akurat poszli na papierosa. Rozmawiając przez muzykę usłyszały kiedy ktoś krzyczał z daleka imię Oli. Odwróciła się z niesmaczną miną i zobaczyła pijanego, nawet bardzo pijanego Kubę. Podszedł do niej i się o nią oparł.
  • No to jak? Szybki numerek w pokoju? - spojrzał przymykając jedno oko na Olę. - Górę masz wolną z tego co wiem, prawda? - zwrócił się do Roksany, która stała obok.
  • Kuba, odejdź ode mnie. - Niechętna Ola odepchnęła go od siebie, ale on znowu natarczywie się do niej przystawiał. Wkurzyła się i odeszła na bok.
Zirytowany jej reakcją znowu poszedł za nią. Oparł jedną rękę o ścianę a drugą ją zabarykadował.
  • Posłuchaj. Kiedy ja chcę, to też masz chcieć, rozumiesz? - spoważniał, ale uśmiechnął się krzywo.
  • Nie. To ty posłuchaj mnie – ironicznie spojrzała. - Jeżeli ja nie chcę to ty masz się odwalić? Rozumiesz? - przekręciła szybko głowę uśmiechając się i odchodząc, ale on jednak ją złapał.
Podtrzymał ją za rękę i szarpnął w obok. Drugą ręką powędrował po jej udzie jadąc pod sukienkę. Ona go trzasnęła, ale nie zadziałało. Krzyknęła na niego, ale mimo dużo osób wokół nikt się nie zorientował, że się jej to nie podoba. Kuba wziął ją za rękę i pociągnął ją na piętro. Michał akurat wyszedł z balkonu i zauważył ten incydent. Od razu podbiegł i ją wziął od niego, ale Kuba nie miał zamiaru jej zostawiać. Popchnął Michała i tak zaczęła się bijatyka. Dołączył jeszcze do niej Maciek.
Za jakieś trzy-cztery minuty do domu przyszła policja. Wzięła Michała, Kubę, Maćka i dziewczyny ze sobą. Każdy zeznawał. Kuba poszedł na ostatni bieg.
  • Więc jak to się zaczęło? - Policjant zapytał stukając długopisem i wielki metalowy stół.
  • No jak to jak? - zaśmiał się. - Dziewczyna była chętna to chcieliśmy iść na górę, ale ten gwałciciel podbiegł do nas i zaczął mnie bić.
  • Co masz na myśli mówiąc gwałciciel? - zapytał drugi policjant, który stał za krzesłem tego pierwszego dokładnie analizując każde jego słowo.
  • Gwałciciel .. to co wy nie wiecie? - Chłopak opadł się stanowczo łokciami na stole. - Więc ta cała ich historia znajomości zaczęła się od tego, że oni je spotkali na jakimś tam odludzi i za to, że je gdzieś zaprowadzili zażądali czegoś, że tak powiem w naturze. Przestraszone bały się i im „zapłaciły”. Później to tylko szło jak składka. Ten cały Zioło kazał zerwać Oli ze mną, tak samo
    Koniu z Roksaną. Później pojechali razem nad jezioro i tam je gwałcili. Dziewczyny nie poszły z tym do was bo oni im zagrozili, że zabiją najpierw ich rodzinę, a później je. Znowu dzisiaj Ola mi wszystko powiedziała.
Kuba dalej zeznawał kłamstwa. Michał, Maciek i dziewczyny powiedziały jak było naprawdę, ale z tego, że zeznania Kuby były wiarygodne postanowili zatrzymać Maćka i Michała, a sam pojechał do domu. Dziewczyny też musiały.
Na drugi dzień od razu z rana pojechały do aresztu na spotkanie. Miały mały problem, żeby wejść, ale pracował tam sąsiad Roksany cioci, który ją znał i pozwolił spotkać się z ich chłopakami.
Weszły do pomieszczenia gdzie było oddzielone siedzenia, szyby i telefonu.

OLA I MICHAŁ.
Usiadła zdenerwowana na krześle bawiąc się palcami. Podniosła słuchawkę kiedy Michał podszedł do szyby. Usiadł na krześle, podniósł słuchawkę.
  • To wszystko przeze mnie.
  • Michał... Nie obwiniaj się, proszę. To była jego wina.
  • Ola.. Przepraszam cię za wszystko. - mówił zachrypniętym głosem.
  • Nie przepraszaj – uśmiechnęła się. - Wszystko będzie dobrze. Wyciągniemy was stąd. Obiecuję.
Michał podniósł powoli głowę i spojrzał na nią z czarująco ułożonymi oczami. Uwielbiała kiedy tak na nią patrzył. Zawsze się uśmiechała, ale teraz nie chciała, bo wiedziała w jakiej jest sytuacji.
  • Ola.. Kocham cię..
Ona na niego spojrzała ze zdziwieniem, ale akurat podszedł strażnik i kazał zakończyć rozmowę.
Michał znowu powtórzył ostatnie słowa i odszedł.

wtorek, 19 marca 2013

rozdział IX


Skrępowany Maciek i Roksana od razu przestali. Poszli i rozpalili ognisko. Siedzieli do rana. Kiedy wreszcie postanowili się położyć zauważyli, że nie mają namiotów, więc byli zmuszeni spać we czwórkę w campingu, który znajdował się obok. Na największym łóżku spały dziewczyny, a na mniejszym chłopacy. Kiedy weszli do campingu rozmawiali, śmiali się jeszcze tak do siódmej nad ranem. Dziewczyny nie powiedziały sobie, że każda z nich ma chłopaka.
Przez czas pobytu ciągle się bawili. Do domu wreszcie przyjechali w niedzielę. Na szczęście nie mieli przez to problemów.
Kiedy przyjechały do domu pierwsze co zrobiły to poszły się porządnie wyspać.
Usłyszała przez sen dźwięk telefonu. Obudziła się i odebrała.
  • No cześć. Będę u ciebie pod blokiem za 5 minut. - Roksana powiedziała szybko i się rozłączyła.
Ola jeszcze chwilę poleżała. Wstała, poprawiła się, wzięła torbę i wyszła. Wyszła z klatki i zobaczyła już Roksanę, który szybko stawiała kroki. Podeszła i bez zatrzymania szła dalej.
  • No szybko, szybko. Mamy dziesięć minut, a jak nie to nam autobus odjedzie.
Dziewczyny szybko popędziły na przystanek autobusowy. Jechały do Michała i Maćka. Mimo że spędzili ze sobą kilkanaście godzin to ciągle nie miały ich dość. Tym razem to one pojechały do nich w zamian za to, że oni ciągle przyjeżdżali.
Szły na umówione spotkanie. Znowu za rogiem szli oni, a przed nimi Patrycja – była dziewczyna Maćka. Z tego, że szła przodem i widziała już dziewczyny uśmiechnęła się do nich krzywo. Poczekała na chłopaków, złapała Maćka i go namiętnie pocałowała. Nie wiedział co się dzieje, tak samo Michał i dziewczyny.
  • Co to miało być? - Maciek spojrzał na nią z krzywą miną
  • Nic, nic. - Patrycja się uśmiechnęła, odwróciła się na pięcie i poszła w swoją stronę.
Zamurowana Roksana nic nie powiedziała, krzyknęła, czy coś w tym rodzaju tylko pobiegła na przystanek z płaczem.
Ola próbowała ją dogonić, ale kazali się jej zatrzymać i pobiegł za nią Maciek. Niestety jej nie dogonił. Wsiadła do pierwszego lepszego autobusu. Miała szczęście bo był to akurat do jej miasta.
Ola z chłopakami poczekała do następnego autobusu.
Pojechali. Poszli do niej do domu. Była sama z bratem. Bart bez problemu ich wpuścił, bo i tak wychodził.
Maciek poszedł do niej do pokoju, otworzył drzwi. Siedziała na łóżku i płakała.
  • Wyjdź.
Nic nie powiedział tylko usiadł na łóżku obok niej. Położył rękę na jej głowie i ją gładził.
  • Roksana. Dobrze wiesz, że ja i Patrycja już ze sobą nie jesteśmy. Ona to specjalnie zrobiła jestem jestem tego pewien. - ciągle ją gładził mówiąc powoli.
Ona dalej płakała, nie potrafiła się uspokoić.
  • Dlaczego ona cię pocałowała? - Wreszcie na niego spojrzała.
  • Chciała, żebyś była zazdrosna.
  • I się jej to udało. Co bardzo mi się podoba – uśmiechnął się i do niej przytulił. - Roksana.. Proszę nie złość się. Nigdy bym tego tobie nie zrobił. Jesteś moja, a ja twój. - Pocałował ją w czoło, a ona położyła się na jego kolanach i po chwili zasnęła trzymając jego rękę.
Nagle do pokoju z hukiem wpadła Ola. Maciek zaczął ją uciszać. Położył ją na poduszkę i oboje zeszli na dół do kuchni. Michał siedział i palił papierosa.
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Ola poszła otworzyć. Poczta z powiadomieniem do rodziców o zawieszeniu dziewczyn w szkole. Położyła na blacie i akurat weszła do kuchni Roksana.
  • Nie mogę spać. - spojrzała na Maćka i się uśmiechnęła.
Już mu wybaczyła. Wszyscy siedzieli i rozmawiali. W końcu Roksana zaproponowała.
  • Skoro jesteśmy sami, a ja mam wolny dom do rana to może zrobimy coś?
Miała na myśli imprezę. Zrobili jak powiedziała. Zadzwonili do wszystkich swoich znajomych i zaprosili. Michał z Maćkiem pojechali po jakiś alkohol. W czasie kiedy ich nie było zebrało się dużo osób. Łącznie można by było zliczyć około trzystu..


PS. nie ma fajnego zakończenia, bo już dzisiaj nie zdążę. W ogóle dzięki, że to czytanie. Cześć! <3 Następny jutro :3

poniedziałek, 18 marca 2013

rozdział VIII


OLA I MICHAŁ. cd..

  • No czekaj. Jak się już postarali to porozmawiajmy.
Ola usiadła na schodach, zaciągnęła rękawy i na niego spojrzała.
  • No to rozmawiaj.
  • Masz mi coś do powiedzenia?
  • Ja? Dlaczego ja? Może ty masz? - zbulwersowana wstała.
  • To był twój chłopak, prawda?
  • Nie. To nie był mój chłopak. To był kolega.
  • I cie pocałował, tak?
  • Na pożegnanie. - spojrzała z irytacją. - Umówiliśmy się, ale gdybyś jeszcze nie zauważył to kiedy was zobaczyliśmy to odwołaliśmy spotkanie, prawda?
Michał spojrzał na nią z uwagą. Zaobserwował każdy jej ruch. Wiedział, że nie kłamie. Podszedł do niej.
  • Ja naprawdę nie przyjechałem po zioło..
  • Nie zdaje mi się. Więc co tu robiliście? Nie odzywaliście się przez kilka dni i nagle wam się o nas przypomniało, tak?
  • Nie mogliśmy. Przepraszamy, Przepraszam. - Wziął ją za rękę. - Przestałem. Tak jak obiecałam i tak jak prosiłaś.
  • Możesz mnie nie okłamywać?
  • Nie kłamię. - zbliżył się do niej. - Przestałem dla ciebie. A przestałem dla ciebie bo.. Bo mi na tobie zależy.
Ola na niego spojrzała na niego z szeroko otwartymi oczyma. Z jednej strony się bardzo ucieszyła, a z drugiej nie wiedziała ja ma się zachować. Na szczęście nic nie musiała mówić. Michał zbliżył się do niej, ich ciała się przywierały, a usta się spotkały.

Pospacerowali niedługo i poszli je odprowadzić na osiedle. W końcu Maciek wypalił z wycieczką.
  • Słuchajcie, mamy taki pomysł. Nie chcemy was zmuszać, ale jeżeli chcecie to będzie nam bardzo miło. Zechciałybyście może pojechać z nami pod namioty? Znam fajne miejsce, wezmę auto brata i możemy pojechać na jeden dzień.

Dziewczyny się zgodziły. Na drugi dzień wypadał piątek, wtedy mieli jechać. Rodzice nie wiedzieli o zawieszeniach dziewczyn, więc napisały im kartę, że po szkole idą do koleżanki na noc.
Na początku droga wydawała się łatwa. Maciek potrafił trafić do pewnego miejsca, ale później ciągle się gubili. Po długiej jeździe wreszcie dotarli. Piękne miejsce. Mały staw. Można było się kąpać. Wszystko było pozarastane wysoką trawą, ale znowu miejsce gdzie miały stać namioty było wykoszone.
Pierwsze co zrobili to poszli się wykąpać. Po dwóch godzinach poszli na swoje miejsce.
ROKSANA I MACIEK
Maciek poprosił Roksanę o spacer, więc poszli. Szli brzeżkiem stawu, po piachu. Chłopak ciągle zbliżał rękę do jej dłoni.
  • Roksana .. - zaczął. - Pamiętasz co ci wczoraj mówiłem? To, czy uda się Michałowi i Oli?
  • Tak pamiętam – powiedziała niepewnie.
  • To tylko tak .. no, odpowiesz mi na to moje wczorajsze pytanie?
  • Jakie?
Zakłopotany nie wiedział jak ma zapytać, więc zwykłym „ a nic już „ zakończył temat. Chodzili jeszcze dobre pół godziny. Wreszcie kiedy wchodzili w trawę, aby dojść pod namioty Roksana go zatrzymała.
  • Tak.
  • Ale co tak? - zdziwiony na nią spojrzał.
Ona go natomiast wzięła za rękę i spojrzała na niego. Był od niej wyższy, więc musiała lekko podnieść głowę.
  • Tak udało by nam się. Odpowiedziałam na twoje wczorajsze pytanie.
  • Naprawdę tak uważasz?
  • Naprawdę – Nic więcej nic nie powiedzieli. Roksana stanęła na palcach i go pocałowała. Oboje zaczęli się namiętnie całować.
  • Yhyyym....

OLA I MICHAŁ.
Rozciągnął się i dał swoją rękę na jej ramię.
  • Wreszcie sami. - uśmiechnął się i zaczął ją smyrać po ramieniu.
  • Aż tak bardzo ci zależało?
  • Bardzo. Tak bardzo jak na tobie – pocałował ją w policzek i wyciągnął papierosa. - Chcesz?
  • Nie dzięki.
Ola nie była aż tak wesoła na zewnątrz, ale znowu w środku rozpierała ją radość. Tak strasznie się cieszyła, że Michał nie ukrywa swoich uczyć. Podobało się jej to, ale nie chciała tego, aż tak ujawniać. Ciągle patrzyła na jego ruchy, strasznie ją to pociągało.
Michał zdeptał papierosa, i odwrócił się do niej. Wziął za rękę i zaczął bawić się jej pierścionkiem.
  • Lubisz pierścionki?
  • Tak. Bardzo – uśmiechnęła się do niego.
  • Tak sobie myślę .. - zaczął, ale zaraz skończył.
  • Nie, proszę dokończ.
  • Ale to jest głupie.
  • Na pewno nie jest. Proszę powiedz mi. - nachyliła się do niego spojrzała na niego oczami ala „ słodki piesek” i zaczęła się śmiać.
  • Jesteś śliczna kiedy się cieszysz. W sumie zawsze jesteś śliczna. - Chłopak ją zawstydził. - Tak sobie myślę, bo kiedy mi na tobie zależy i tobie chyba też … - Powiedział a ona z uśmiechem przytaknęła. - To może tak... Nie. Co ja mówię. Przepraszam.
Wstał i zaczął kopać kamyk. Ona wstała, stanęła obok niego i złapała go za bark. On natomiast klęknął i wziął ją na barana i zaczął się kręcić. Zaczęła piszczeć, śmiać się i krzyczeć. W końcu kiedy przestać ona nachyliła głowę i powiedziała mu na ucho.
  • Dokończysz? Może by tak?
Postawił ją na ziemię i spojrzał.
  • Wiesz co chcę powiedzieć.
  • Może wiem, może nie wiem – uwodziła do swoim uśmiechem.
Nie powiedział nic więcej. Pocałował ją i oficjalnie byli parą. Oboje się cieszyli. Powygłupiali się chwilę. Ola stwierdziła, że nie ma za długo Roksany z Maćkiem, więc postanowili pójść ich poszukać.
Wyszli z wykoszonego pola, wzięli się za rękę i po drodze ciągle się śmiali. Usłyszeli jakiś szelest w trawie, więc poszli w tą stronę. Podeszli bliżej i zauważyli kiedy ich przyjaciele się całują.
  • Yhyyym.... - Michał chamsko kaszlnął. - Może byście tak przestali? - zaczął się śmiać. Za chwilę wszyscy poszli na pole i rozpalili ognisko. 

niedziela, 17 marca 2013

rozdział VII


Na przerwie przed ostatnia lekcją obie poszły do łazienki zapalić.
Weszły do kabiny, stanęły na toalecie i otworzyły okno.
  • Masz. - Ola wyciągnęła paczkę papierosów do Roksany.
Roksana wzięła i zaczęła palić, dym wypuszczały w stronę otwartego okna. Usłyszały kiedy ktoś wchodzi. Roksana chciała wyrzucić papierosa przez okna, ale się odbiło od ściany i spadło przed kabinę. Wyszły i zobaczyły dyrektora szkoły.
  • Tak myślałem. - spojrzał na nie surowym wzrokiem.
Dziewczyny próbowały się tłumaczyć, ale dyrektor wziął je do swojego nowego gabinetu. Usiadł wygodnie, a dziewczyny stały zdenerwowane przed biurkiem.
  • Co macie mi do powiedzenia?
  • No bo … - Roksana zaczęła, ale Ola ją szturchnęła.
  • To moja wina, ja ja namówiłam.
  • Od kiedy palicie?
  • Ona nie pali, tylko ja..
  • Ola proszę cię. Nie kłam. Widziałem jak obie paliłyście. Wprawione jak na kogoś kto nie pali- spojrzał surowo na Roksanę.
  • Jak mógł nas pan widzieć?
Dyrektor wstał podszedł do okna, zawołał je i pokazał widok na łazienkowe okno, gdzie wszystko było widać. Znowu usiadł, zapalił fajkę i zwrócił rękę w ich stronę.
  • Chcecie? Zapewne was kusi.. Ale jak wiecie.. W szkole jest zakaz, surowy zakaz palenia tytoniu i innych wyrobów.- Dziewczyny pokiwały głowami na wznak zrozumienia. - Dlatego zawieszam was do następnego tygodnia.
Zbulwersowane dziewczyny kłóciły się z dyrektorem, wyszły dopiero za kilkanaście minut. Poszły na końcówkę lekcji.
Wyszły ze szkoły i zaczepili ich jeszcze Filip z Kubą. Umówili się jeszcze co do miejsca spotkania. Na pożegnanie Kuba przytulił i pocałował w policzek Olę, Filip tak samo postąpił z Roksaną. Kiedy odeszli obie zauważyły Maćka i Michała.
  • O nieeee … - Ola krzyknęła, a chłopacy się odwrócili. - Przecież ja zapomniałam Roksana. My mamy dzisiaj zrobić projekt. Przepraszam chłopacy, ale spotkamy się może innym razem – uśmiechnięta zaczęła udawać. Kuba i Filip się zgodzili.
Podeszły do ich auta.
  • Co wy tu robicie? - Roksana zapytała witając się pocałunkiem w policzek z Maćkiem.
  • Kto to był? - spojrzał na nią kiedy go pocałowała.
  • Koledzy. Umówiliśmy się z nimi, ale jak przyjechaliście to odwołaliśmy spotkanie? - ironicznie się uśmiechnęła.
  • Ładna z was para. - Michał zwrócił się do Oli.
  • Nie jesteśmy parą? Kolegami..
  • A wasze pożegnanie na to nie wskazywało.
  • Nie kłóćcie się może okej? - Roksana się wtrąciła. - Co wy tu robicie? - zwróciła się do chłopaków.
  • No ja tu przyjechałem po zioło do kumpla. - Michał spojrzał z bacznością na Olę.
  • Dobra to nie ma sensu. Ja idę – zdenerwowana powiedziała Roksanie i poszła.
Maciek poszedł odprowadzić odprowadzić Roksanę do domu, a Michał pojechał. W czasie drogi oboje rozmyślali co zrobić, żeby ich pogodzić.
Maciek zadzwonił do Michała i poprosił, żeby na niego czekał przy parkingu przed liceum. Znowu Roksana zadzwoniła do Oli, żeby przyszła na ten parking, żeby się spotkać.

Usiadła na schodach i się rozglądnęła, czy czasem nie idzie jej przyjaciółka. Zaraz wyszła zza rogu.
  • Ola, wiesz co.. Zapomniałam czegoś z domu. Poczekaj tu chwilę. - uśmiechnęła się i poszła.
Od razu jak poszła z róg przyszedł jej sms: Porozmawiajcie.
Odwróciła się i w jej stronę szedł Michał.
  • Gdzie jest Maciek? Miał tu być.
  • Ja nic nie wiem. To znaczy wiem, ale nie wiem. - skrzywiła się. - Ola mi coś wysłała. - Wystawiła telefon i dała mu przeczytać sms`a.
  • Rozumiem, że to ukuli.
  • Tak, ale nie warto. Cześć. - uśmiechnęła się i chciała iść, ale ją zatrzymał.
  • No czekaj. Jak się już postarali to porozmawiajmy.

ROKSANA I MACIEK.

Poszli polną dróżką obok jakiegoś lasu. Rozmawiali i pierdołach. Przez moment panowała cisza, ale Maciek powstrzymał ją pewnym pytaniem.
  • Jak myślisz uda im się?
  • Jak jemu zależy tak jak jej to uda im się.
  • A nam się uda?
Roksana się zatrzymała i na niego spojrzała.
  • Że co?
  • No, czy nam by się udało? - uśmiechnął się, ale Roksana próbowała rozmyślać. - Żartuję tylko. - co prawda ja okłamał, ale zrobił to perfekcyjnie. - Wykąpiemy się? - spojrzał na nią i wskazał głową jeziorko, które było widać.
  • Jest zimno.
  • I trudno. Potem cię ogrzeję. -
Usiedli na trawie, porozmawiali chwilę i poszli się kąpać w samej bieliźnie. Woda była zimna, bo była jeszcze wiosna. Wypłynęli na środek jeziorka. Nie było to daleko od brzegu, bo jezioro było małe.
Zaczęli się wygłupiać. Maciek kawałek odpłynął i udawał, że się topi. Roksana wzięła to na serio. Zaczęła go wołać. Podpłynęła w to miejsce gdzie widziała do ostatni raz. Zaczęła już płakać. Na marne.. Maciek się zaraz wyłowił i zaczął się śmiać. Popłynął do niej, ale ona zaczęła na niego krzyczeć i chlapać wodą. Złapał ją i przywarł do siebie.
  • Zależy ci coo?
  • Co? - zdziwiona zapytała.
  • Nic.
Pokąpali się chwilę i poszli z powrotem.

sobota, 16 marca 2013

rozdział VI


Otworzyła drzwi. Michał bez żadnego przywitania wlazł do domu i poszedł do Oli. Jednak Roksana go zatrzymała, ale znowu Maciek dał znak, żeby go puściła.
  • Ty mądry jesteś?
  • Daj mu szansę, proszę. On to wszystko przemyślał i wie, że źle zrobił. - Maciek wszedł do domu, zamknął drzwi i ją przytulił. - Witaj. Wiesz nawet od razu po przebudzeniu jesteś śliczna.
Usiedli w salonie i zaczęli rozmawiać.

Wszedł do pokoju. Akurat się przebudziła. Zszokowana przetarła oczy.
  • Co ty tu robisz?
Michał przez chwilę nic nie odpowiadał. Najpierw usiadł na jej łóżku i spojrzał na nią.
  • Ola. Przepraszam za wczoraj. Ja naprawdę nie chciałem...
  • Ale ja chciałam. To jeszcze pamiętam. - spojrzała na niego.
Spojrzał na nią z iskrą w oku, ale zarówno zakłopotaniem. Położył się obok niej i spojrzał w oczy.
  • Naprawdę przepraszam.
  • To była moja wina.
  • Nie prawda. Nie musiałem ci tego dawać. Już ci nie dam. Nigdy, obiecuję.
  • Jeśli mogę zapytać.. Skąd to miałeś? - zapytała z lekko podniesionym tonem.
  • No właśnie. Muszę ci coś powiedzieć. - usiadł. Był odwrócony do niej plecami. - Kiedyś się pytałaś czemu mówią na mnie Zioło. To teraz ci powiem.. - obrócił się do niej. - No jestem dilerem. Nie chciałem ci tego mówić, ale jak mam być z tobą szczery to muszę. A miałem, bo miałem. Teraz to już nie ma sensu.. - wstał i chciał wyjść.
  • Nie. Czekaj. - zatrzymała go i uklękła na łóżku. - Jeżeli cię o coś poproszę to zrobisz to? - Michał przytaknął. - Przestań dilować. Proszę.
Michał na nią spojrzał i obiecał. Pocałował ją w policzek i poszedł do salonu, a ona poszła się ubrać.

  • I jak pogodziliście się? - Maciek zwrócił się do Michała, który wszedł do pokoju i usiadł na fotelu, a on skinął głową. - Powiedziałeś jej? - na to też skinął głową.
  • O czym miał jej powiedzieć? - Roksana się wtrąciła.
  • O niczym. - Michał wyprzedził z odpowiedzią Maćka. - O niczym..
Za chwilę weszła Ola, a Roksana znowu wyszła, żeby też się ubrać.
W pewnym momencie usłyszeli pukanie do drzwi. Przestraszona Ola poszła otworzyć. Była to jej siostra, przyszła z nocki ze swoimi przyjaciółkami. Powiedziała, że dzwonili do niej rodzice z wiadomością, że za 5 minut będą. Zakłopotana weszła szybko do okna i zobaczyła rodziców, którzy wchodzili do klatki.
  • Musicie się schować! Nie zdążycie wyjść... - wyganiała ich do jej pokoju.
  • Czemu? - któryś z nim zapytał.
  • Nie mogę przyprowadzać do domy nikogo oprócz Roksany jak nie ma starszych na weekend, inaczej mnie nie zostawią więcej.
Ola schowała chłopaków do wielkiej szafy. Na całe szczęście miała dość dużo miejsca w niej. Za około trzydzieści sekund rodzice weszli do domu. Przywitali się z dziewczynami i poszli się rozpakować do swojej sypialni. Ola weszła do ich pokoju, zamknęła drzwi i domagała się wrażeń z weekendu, natomiast Roksana znowu poszła po chłopaków i zaprowadziła ich do wyjścia.
  • Zaraz zejdziemy. - powiedziała z lekkim przerywnikiem na końcu bo Maciek ją pocałował i w polik i wyszli.

Zeszły na dół, ale nikogo nie było. Usiadły na ławce i chwilę poczekały. Zaczęły rozmawiać. Tak je to wchłonęło, że obie nie zauważyły kiedy podeszli ich od tylu.
  • Gdzie byliście? - zapytała Roksana.
  • W sklepie. Po zapałki. - Powiedział Maciek odpalając papierosa.
Przeszli przez całe osiedle, szli później skrótami i różnymi ścieżkami. Weszli w wielkie pole zboża. Wyższe od samych chłopaków. Zaczęli po nim biegać i się chować. W końcu Ola znalazła Roksanę i wybiegły z pola na ulicę, która znajdowała się obok. I kto tam był?
  • O cześć. Co ty tu robisz? - Zapytał brat Roksany.
Maciek akurat wybiegł i pocałował Roksanę obejmując ją nie zauważając mężczyzny.
  • Ja? Ja.. stoję sobie. A ty co tu robisz?
  • Ja idę do pracy. I młodzieńcze zostaw moją siostrę – uśmiechnął się i pociągnął ją za rękę.
  • O nie, nie. Panu Roksany nie oddam. - odwzajemnił uśmiech i pociągnął ją w swoją stronę.
Za chwilę się pożegnali i akurat wyszedł z pola Michał. Chłopacy poszli odprowadzić dziewczyny do domu.
Przez następne kilka dni, żaden z nich do żadnej nie zadzwonił. ECHO.

W szkole nie mogły nigdzie posiedzieć same. Wiecznie ktoś do nich podchodził, żeby się przywitać, czy też porozmawiać. Ale nie pogardziły rozmową z chłopakami, którymi były zainteresowane. Był to Kuba i Filip. Byli oni najpopularniejszymi chłopakami w szkole, tak jak one były najpopularniejszymi dziewczynami. Powinni chodzić do drugiej klasy LO, ale nie zdali dwa razy co czyniło ich w szkole za najfajniejszych i najprzystojniejszych, ale znowu nie gdy nie mieli okazji ze sobą rozmawiać.
Podeszli do nich i chwilę pogadali, aż wreszcie Kuba zaproponował spotkanie.
  • Dziewczyny może macie ochotę dzisiaj gdzieś wyjść? - spojrzał na Olę. - To znaczy może Ola ty byś może chciała wybrać się gdzieś ze mną na spacer? - Kuba zaproponował Oli spotkanie, a Filip Roksanie.
  • Z miłą chęcią. - Dziewczyny się zgodziły.
Umówili się godzinę po swoich lekcjach. Bardzo były podekscytowane tym spotkaniem. Liczyły w sumie na nie od kiedy zaczęli się im podobać. 

piątek, 15 marca 2013

rozdział V


Chłopak od razu się wycofał. Zimne i mroczne spojrzenie kolegów dziewczyn dało mu do zrozumienia, że ma nie zadzierać. Odchodząc dodał.
  • Jeszcze dzisiaj się policzmy. - powiedział i kiwną palcem w stronę Oli. Ona usiadła na ławce cała roztrzęsiona, Roksana usiadła obok i ją przytuliła.
  • Może lepiej będzie jak dzisiaj prześpicie się u mnie? - Maciek zaproponował. - Moich rodziców nie mado jutra, a brat będzie dopiero w nocy, a nie będzie miał nic przeciwko.
Maciek powiedział i zaczął palić papierosa.
  • Nie będzie to problem? - Ola na niego spojrzała.
  • Zwariowałaś? Ten psychol przyjdzie jeszcze w nocy i coś ci zrobi.
  • To niech ona pojedzie z wami, a ja najwyżej jutro po nią przyjadę, czy coś .. - Roksana spojrzała na nich z troską.
  • Nie, nie, nie. - Maciek się zaśmiał. - Ty też jedziesz. Dotrzymasz nam towarzystwa.

    Dziewczyny się zgodziły i pojechały z nimi. Weszli do domu, zrobili popcorn i postanowili, że zagrają w butelkę. Usiedli w małym kółku. Maciek zapomniał i powie, więc poszedł do kuchni. Nagle ktoś zadzwonił na dzwonek. Roksana na prośbę chłopaka otworzyła drzwi. Stała przed nimi ładna blondynka. Niby naturalna, a niby plastik.
  • Pati? - Maciek podszedł i ją pocałował w usta. - Wejdziesz? Właśnie zaczynamy grać w butelkę.
Roksana krzywo się popatrzyła i poszła do salonu. Za chwilę Maciek wszedł tam z Patrycją i przedstawił ją dziewczynom jako jego ukochana. Usiedli w kręgu i zaczęli grać. Pytania i wyzwania wszelakiego rodzaju. W końcu Ola postanowiła wkurzyć Patrycję i jako wyzwanie dała Maćkowi, żeby pocałował Roksanę. Bez żadnych sprzeczek pocałował ją dość słodko. Patrycja tylko ironicznie się uśmiechała. Maćkowi trafiło się znowu wyzwanie. Michał przez chwilę się zastanawiał .
  • Powiedz Patrycji prawdę. - Michał się podle uśmiechnął, a Maciek przerażony spojrzał na przyjaciela, a zaraz na swoją dziewczynę.
  • Inne pytanie..
  • Nie. - Patrycja surowo zaprzeczyła.
  • Sama tego chciałaś. Patrycja, z nami koniec.
  • Hah, że co?
  • No z nami koniec. Sory.
Patrycja na niego spojrzała, wstała, zaczęła płakać i wybiegła z pokoju.
Maciek od razu za nią pobiegł, ale zobaczył tylko jak drzwi wejściowe się zamknęły. Zezłoszczony wszedł do łazienki.
  • Coś ty narobił? - Ola zapytała Michała patrząc przy okazji na przyjaciółkę, która akurat weszła do Maćka.
  • Pomogłem mu.
Roksana podeszła do niego. Siedział na wannie ze spuszczoną głową.
  • Maciek.. Przykro mi.
On nic nie powiedział tylko ją przytulił.
Po chwilowej rozmowie oboje wyszli z toalety. W pokoju zostali Michała i Olę włączających film. Maciek z Roksaną usiedli obok nich na kanapie. Michał wyszedł z pokoju i za chwilę wrócił z dwoma drinkami da dziewczyn. Ola się napiła. Strasznie są zmuliło i chciała więcej. Roksana pozwoliła wypić jej swoje. Oglądali horror. Olka co chwilę się śmiała. W pewnym momencie wyszła do łazienki. Nie było jej już przez dłuższą chwilę i Michał poszedł sprawdzić, czy wszystko w porządku. Zastał ją siedzącą na toalecie z ręka podpartą na kolanie.
  • Ola, wszystko dobrze? - podszedł do niej i odgarnął jej włosy z buzi.
Dziewczyna spojrzała na niego z zaczerwionymi oczami, wstała, złapała go za szyję i zaczęła całować. Oczywiście Michał odwzajemniał jej pocałunki. Wziął ją na ręce i przywarł do ściany obok lustra nie zwracając na jej łzawiące oczy i rozpaloną buzię. Siedzący w salonie Maciek z Roksaną słyszeli kiedy coś się rozbiło w łazience. Od razu tam pobiegli. Pierwsze co zobaczyli to dużą plamę krwi na podłodze, a zaraz siedzącą na toalecie Olę i klęczącego nad nią Michała, który trzymał zakrwawiony ręcznik przy jej ręce. Przestraszona przyjaciółka podbiegła, klękła i zobaczyła ranę. Nie nadawała się do szycia, ale mocno krwawiła. Maciek poszedł szybko po bandaż i wodę utlenioną.
  • Co ci się stało? - zapłakana Roksana spojrzała na rozbity kubek, a zaraz na przyjaciółkę.
  • Nic. Rozbiłam. - wskazała wzrokiem stłuczony kubek, a zaraz na nią z czerwonymi oczyma.
  • Przecież ty jesteś naćpana! - krzyknęła i wstała. Akurat wszedł Maciek, więc wzięła od niego bandaż i zrobiła jej opatrunek. Po chwili zrobiła awanturę chłopakom.
Pomogła wstać Oli i poszła po ich rzeczy. Maciek nic nie wiedział, ale obie je przepraszał i zatrzymywał. W sumie to tylko Roksanę, bo Ola nawet nie kontaktowała. Michał zatrzymał je i przepraszał. Dziewczyny wyszły i szybko doszły na przystanek. Roksana musiała sobie sama poradzić z naćpaną dziewczyną. Ciągle dzwonili do niej chłopacy z Roksany telefonu, którego zapomniała wziąć. Mimo ciągłych połączeń nie odbierała.
Weszły do domu, nikomu nie było. Ola oprzytomniała i poszła do łazienki. Weszła do wanny i zmoczyła sobie głowę zimną wodą. Za ten czas Roksana w końcu odebrała telefon i usłyszała Maćka.
  • Roksana! Nie rozłączaj się! Przepraszam za Michała. On też przeprasza, ale nie jest w stanie dać znaku życia, w ogóle nie kontaktuje. On powiedział, że ona chciała, naprawdę, ale przepraszamy...
Roksana mu uwierzyła i wybaczyła. Po chwili oboje słodko ze sobą rozmawiali.


PS. 
      Sory, że nie dodawałam przez jakiś czas, ale nie mogłam wchodzić na kompa. Zauważyłam też, że przez trzy pierwsze rozdziały dzieje się praktycznie to samo, więc zaprowadziłyśmy już zmiany i będzie OK. Pjona :3 

niedziela, 10 marca 2013

rozdział IV


  • Przepraszam za spóźnienie. Musiałem zawieść siostrę na zajęcia – tłumaczył się Dawid.
Usiedli na ławce i chłopak zaczął opowiadać jak zdał na prawko. Olkę to niesamowicie nudziło. W pewnym momencie spojrzała na niego surowym wzrokiem przy czym on przestał mówić.
  • Mieliśmy poważnie porozmawiać, tak? - Powiedziała z naciskiem na porozmawiać. Usiadła prosto i wzięła głęboki wdech.
  • Racja Alex, przepraszam.
  • I nie mów do mnie Alex, proszę. - przygryzła nerwowo wargę i zacisnęła na chwilę mocno oczy – Posłuchaj.. Ten cały nasz związek nie ma żadnego sensu..
  • Ale Alek.. Ola... Co ty mówisz? - złapał ją za rękę, ale odsunęła się od niego. - No przestań. Dlaczego tak uważasz?
Ola nawet nie zdążyła mu powiedzieć, bo zadzwonił jej telefon.
  • Tak? No dobra, zaraz będę. - powiedziała przez telefon do Roksany. - Ja idę. Przepraszam, ale z nami koniec.. cześć. - odwróciła się i szybkim krokiem poszła w stronę swojej przyjaciółki.
Szła przez całe osiedle do Roksany. Zadzwoniła do niej i powiedziała, że jest koncert ich jednego z ulubionych raperów. Bisza. Ola się mimo pozorów bardzo, ale to bardzo ucieszyła. Doszła do jej domu. Zawieść miał ją jej brat. Co prawda był bardzo skacowany, ale dzięki temu, że je miał zawiózł Roksana nic nie miała mówić rodzicom o jego imprezie.
Koncert miał się odbyć w mieście kilkanaście kilometrów od ich miejscowości. Zawiózł je, były dwie godziny przed czasem. Stanęły od razu przy scenie. Ludzie bardzo szybko się zbierali. Rozmawiając i ekscytując się tym, że zobaczą Bisza usłyszały w tłumie, gdy ktoś wykrzykiwał ich imiona. Kogo zobaczyły? Maćka i Michała.
  • Boże! Moje kochane! Co wy tu robicie? - Maciek podszedł do nich i je objął. Michał także je przytulił i stanął obok. - Co wy tu robicie?-Maciek kontynuował.
  • Maciek, a co my możemy robić na koncercie Bisza? - Roksana na niego spojrzała z rozbawioną miną.
  • No tak. Wybaczcie. - przetarł ręką czoło – Po tym wczorajszym w ogóle nie ogarniam. - spojrzał na Michała – A przez kogo to?
  • Emm, nie przeze mnie – zaśmiał się. - Bardzo lubicie Bisza? - spojrzał na Olę, która ciągle na niego spoglądała.
  • Uwielbiamyyyy – Roksana krzyknęła półtonem z zauroczeniem.
  • Chodźcie z nami. - dał znak Maćkowi i pokierowali się ku wyjściu.
  • Ej, nie! - Ola krzyknęła. - Nie idziemy nigdzie. Chcemy mieć miejsca przy scenie.
  • Zaufajcie nam. - Maciek powiedział, wziął je za rękę i pociągnął do wyjścia.
Cała czwórka wyszła z klubu i obeszli cały budynek. Otworzył jakieś zardzewiałe drzwi i weszli. Było to pomieszczenie, które było za sceną. Maciek pogadał ze ochroniarzem, podali sobie rękę,podszedł do Michała
i reszty. Usiedli przy małym stoliku.
  • Michał, nie chcę nic mówić, ale jakoś ci nie ufamy. Zaraz się zacznie koncert, albo już jest. - Zezłoszczona Ola wyciągnęła papierosa i zapaliła.
  • Mówię ci zaufaj mi. Roksana ty tak samo. Nie denerwujcie się.
Po kilkuminutowej rozmowie podszedł do nich ochroniarz, z którym rozmawiał Michał. Coś mu powiedział i odszedł. Znowu przez chwilkę rozmawiali, dopóki Ola czegoś nie powiedziała.
  • Japierd*le – cała zaczerwieniona szarpnęła Roksanę. - Bisz, bisz, bisz, bisz, bisz … - po cichu zaczęła szybko mówić. Roksana natomiast szarpnęła mocno Maćka i dodała.
  • Idziemy... szybko! On już jest.. - spojrzała na niego, a zaraz na Bisza, który szedł w ich stronę.
  • Siema! - Michał wstał z Maćkiem i podali mu rękę.
  • Siemanko wszystkich. Witam też Panie. - uśmiechnął się i podszedł do dziewczyn całując je w dłonie. - No chłopaki .. Piękne te wasze dziewczyny – zaśmiał się i zwrócił się do chłopaków. - Co wy tu robicie?
  • No właściwie przyszedłem, wiesz po co.. - spojrzał ukradkiem na ich towarzyszki – no ty wiesz.. I przy okazji chcielibyśmy przedstawić ci twoje fanki – zaśmiał się i zawołał dziewczyny. Najpierw wskazał na jedną a, później na drugą. - Roksana i Ola.
Bisz uśmiechnął się, podał im rękę i się przedstawił swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem.
  • Jarek Jaruszewski, miło poznać mi moje fanki. Na dodatek takie ładnie.
Dziewczyny bardzo się zaczerwieniły i z grzeczności się uśmiechały.
  • I sprawa jeszcze jest. - Maciek powiedział patrząc na nie. - Miały miejsca przy scenie, ale zrobiliśmy im większą przyjemność i poznaliśmy je z tobą, więc jest jeszcze jakaś szansa, żeby stanęły prze scenie? - uśmiechnął się lekko.
  • Jasne. Wejdziecie ze mną zza kulis. - spojrzał na nie jeszcze raz i się szeroko uśmiechnął.
Za chwilę Jarek kazał im wejść na scenę. Weszli. Cała 5. Wszyscy co byli na koncercie zaczęli krzyczeć, piszczeć, skakać.
  • To są moje nowe koleżanki i o tu … - wskazał mikrofonem miejsce. - O tu będą stały. - uśmiechnął się i zaczął swój koncert.
Dziewczyny razem z Ziołem i Koniem stanęli w miejsce, które wskazał raper. Przez dobre dwie godziny Bisz śpiewał, a cały lokal razem z nim.
Po koncercie Jarek zawołał ich na zaplecze. Usiedli przy stoliku przy, którym siedzieli wcześniej, zawołał ochroniarza i chłopacy do niego podeszli.
  • To co dziewczyny? Skąd ich znacie? - Bisz zapytał dziewczyn siadając na krzesło i opierając się łokciami o stół.
  • Z przystanku – Roksana się zaśmiała.
  • Z przystanku, tak? - Bisz się głośno zaśmiał. - Jak to z przystanku?
  • Wysiadłyśmy na przystanku za daleko i nie wiedziałyśmy jak gdzie dojść, a oni tak akurat as zaczepili. - uśmiechnęła się Ola i akurat podeszli chłopacy.
  • Dobra dziewczyny. Miło mi było poznać moje fanki i dzięki, że przyjechałyście na koncert. Cześć, do następnego. - uśmiechnął się
  • i je przytulił.
Wyszli razem z klubu. Maciek zawiózł je do domu. Siedzieli chwilę pod blokiem, gdy nagle podszedł do nich Dawid i zaczął prawić Olce, że z nim zerwała. Chłopami go odganiali, ale on nie reagował. Michał się w końcu wkurzył.
  • Koleś zostaw ją. Ona jest teraz ze mną. Rozumiesz? Obrze jej się ze mną układa, a Roksanie z Maćkiem, więc nara.
  • Jak to? Już się pocieszyłaś nowym chłopakiem? - podszedł do niej i lekko ją szarpnął przy czym Koniu i Zioło podeszli do niego........

piątek, 8 marca 2013

rozdział III


Na szczęście dojechali cali i zdrowi. Przekonali się, że Maciek umie jeździć jak jest pijany. Wysiedli z auta. Podali sobie dokładnie informacje, żeby znaleźć się na Facebooku. Przytulii się i pożegnali. Dziewczyny poszły do domu Roksany. Mieszkała w domku jednorodzinnym, gdzie wtedy znajdował się tylko starszy brat, na dodatek miał imprezę, więc nie było najmniejszego problemu, żeby się dostać niezauważalnie.
Podchodząc pod dom ciągle się śmiały, obydwie nawzajem się uciszały. Roksana pociągnęła za klamkę, ale drzwi były zamknięte. Pogrzebała kilka chwil w torbie szukając telefonu. Z wielkim trudem i jednym przymrużonym okiem wybiła numer swojego brata i dała telefon Oli. Tylko ona była w stanie rozmawiać z nim, żeby nic nie poznał, była już w to wprawiona. Usiadły na schodach ciągle się śmiejąc. Ola wstała i zaczęła się wspinać na ganek. Roksana weszła za nią na daszek, a z daszku przeszły na balkon przez, który weszły do pokoju Roksany. Drzwi balkonowe zostawiła otwarty, więc bez problemu weszły. Po wielkiej walce z zejściem na parter domu i napiciem się, w końcu zajrzały na Facebooka. Roksana usiadła przy komputerze, a Olka położyła się na łóżku i załączyła go na telefonie. Kiedy weszły już miały zaproszenia od chłopaków, przyjęły posiedziały chwilę i zasnęły ta jak były...
Dzwoni telefon. Ola budzi się i rozwala wszystko wokół siebie szukając telefonu. Dorwała go do rąk i odebrała.
  • Halo? Tak, tak. Wiem. Dzisiaj o siedemnastej. Która jest? - rozmawiając podeszła na kolanach do komputera, ruszyła myszką i zobaczyła, która jest godzina – trzynasta?! No będę, będę. Cześć. - rozglądnęła się, spojrzała w lustro i ujrzała przerażającą siebie – Roksana – szarpnęła nią – Roksana obudź się, jest po trzynastej.
Nieprzytomna otworzyła oczy i się rozglądnęła, przetarła oczy i spojrzała na przyjaciółkę.
  • Co? Co my tu robimy? - rozciągnęła się i ponownie rozejrzała.
  • Jak co my tu robimy?
  • Nic nie pamiętam. - wstała i napiła się wody. - Kto nas przywiózł?
  • Maciek. Pijany Maciek.
Dziewczyny się ogarnęły, posprzątały pokój, a potem cały dom na przyjazd jej rodziców włącznie z posprzątaniem po imprezie jej brata. Zjadły na szybko i wyszły z domu. Pierwszy kierunek to był sklep po papierosy Oli. Obie po osiedlu chodziły nieprzytomne. Za kilka minut doszły do domu Oli. Weszły. W domu była tylko jej młodsza o dwa lata siostra. Na szczęście były ze sobą tak zżyte, że nie musiała się przejmować, że powie rodzicom o jej stanie.
Przebrała się. Ubrała się w jeansy, koszulkę z Fandango Records i trampki. Roksana miała wtedy legginsy, trampki i koszulkę z B.R.O.
  • Wychodzę. - Ola weszła do pokoju siostry.
  • Gdzie znowu? Alex nie mam zamiaru cię kryć. Potem mama bura do mnie. -
  • Olej ją. Powiedz, że poszłam do Roksany i wrócę wieczorem.
  • Mama z tatą pojechali na weekend, więc możesz wrócić kiedy chcesz.
Wyszły z domu i pokierowały się na ich miejscówkę, czyli na opuszczoną fabrykę. Po drodze kupiły słonecznik.
Usiadły na murku i przypominały sobie poprzedni dzień.
  • Myślisz, że się jeszcze z nimi spotkamy? - Ola skubnęła słonecznik i spojrzała na przyjaciółkę.
  • Myślę, że.. W sumie ja w ogóle nie myślę. Zobacz jak ja wyglądam – zbliżyła się i rozciągnęła twarz – spójrz na moje oczy, jakie zjarane.
  • Nie jest tak źle – zaśmiała się.
  • Jest gorzej niż źle! - krzyknęła spanikowana, ale zaraz się zaśmiała.
  • Widzę, że nawet dobrze ci to zrobiło.
  • Nawet bardzo dobrze. Mówię ci, przynajmniej zaszalałyśmy. - wyciągnęła z torby telefon i włączyła muzykę. - Wydaje mi się, czy ktoś do ciebie rano dzwonił? Słyszałam telefon, ale nie byłam w stanie się ruszyć.
  • To był Dawid. - Olka powiedziała z poważnym tonem, natomiast Roksana otworzyła szeroko oczy.
  • Co on chciał?
  • Nie wiem. Mamy poważnie pogadać.
  • Zerwiesz z nim w końcu?
  • Nie wiem. To jest za trudne. Nie jest łatwo zerwać z chłopakiem,
z którym chodzi się ponad osiem miesięcy.
  • Nie przesadzaj. Ja zerwałam ostatnio z Bartkiem, a byłam z nim ile? - skrzywiła się lekko. - Byłam z nim cały, równy rok.
Posiedziały jeszcze chwilę i zaraz Ola poszła odprowadzić Roksanę.
Usiadła na ławce na placu zabaw i czekała, aż przyjdzie Dawid. Co chwilę się rozglądała, ale nikogo nie widziała, oprócz bawiących się dzieci w bujanym samochodzie. Przez pewien moment zastanawiała się, żeby stamtąd iść. Nie miała najmniejszej ochoty z nim rozmawiać. Spojrzała na telefon, było już pięć minut po czasie kiedy miał się zjawić. Wstała i pokierowała się do domu.
  • Alex! - usłyszała. Odwróciła się zobaczyła swojego chłopaka, który do niej podchodził.

czwartek, 7 marca 2013

rozdział II


Chłopacy spojrzeli na siebie szeroko otwierając oczy i zaczynając głośno się śmiać. Ola z Roksaną olewając ich poszły przodem nie zwracając uwagi na ich śmiechy. Kiedy przestali podbiegli do nich.
  • Nie no zaczekajcie. Przepraszamy - Maciek złapał lekko ramię Roksany, ale nie zdołał jej zatrzymać. Spoważniał razem ze swoim kolegą.
Dziewczyny spoglądając na siebie przez chwilę nic nie mówiły. Wiedziały, że dalsze gadanie z nimi nie miałoby większego sensu.
Michał stanął przed Olą po czym ona zatrzymała się. Spojrzał na nią z uśmiechem i powiedział normalnym tonem. Ani nie poważnym, ani nie roześmianym.
  • Naprawdę macie po piętnaście lat?
  • Nie na niby – spojrzała na niego surowo i zaraz ironicznie się uśmiechnęła. - Rozumiem, że coś się wam nie podoba, więc.. cześć.
Zmieniły swoją trasę na kierunek wstecz. Powolnym krokiem ruszyły
z powrotem. Michał z Maćkiem cały czas szli za nimi coś do siebie szepcząc. Denerwowało je to, ale nie chciały się udzielać. Po kilkudziesięciu minutach wreszcie znalazły się na przystanku, na którym tam wysiadły. Chłopacy usiedli na ławce i patrzyli na nie z uśmiechem.
  • Więc co teraz zrobicie? - Michał zapytał wyciągając paczkę papierosów częstując Maćka. Wyciągnął zapalniczkę, zapalił sobie i przyjacielowi. Podszedł do nich i wyciągnął paczkę w ich stronę. - Chcecie?
Żadna z nich nie odpowiedziała na pytanie. Zdenerwowana Ola widząc jak chłopacy palą wyciągnęła swoją paczkę i zapaliła.
  • No dziewczyny.. - Maciek skończył palić papierosa, zdeptał go na chodniku i podszedł. - Nie złośćcie się tak. Sory, że tak zareagowaliśmy, ale nie sądziliśmy, że macie tyle lat. - uśmiechnięty je objął – Przepraszamy. Prawda Michaś? - zwrócił się do kumpla, który przytaknął z przyjazną miną. - A tak właściwie to Roksi masz fajną klatę jak na swój wiek – spojrzał na nią, a zaraz na Olę – Ola tobą też nie pogardzę.
Zawstydzone zaczęły go odpychać. Co prawda nie były już tak suche.
  • Ale teraz serio pytam. Co teraz zrobicie?
  • Nie wiemy, zadzwonię po mojego brata – Roksana powiedziała niechętnie.
  • Nie ma takiej potrzeby – Michał się odezwał. - Mamy dla was pewną propozycję. Mam wolną chatę to chodźcie z nami, a najwyżej potem załatwimy wam jakiś transport. - uśmiechnięty wstał.
  • Nie no nie chcemy robić problemu . - Ola spojrzała najpierw na Michała, a potem na drugiego.
  • Nie robicie. Dla nas to będzie czysta przyjemność. - Maciek zaśmiał się i ją objął.
Robiło się już ciemno. Szli pomiędzy blokami. Było słychać dźwięki przejeżdżających samochodów z ulicy i głosy ludzi z okien. Chłopaki zatrzymali się przy sklepie i poprosili, żeby na nich poczekały. To była pierwsza chwila kiedy były same jak och spotkały. Usiadły na ławce kawałek od sklepu.
  • Słodcy są – Roksana się zaśmiała.
  • Nooo – Olka uśmiechnęła się szeroko. - A ten Michał jest lepszy. Podoba mi się – lekko się zaczerwieniła.
  • Mam propozycję. Pamiętasz jak obiecywałyśmy sobie, że raz zaszalejemy? Tak inaczej.. - spojrzała z powagą, ale zarazem z iskrą w oku. - Może się tak .. zabawimy z nimi? To znaczy bez takiego jakiegoś lizania, czy coś po prostu... Rozumiesz? - puściła jej oczko.
  • Rozumiem, więc ja biorę Michasia. - zaśmiała się i wstała. - Jak wyglądam? - okręciła się wokół siebie poprawiając grzywkę. Miała na sobie czarne legginsy, luźną niebieską bluzę z The One, z żółtymi napisami, czerwone Conversy i czerwoną czapkę.
  • Ładnie. A ja? - Roksana znowu była tak samo ubrana, ale bez czapki.
  • Ładnie, ale.. - zbliżyła się i poprawiła jej włosy – Teraz wyglądasz pięknie – uśmiechnęła się i zobaczyła zbliżającą się grupkę chłopaków. Było ich około siedmiu. Same dresy, pijani było, widać to było z daleko. Podeszli do nich zagadują.
  • No witam pięknie panie. Gdzie się wybieracie? My oczywiście możemy wam pomóc. Może mały melanżyk u mnie w domu? Co w na to? - Powiedział gruby, wysoki, łysy chłopak, który akurat je chciał objąć, ale inny natomiast podszedł i odbij na na bok.
  • Nie, nie. Te oto piękne dziewczyny raczej będą wolały mnie, a nie takiego spaślaka. – zaśmiał się razem zresztą swoich dresów. Dziewczyny  od nich chciały odejść, ale każdy z nich zabarykadował im wyjście. Wokół było słychać tylko głupie odzywki w ich kierunki. Nagle jeden z chłopaków, który nie był pijany krzyknął do wszystkich.
  • One są z Koniem i Ziołem.
Kiedy to usłyszeli od razu się od nich odsunęli. Znowu kiedy spostrzegli Maćka z Michałem momentalnie znaleźli się kawałek dalej od dziewczyn.
Obojga podeszli do grubego chłopaka i zaczęli nim szarpać.
  • Powiedziałem ci już chyba, że jak się tu pokażesz to będzie z tobą źle, prawda? - Michał trzymał go za koszulkę.
  • Zioło, ale ja nie wiedziałem, że one są z wami.
  • Ale miałeś się tu nie pokazywać, prawda? - Maciek dodał.
  • Dobra, dobra. Nie sap. - chłopak się poprawił i odszedł zresztą swoim kolegów.
Dziewczyny zdenerwowane usiadły na ławce prawie z łzami w oczach. Nigdy nie przydarzyło się im coś takiego. Michał usiadł obok Oli i ja przytulił, Maciek zrobił to samo z Roksanę. Za chwilę ruszyli i poszli do domu.
  • Czemu tak właściwie wszyscy jak usłyszeli, że wy idziecie to się przestraszyli? - Roksana zapytała.
  • No bo .. - Maciek zaczął, ale Michał dał mu znak, żeby nie mówił. Dziewczyny tego nie widziały.
  • No bo się nie lubimy, dlatego.. - Michał dokończył.
  • I czemu właściwie mówią na was Koniu i Zioło? - Ola zapytała poprawiając grzywkę.
  • Na mnie mówią koniu bo kiedyś jak byłem mniejszy to udawałem konia, a na Michała zioło bo, bo, bo.. to w sumie takie zioło. - zaśmiał się.
Za kilkanaście minut doszli do domu Michała. Weszli do klatki, pojechali windą na dziewiąte piętro. Zioło otworzył drzwi i wszyscy weszli. Zdjęły buty i poszły do salonu.
  • Mmm, ładnie tu masz. - Roksana usiadła na fotelu rozglądając się.
  • Kto jak woli – Michał się uśmiechnął i wszedł do kuchni stawiając na blacie reklamówkę z alkoholem.
Przez kilka godzin nic nie robili oprócz picia, palenia, wygłupiania się. Dziewczyny tak jak sobie obiecały próbowały kręcić z chłopakami. I nawet dobrze im to wychodziło bo oni im to odwzajemniali. Koło północy Olka upomniała się o transport. Maciek postanowił je odwieźć autem od brata Michała. Pożegnali się pocałunkiem w policzek i wyszli. Weszli do auta i pojechali. Nawet dziewczyny nie zdawały sobie sprawy z tego, że Maciek jest pijany i może się coś stać.