Szybko
wstali z łóżka, ubrali się, ogarnęli łóżko i otworzyli okno.
Ledwo co usiedli na łóżku, a Ola weszła do pokoju. Spojrzała
marszcząc brwi?
- Czemu tu siedzicie?
Obojga
próbowali coś szybko wymyślić i Roksana wyskoczyła.
- Bo robiliśmy zdjęcia! Tak robiliśmy zdjęcia ..- spojrzała na Maćka. - Było tu dobre światło i tak no tak .. - zamotana się uśmiechnęła.
Ola
się dziwnie popatrzyła, zaraz się zaśmiała i poszła do kuchni
do Michała.
Usiadła
na blacie, a on do niej podszedł łapiąc za biodra.
- Z kim rozmawiałaś?
- Z Roksaną. Siedzą z Maćkiem w sypialni.
Michał
przymrużył jedno oko i ją pocałował. Za chwilę doszła do nich
Roksana z chłopakiem. Oboje usiedli przy stole.
- Słuchajcie, mam pomysł – Maciek spojrzał na każdego po kolei. - Po pierwsze to co wy dziewczyny robicie w wakacje?
Michał
odetchnął na myśl o co mu chodzi, w planach mieli o to dawno
zapytać. Dziewczyny natomiast na siebie spojrzały ze zdziwieniem.
- No nic. Przynajmniej ja nic. Cały czas będę w domu. - Roksana powiedziała.
- No tata coś tam wspominał, że może gdzieś pojedziemy w sierpniu.
- To dopiero w sierpniu, ale mam nadzieję, że pod koniec czerwca nie. - uśmiechnął się podejrzliwie. - Tak sobie z Michasiem myśleliśmy, że może z nami pojedziecie na długą wycieczkę? - spojrzał i objął Roksanę.
Dziewczynom
od razu się spodobało. I się zgodziły.
- Ale gdzie i kiedy? - Roksana zapytała.
- Tak myśleliśmy, żeby kilka dni po zakończeniu roku szkolnego. I nad jezioro do takiego miasta godzinkę od Bydgoszczy – uśmiechnął się. - Oczywiście jak chcecie. Ale znam dobrą miejscówkę.
Dziewczyny
się zgodziły, ale problem był z ich rodzicami. Postanowiły ich
okłamać. Co ostatnio bardzo często się im zdarzało. Powiedziały,
że jaką na obóz. Poprosiły o pieniądze i wszystko poszło jak
chciały. Żaden z rodziców nie zorientował się o co chodzi.
Znalazły w internecie jakąś reklamę obozu i pokazały.
Uroczystość
rozdania świadectw odbywała się na największej sali gimnastyczna,
który była w ogromnym pomieszczeniu.
Dziewczyny
elegancko weszły na salę i stanęły tuż przy wejściu. Za nimi
stało dużo nauczycieli i nauczycielem, między innymi dyrektor,
który bacznie je obserwował.
Kiedy
Ola szukała telefonu w torebce akurat do sali szybkim krokiem wszedł
Kuba z Filipem. Chamskość Kuby nie zna granic, więc przechodząc
obok niej uderzył ją mocno z bara u upadła jej torebka. A co
wyleciało z torebki? Papierosy, zapalniczka i jakieś tabletki.
Dziewczyna się szybko schyliła i zaczęła zbierać. Kuba tylko
ironicznie się zaśmiał i odszedł. Znowu podszedł do dziewczyn
dyrektor szkoły.
- Po apelu od razu do mojego gabinetu – powiedział surowo.
Przerażone
dziewczyny do końca apelu grzecznie stały i udawały, że ciekawi
je występ pierwszoklasistów.
Wszyscy
zaczęli bić brawa, był to znak,że mogą wychodzić. Pierwsze
wyszły Roksana z Olą. Otwierając drzwi zobaczyły na korytarzu
Maćka i Michała. Byli ubrani tak jak najbardziej się podobało to
dziewczynom. Mieli rurki i bejsbolówki.
Podeszły
do nich całując namiętnie na przywitania. Podszedł do nich
dyrektor i chamsko zaczął.
- Wy dziewczyny do gabinetu. Już. Raz, raz .. - zaczął tuptać nogą. Chłopacy na niego spojrzeli i się perfidnie zaśmiali. - Rozumiem chłopcy, że wy już wychodzicie.
- Nie. - powiedział Maciek. - Przyszliśmy po nasze dziewczyny.
- Młodzi „mężczyźni”.. posłuchajcie mnie. Wasze dziewczyny – powiedział z naciskiem na dziewczyny – idą teraz ze mną do gabinetu.
- A za co jeśli tak można wiedzieć? - podszedł bliżej Michał i spojrzał na dyrektora z góry.
- Za co jeśli mogę wiedzieć?
- Za posiadanie papierosów na terenie szkoły.
Maciek
wsadził rękę do kieszeni i wyciągnął paczkę papierosów.
- I co nam za to zrobicie?
- No wam nic.
- Więc dziewczynom też nic. Do widzenia. - Maciek objął Roksanę i ruszył w stronę wyjścia.
- Nie, nie, nie.. - dyrektor och zatrzymał, ale Maciek nie dał za wygraną.
- Proszę Pana. Nie zrobi pan nam nic, ani im. Są już wakacje, tak? One skończyły właśnie gimnazjum i zapewne nie mają ochoty już na pana patrzeć tak samo jak ja z kolegą, więc miłych wakacji i nara.
Maciek
bez żadnych skrupułów powiedział i cała czwórka wyszła.
Były
dwa dni po zakończeniu roku szkolnego. Michał zaproponował Oli
spotkanie z okazji ich trzymiesięcznego związku.
Szli
polną drogą za osiedlem Oli. Michał co chwilę dość mocno
ściskał rękę Oli, aż wreszcie się wkurzyła.
- Ała! - powiedziała donośnym tonem. - To boli. Co ci się dzieję? - zatrzymała się i spojrzała na niego.
- Musimy pogadać. - zestresowany się do niej obrócił.
Kiedy
Ola widziała jego zdenerwowanie miała już tysiąc myśli na
sekundę. A najbardziej co ją nurtowało to, to że chce z nią
zerwać.
Usiedli
przy lesie na trawie i wziął ją za rękę.
- Wiem, że to dopiero tylko trzy miesiące, ale muszę ci to powiedzieć. - ścisnął mocniej jej rękę. - Jak cię poznałem byłem bardzo arogancki, chamski, często byłem pijany i naćpany no i bawiłem się dziewczynami – zmarszczył brwi. - Ale kiedy cię poznałem zmieniłem się i chcę ci powiedzieć, że .. No, że mimo to tylko trzy miesiące to... kocham cię – bardziej ścisnął jej rękę i spojrzał jej w oczy. - Nie .. ja nie pownie.. - nie powiedział do końca, bo Ola obdarzyła go namiętnym pocałunkiem.

