CZEŚĆ.
CHCĘ TYLKO OGŁOSIĆ, ŻE TEGO BLOGA JUŻ RACZEJ NJE BĘDZIEMY PROWADZIĆ, WIĘC JEŻELI CHCECIE COŚ POCZYTAĆ TO ZAPRASZAM TUTAJ---> http://americangirlsss.blogspot.com/
Więc jest to blog pisany, przez jedną osobą, a wymyślany przez dwie :3 Może niektórych to zaciekawi, więc zapraszamy do czytania. BARDZO PROSIMY TEŻ O KOMENTOWANIE, zależy nam, żebyście się podzielili z nami waszą opinią. I już z góry przepraszam za moje chaotyczne pisanie, nie umiem niestety :O Jeżeli macie też jakieś wskazówki co do opowiadania to prosimy ;>; Pozdrówki, pjona. :* Toster, xxo.
środa, 15 maja 2013
sobota, 23 marca 2013
rozdział XII
Szybko
wstali z łóżka, ubrali się, ogarnęli łóżko i otworzyli okno.
Ledwo co usiedli na łóżku, a Ola weszła do pokoju. Spojrzała
marszcząc brwi?
- Czemu tu siedzicie?
Obojga
próbowali coś szybko wymyślić i Roksana wyskoczyła.
- Bo robiliśmy zdjęcia! Tak robiliśmy zdjęcia ..- spojrzała na Maćka. - Było tu dobre światło i tak no tak .. - zamotana się uśmiechnęła.
Ola
się dziwnie popatrzyła, zaraz się zaśmiała i poszła do kuchni
do Michała.
Usiadła
na blacie, a on do niej podszedł łapiąc za biodra.
- Z kim rozmawiałaś?
- Z Roksaną. Siedzą z Maćkiem w sypialni.
Michał
przymrużył jedno oko i ją pocałował. Za chwilę doszła do nich
Roksana z chłopakiem. Oboje usiedli przy stole.
- Słuchajcie, mam pomysł – Maciek spojrzał na każdego po kolei. - Po pierwsze to co wy dziewczyny robicie w wakacje?
Michał
odetchnął na myśl o co mu chodzi, w planach mieli o to dawno
zapytać. Dziewczyny natomiast na siebie spojrzały ze zdziwieniem.
- No nic. Przynajmniej ja nic. Cały czas będę w domu. - Roksana powiedziała.
- No tata coś tam wspominał, że może gdzieś pojedziemy w sierpniu.
- To dopiero w sierpniu, ale mam nadzieję, że pod koniec czerwca nie. - uśmiechnął się podejrzliwie. - Tak sobie z Michasiem myśleliśmy, że może z nami pojedziecie na długą wycieczkę? - spojrzał i objął Roksanę.
Dziewczynom
od razu się spodobało. I się zgodziły.
- Ale gdzie i kiedy? - Roksana zapytała.
- Tak myśleliśmy, żeby kilka dni po zakończeniu roku szkolnego. I nad jezioro do takiego miasta godzinkę od Bydgoszczy – uśmiechnął się. - Oczywiście jak chcecie. Ale znam dobrą miejscówkę.
Dziewczyny
się zgodziły, ale problem był z ich rodzicami. Postanowiły ich
okłamać. Co ostatnio bardzo często się im zdarzało. Powiedziały,
że jaką na obóz. Poprosiły o pieniądze i wszystko poszło jak
chciały. Żaden z rodziców nie zorientował się o co chodzi.
Znalazły w internecie jakąś reklamę obozu i pokazały.
Uroczystość
rozdania świadectw odbywała się na największej sali gimnastyczna,
który była w ogromnym pomieszczeniu.
Dziewczyny
elegancko weszły na salę i stanęły tuż przy wejściu. Za nimi
stało dużo nauczycieli i nauczycielem, między innymi dyrektor,
który bacznie je obserwował.
Kiedy
Ola szukała telefonu w torebce akurat do sali szybkim krokiem wszedł
Kuba z Filipem. Chamskość Kuby nie zna granic, więc przechodząc
obok niej uderzył ją mocno z bara u upadła jej torebka. A co
wyleciało z torebki? Papierosy, zapalniczka i jakieś tabletki.
Dziewczyna się szybko schyliła i zaczęła zbierać. Kuba tylko
ironicznie się zaśmiał i odszedł. Znowu podszedł do dziewczyn
dyrektor szkoły.
- Po apelu od razu do mojego gabinetu – powiedział surowo.
Przerażone
dziewczyny do końca apelu grzecznie stały i udawały, że ciekawi
je występ pierwszoklasistów.
Wszyscy
zaczęli bić brawa, był to znak,że mogą wychodzić. Pierwsze
wyszły Roksana z Olą. Otwierając drzwi zobaczyły na korytarzu
Maćka i Michała. Byli ubrani tak jak najbardziej się podobało to
dziewczynom. Mieli rurki i bejsbolówki.
Podeszły
do nich całując namiętnie na przywitania. Podszedł do nich
dyrektor i chamsko zaczął.
- Wy dziewczyny do gabinetu. Już. Raz, raz .. - zaczął tuptać nogą. Chłopacy na niego spojrzeli i się perfidnie zaśmiali. - Rozumiem chłopcy, że wy już wychodzicie.
- Nie. - powiedział Maciek. - Przyszliśmy po nasze dziewczyny.
- Młodzi „mężczyźni”.. posłuchajcie mnie. Wasze dziewczyny – powiedział z naciskiem na dziewczyny – idą teraz ze mną do gabinetu.
- A za co jeśli tak można wiedzieć? - podszedł bliżej Michał i spojrzał na dyrektora z góry.
- Za co jeśli mogę wiedzieć?
- Za posiadanie papierosów na terenie szkoły.
Maciek
wsadził rękę do kieszeni i wyciągnął paczkę papierosów.
- I co nam za to zrobicie?
- No wam nic.
- Więc dziewczynom też nic. Do widzenia. - Maciek objął Roksanę i ruszył w stronę wyjścia.
- Nie, nie, nie.. - dyrektor och zatrzymał, ale Maciek nie dał za wygraną.
- Proszę Pana. Nie zrobi pan nam nic, ani im. Są już wakacje, tak? One skończyły właśnie gimnazjum i zapewne nie mają ochoty już na pana patrzeć tak samo jak ja z kolegą, więc miłych wakacji i nara.
Maciek
bez żadnych skrupułów powiedział i cała czwórka wyszła.
Były
dwa dni po zakończeniu roku szkolnego. Michał zaproponował Oli
spotkanie z okazji ich trzymiesięcznego związku.
Szli
polną drogą za osiedlem Oli. Michał co chwilę dość mocno
ściskał rękę Oli, aż wreszcie się wkurzyła.
- Ała! - powiedziała donośnym tonem. - To boli. Co ci się dzieję? - zatrzymała się i spojrzała na niego.
- Musimy pogadać. - zestresowany się do niej obrócił.
Kiedy
Ola widziała jego zdenerwowanie miała już tysiąc myśli na
sekundę. A najbardziej co ją nurtowało to, to że chce z nią
zerwać.
Usiedli
przy lesie na trawie i wziął ją za rękę.
- Wiem, że to dopiero tylko trzy miesiące, ale muszę ci to powiedzieć. - ścisnął mocniej jej rękę. - Jak cię poznałem byłem bardzo arogancki, chamski, często byłem pijany i naćpany no i bawiłem się dziewczynami – zmarszczył brwi. - Ale kiedy cię poznałem zmieniłem się i chcę ci powiedzieć, że .. No, że mimo to tylko trzy miesiące to... kocham cię – bardziej ścisnął jej rękę i spojrzał jej w oczy. - Nie .. ja nie pownie.. - nie powiedział do końca, bo Ola obdarzyła go namiętnym pocałunkiem.
piątek, 22 marca 2013
rozdział XI
ROKSANA
I MACIEK.
Usiadła
na krześle do, którego zaprowadził ją strażnik. Rozglądnęła
się czekając na Maćka. Wreszcie przyszedł. Powolnymi ruchami
wziął słuchawkę, a zaraz ona.
- Cześć.. - powiedział cicho.
- Jak się trzymasz? - od razu powiedziała patrząc czule na niego.
- Dobrze. Nie wiem kiedy nas wypuszczą. A ty jak tam? Miałaś przypał za imprezę i policję?
- Nie. Brat wziął wszystko na siebie – niechętnie się uśmiechnęła.
Rozmawiali
chwilę na dość miłe tematy. Roksana zauważyła, że Ola
wychodziła z sali. Wiedziała, że trzeba się już pożegnać.
Maciek
dał rękę na szybę, ona tez przyłożyła. Spojrzał na nią.
- Tęsknie za tobą.. za dotykiem, oddechem.. Za całą tobą.
- Maciek.. - spojrzała na niego i wzięła rękę z szyby – Ja też tęsknie. Bardzo.
Strażnik
podszedł i kazał się pożegnać. Pożegnali się i wyszły z
zakładu. Mimo że to był to tylko jeden dzień, ale była dla nich
dręcząca myśl, że są oni sam sami w areszcie.
Siedziały
w salonie u Roksany z jej bratem. Akurat zjedli obiad i zrobili sobie
po kawie. Rozmawiali o czymś miłym. Wszyscy się śmieli.
- Co dzisiaj dziewczęta macie zamiar robić? - brat Roksany powiedział dla wygłupu dziwnym akcentem przy czym się zaśmiał.
- Nic. Będziemy cały dzień siedzieć i się nudzić. W końcu nie możemy nigdzie wychodzić, prawda? - Ola spojrzała na chłopaka zakładając nogę na nogę.
Akurat
ktoś zadzwonił do drzwi i poszedł je otworzyć. Za chwilę do
pokoju wszedł brat z Michałem i Maćkiem. Obie się na nich
rzuciły.
Przytulili
się i pocałowali. Bart wyszedł z domu.
Posiedzieli
chwilę, pogadali.
- To ja będę się zbierał. Muszę jechać do domu po klucz. - Maciek powiedział wstając.
- Nie jedź. Jak pojedziesz to nie wiadomo kiedy przyjedziesz. - Roksana wstała z nim, złapała go za rękę i spojrzała z przerażeniem przy czym on się zaśmiał.
- Jedź ze mną. - uśmiechnął się, pocałował i wyszli z domu.
OLA
I MICHAŁ.
Posiedzieli
i pogadali. Wreszcie kiedy Michał dojrzał przez okno, że Maciek z
Roksaną skręcili za uliczkę, która była kawałek od domu usiadł
obok Oli. Siadał coraz bliżej. Położył rękę na jej udzie. Ola
zbliżyła się i rozkraczyła nogi na jego nogach. Zaczęła go
namiętnie całować. Był to ich pierwszy raz kiedy tak bardzo
obdarzyli się uczuciem. Dziewczyna położyła się, a chłopak się
nad nią pochylił. Zdjęła mu koszulkę nie przestając całować.
On zrobił to samo. Trzymał rękę na jej biodrze lekko podnosząc
do góry. Rozpiął jej rozporek i powędrował ręką niżej.
Ola
się nieco spięła i go zatrzymała z zniesmaczeniem.
- Nieee .. - przygryzła nerwowo wargę i usiadła podpierając się łokciami. - Przepraszam, ale nie.
- W porządku. Rozumiem. - uśmiechnął się, pogładził ją po głowie i pocałował w czoło.
Był
nieco zawiedziony, ale naprawdę ją zrozumiał. Dostosował się do
jej decyzji. Posiedzieli jeszcze chwilę i poszli się przejść.
Wyszli
z domu za rękę. Ciągle ją obejmował i całował. Wyglądali na
bardzo szczęśliwą parę.
ROKSANA
I MACIEK
Wyszli
z domu i poszli na przystanek. Podeszli do rozkładu jazdy i okazało
się, że nie będzie autobusu przez najbliższe cztery godziny, więc
postanowili iść posiedzieć na trybuny boiska.
Usiedli
na samej górze w szóstym rzędzie. Chwilę rozmawiali, chwilę
oglądali mecz, który się odbywał, chwilę się całowali, chwilę
wygłupiali i obejmowali. Maciek ciągle kładł rękę na jej
kolanie jeżdżąc ciągle w górę, ale Roksana go dla „zabawy”
odpychała, żeby go wkurzyć.
Niespodziewanie
wzięła go za rękę i weszli do budynku, w którym znajdowała się
hala sportowa. Roksana weszła do damskiej toalety i upewniła się,
czy nikogo tam nie ma.
Weszli
do środka. Ola złapał go za koszulkę i przyłożyła do ściany.
Stanęła na palcach i zaczęła go całować, on także to
odwzajemniał. Maciek złapał za jej pierś przywierając ją do
siebie. Nie zwracali uwagi na nic. Wtedy liczyli się tylko oni.
Ale
znowu zauważyli i zareagowali na to energicznym ruchem kiedy jakaś
starsza pani weszła do toalety. Przeprosili i wyszli.
Roksana
zadzwoniła do Oli, czy jest u niej w domu, a potem do brata, ale
jednak brat był w domu, więc ponownie zadzwoniła do Oli, czy ma
wolne mieszkanie.
Weszli
do domu Oli. Klucz miała pod wycieraczką, więc nie było problemu
z wejściem.
Od
razu zaczęli całą „grę” tuż na przedpokoju. Maciek zamknął
drzwi, ona pociągnęła go do sypialni rodziców przyjaciółki.
Położyła
się na łóżku i oparła się łokciami. Nachylił się nad nią i
zaczął szybko i namiętnie całować po każdej części jej ciała.
Oboje się energicznie rozebrali. Kiedy Maciek był już gotów
nachylił się i szepnął jej na ucho.
- Jesteś dziewicą, prawda? - zapytał przy czym dziewczyna nic nie mówiąc dała znak, że jest. - Na pewno chcesz to zrobić? - spojrzał jej w oczy.
- Chcę. A ty jesteś.. Jesteś prawiczkiem ? - niepewnie zapytała z powagą.
- Niestety, ale nie jestem. - zmarszczył brwi. - Ale chciałbym, żeby ten raz był tylko z tobą. - uśmiechnął się, pocałował i zaczął.
Przybrali
odpowiednią pozycję i zaczął. Zestresowany, ale zarazem bardzo
podniecony oparł się rękoma obok jej głowy i w nią wszedł.
Obojga się podobało, szczególnie Roksanie mimo że był to jej
pierwszy raz. Skończyli po około godzinie.
Leżeli
pod kołdrą. Roksana trzymała głowę na jego klatce piersiowej
smyrając go po brzuchu. Znowu on wpatrywał się się w sufit bawiąc
się kawałkiem jej włosów.
Chwilę
później usłyszeli jak ktoś wchodzi do domu...
PS. Kilka osób poprosiło, żebyśmy wstawiły tu swoje zdjęcia, więc po przemyśleniu wstawiamy. Za szkody monitora nie odpowiadamy. Na pierwszym zdjęciu znajduje się xxo, a na drugim Tosterr :3 Pjona. + Liczymy na 1k wejść do niedzieli! ;)
czwartek, 21 marca 2013
rozdział X
Ola
z Roksaną stanęły przy wejściu i wpuszczały gościu. Zadzwonił
Roksanie telefon, więc poszła go odebrać. Rozmawiając miała
przerażoną minę. Podeszła szybko do Oli.
- Dzwonił Michał i powiedział, że po drodze spotkali mojego brata.
Ola
otworzyła szeroko oczy.
- Że co?! - zdenerwowana krzyknęła.
- No, ale on wie już o imprezie – przełknęła ślinę.
- Jak to wie?
- No po prostu i za to, żeby nie mówić rodzicom zaprosił kilku swoich kolegów. Właśnie to niektórzy z nich – kiwnęła głową.
Dziewczyny
stały przy dużym stole z alkoholem i przekąskami, które
przynieśli goście. Michał z Maćkiem akurat poszli na papierosa.
Rozmawiając przez muzykę usłyszały kiedy ktoś krzyczał z daleka
imię Oli. Odwróciła się z niesmaczną miną i zobaczyła
pijanego, nawet bardzo pijanego Kubę. Podszedł do niej i się o nią
oparł.
- No to jak? Szybki numerek w pokoju? - spojrzał przymykając jedno oko na Olę. - Górę masz wolną z tego co wiem, prawda? - zwrócił się do Roksany, która stała obok.
- Kuba, odejdź ode mnie. - Niechętna Ola odepchnęła go od siebie, ale on znowu natarczywie się do niej przystawiał. Wkurzyła się i odeszła na bok.
Zirytowany
jej reakcją znowu poszedł za nią. Oparł jedną rękę o ścianę
a drugą ją zabarykadował.
- Posłuchaj. Kiedy ja chcę, to też masz chcieć, rozumiesz? - spoważniał, ale uśmiechnął się krzywo.
- Nie. To ty posłuchaj mnie – ironicznie spojrzała. - Jeżeli ja nie chcę to ty masz się odwalić? Rozumiesz? - przekręciła szybko głowę uśmiechając się i odchodząc, ale on jednak ją złapał.
Podtrzymał
ją za rękę i szarpnął w obok. Drugą ręką powędrował po jej
udzie jadąc pod sukienkę. Ona go trzasnęła, ale nie zadziałało.
Krzyknęła na niego, ale mimo dużo osób wokół nikt się nie
zorientował, że się jej to nie podoba. Kuba wziął ją za rękę
i pociągnął ją na piętro. Michał akurat wyszedł z balkonu i
zauważył ten incydent. Od razu podbiegł i ją wziął od niego,
ale Kuba nie miał zamiaru jej zostawiać. Popchnął Michała i tak
zaczęła się bijatyka. Dołączył jeszcze do niej Maciek.
Za
jakieś trzy-cztery minuty do domu przyszła policja. Wzięła
Michała, Kubę, Maćka i dziewczyny ze sobą. Każdy zeznawał. Kuba
poszedł na ostatni bieg.
- Więc jak to się zaczęło? - Policjant zapytał stukając długopisem i wielki metalowy stół.
- No jak to jak? - zaśmiał się. - Dziewczyna była chętna to chcieliśmy iść na górę, ale ten gwałciciel podbiegł do nas i zaczął mnie bić.
- Co masz na myśli mówiąc gwałciciel? - zapytał drugi policjant, który stał za krzesłem tego pierwszego dokładnie analizując każde jego słowo.
- Gwałciciel .. to co wy nie wiecie? - Chłopak opadł się stanowczo łokciami na stole. - Więc ta cała ich historia znajomości zaczęła się od tego, że oni je spotkali na jakimś tam odludzi i za to, że je gdzieś zaprowadzili zażądali czegoś, że tak powiem w naturze. Przestraszone bały się i im „zapłaciły”. Później to tylko szło jak składka. Ten cały Zioło kazał zerwać Oli ze mną, tak samoKoniu z Roksaną. Później pojechali razem nad jezioro i tam je gwałcili. Dziewczyny nie poszły z tym do was bo oni im zagrozili, że zabiją najpierw ich rodzinę, a później je. Znowu dzisiaj Ola mi wszystko powiedziała.
Kuba
dalej zeznawał kłamstwa. Michał, Maciek i dziewczyny powiedziały
jak było naprawdę, ale z tego, że zeznania Kuby były wiarygodne
postanowili zatrzymać Maćka i Michała, a sam pojechał do domu.
Dziewczyny też musiały.
Na
drugi dzień od razu z rana pojechały do aresztu na spotkanie. Miały
mały problem, żeby wejść, ale pracował tam sąsiad Roksany
cioci, który ją znał i pozwolił spotkać się z ich chłopakami.
Weszły
do pomieszczenia gdzie było oddzielone siedzenia, szyby i telefonu.
OLA
I MICHAŁ.
Usiadła
zdenerwowana na krześle bawiąc się palcami. Podniosła słuchawkę
kiedy Michał podszedł do szyby. Usiadł na krześle, podniósł
słuchawkę.
- To wszystko przeze mnie.
- Michał... Nie obwiniaj się, proszę. To była jego wina.
- Ola.. Przepraszam cię za wszystko. - mówił zachrypniętym głosem.
- Nie przepraszaj – uśmiechnęła się. - Wszystko będzie dobrze. Wyciągniemy was stąd. Obiecuję.
Michał
podniósł powoli głowę i spojrzał na nią z czarująco ułożonymi
oczami. Uwielbiała kiedy tak na nią patrzył. Zawsze się
uśmiechała, ale teraz nie chciała, bo wiedziała w jakiej jest
sytuacji.
- Ola.. Kocham cię..
Ona
na niego spojrzała ze zdziwieniem, ale akurat podszedł strażnik i
kazał zakończyć rozmowę.
Michał
znowu powtórzył ostatnie słowa i odszedł.
wtorek, 19 marca 2013
rozdział IX
Skrępowany
Maciek i Roksana od razu przestali. Poszli i rozpalili ognisko.
Siedzieli do rana. Kiedy wreszcie postanowili się położyć
zauważyli, że nie mają namiotów, więc byli zmuszeni spać we
czwórkę w campingu, który znajdował się obok. Na największym
łóżku spały dziewczyny, a na mniejszym chłopacy. Kiedy weszli do
campingu rozmawiali, śmiali się jeszcze tak do siódmej nad ranem.
Dziewczyny nie powiedziały sobie, że każda z nich ma chłopaka.
Przez
czas pobytu ciągle się bawili. Do domu wreszcie przyjechali w
niedzielę. Na szczęście nie mieli przez to problemów.
Kiedy
przyjechały do domu pierwsze co zrobiły to poszły się porządnie
wyspać.
Usłyszała
przez sen dźwięk telefonu. Obudziła się i odebrała.
- No cześć. Będę u ciebie pod blokiem za 5 minut. - Roksana powiedziała szybko i się rozłączyła.
Ola
jeszcze chwilę poleżała. Wstała, poprawiła się, wzięła torbę
i wyszła. Wyszła z klatki i zobaczyła już Roksanę, który szybko
stawiała kroki. Podeszła i bez zatrzymania szła dalej.
- No szybko, szybko. Mamy dziesięć minut, a jak nie to nam autobus odjedzie.
Dziewczyny
szybko popędziły na przystanek autobusowy. Jechały do Michała i
Maćka. Mimo że spędzili ze sobą kilkanaście godzin to ciągle
nie miały ich dość. Tym razem to one pojechały do nich w zamian
za to, że oni ciągle przyjeżdżali.
Szły
na umówione spotkanie. Znowu za rogiem szli oni, a przed nimi
Patrycja – była dziewczyna Maćka. Z tego, że szła przodem i
widziała już dziewczyny uśmiechnęła się do nich krzywo.
Poczekała na chłopaków, złapała Maćka i go namiętnie
pocałowała. Nie wiedział co się dzieje, tak samo Michał i
dziewczyny.
- Co to miało być? - Maciek spojrzał na nią z krzywą miną
- Nic, nic. - Patrycja się uśmiechnęła, odwróciła się na pięcie i poszła w swoją stronę.
Zamurowana
Roksana nic nie powiedziała, krzyknęła, czy coś w tym rodzaju
tylko pobiegła na przystanek z płaczem.
Ola
próbowała ją dogonić, ale kazali się jej zatrzymać i pobiegł
za nią Maciek. Niestety jej nie dogonił. Wsiadła do pierwszego
lepszego autobusu. Miała szczęście bo był to akurat do jej
miasta.
Ola
z chłopakami poczekała do następnego autobusu.
Pojechali.
Poszli do niej do domu. Była sama z bratem. Bart bez problemu ich
wpuścił, bo i tak wychodził.
Maciek
poszedł do niej do pokoju, otworzył drzwi. Siedziała na łóżku i
płakała.
- Wyjdź.
Nic
nie powiedział tylko usiadł na łóżku obok niej. Położył rękę
na jej głowie i ją gładził.
- Roksana. Dobrze wiesz, że ja i Patrycja już ze sobą nie jesteśmy. Ona to specjalnie zrobiła jestem jestem tego pewien. - ciągle ją gładził mówiąc powoli.
Ona
dalej płakała, nie potrafiła się uspokoić.
- Dlaczego ona cię pocałowała? - Wreszcie na niego spojrzała.
- Chciała, żebyś była zazdrosna.
- I się jej to udało. Co bardzo mi się podoba – uśmiechnął się i do niej przytulił. - Roksana.. Proszę nie złość się. Nigdy bym tego tobie nie zrobił. Jesteś moja, a ja twój. - Pocałował ją w czoło, a ona położyła się na jego kolanach i po chwili zasnęła trzymając jego rękę.
Nagle
do pokoju z hukiem wpadła Ola. Maciek zaczął ją uciszać. Położył
ją na poduszkę i oboje zeszli na dół do kuchni. Michał siedział
i palił papierosa.
Zadzwonił
dzwonek do drzwi. Ola poszła otworzyć. Poczta z powiadomieniem do
rodziców o zawieszeniu dziewczyn w szkole. Położyła na blacie i
akurat weszła do kuchni Roksana.
- Nie mogę spać. - spojrzała na Maćka i się uśmiechnęła.
Już
mu wybaczyła. Wszyscy siedzieli i rozmawiali. W końcu Roksana
zaproponowała.
- Skoro jesteśmy sami, a ja mam wolny dom do rana to może zrobimy coś?
Miała
na myśli imprezę. Zrobili jak powiedziała. Zadzwonili do
wszystkich swoich znajomych i zaprosili. Michał z Maćkiem pojechali
po jakiś alkohol. W czasie kiedy ich nie było zebrało się dużo
osób. Łącznie można by było zliczyć około trzystu..
PS.
nie ma fajnego zakończenia, bo już dzisiaj nie zdążę. W ogóle
dzięki, że to czytanie. Cześć! <3 Następny jutro :3
poniedziałek, 18 marca 2013
rozdział VIII
OLA
I MICHAŁ. cd..
- No czekaj. Jak się już postarali to porozmawiajmy.
Ola usiadła na schodach, zaciągnęła rękawy i na niego spojrzała.
- No to rozmawiaj.
- Masz mi coś do powiedzenia?
- Ja? Dlaczego ja? Może ty masz? - zbulwersowana wstała.
- To był twój chłopak, prawda?
- Nie. To nie był mój chłopak. To był kolega.
- I cie pocałował, tak?
- Na pożegnanie. - spojrzała z irytacją. - Umówiliśmy się, ale gdybyś jeszcze nie zauważył to kiedy was zobaczyliśmy to odwołaliśmy spotkanie, prawda?
Michał
spojrzał na nią z uwagą. Zaobserwował każdy jej ruch. Wiedział,
że nie kłamie. Podszedł do niej.
- Ja naprawdę nie przyjechałem po zioło..
- Nie zdaje mi się. Więc co tu robiliście? Nie odzywaliście się przez kilka dni i nagle wam się o nas przypomniało, tak?
- Nie mogliśmy. Przepraszamy, Przepraszam. - Wziął ją za rękę. - Przestałem. Tak jak obiecałam i tak jak prosiłaś.
- Możesz mnie nie okłamywać?
- Nie kłamię. - zbliżył się do niej. - Przestałem dla ciebie. A przestałem dla ciebie bo.. Bo mi na tobie zależy.
Ola
na niego spojrzała na niego z szeroko otwartymi oczyma. Z jednej
strony się bardzo ucieszyła, a z drugiej nie wiedziała ja ma się
zachować. Na szczęście nic nie musiała mówić. Michał zbliżył
się do niej, ich ciała się przywierały, a usta się spotkały.
Pospacerowali
niedługo i poszli je odprowadzić na osiedle. W końcu Maciek
wypalił z wycieczką.
- Słuchajcie, mamy taki pomysł. Nie chcemy was zmuszać, ale jeżeli chcecie to będzie nam bardzo miło. Zechciałybyście może pojechać z nami pod namioty? Znam fajne miejsce, wezmę auto brata i możemy pojechać na jeden dzień.
Dziewczyny
się zgodziły. Na drugi dzień wypadał piątek, wtedy mieli jechać.
Rodzice nie wiedzieli o zawieszeniach dziewczyn, więc napisały im
kartę, że po szkole idą do koleżanki na noc.
Na
początku droga wydawała się łatwa. Maciek potrafił trafić do
pewnego miejsca, ale później ciągle się gubili. Po długiej
jeździe wreszcie dotarli. Piękne miejsce. Mały staw. Można było
się kąpać. Wszystko było pozarastane wysoką trawą, ale znowu
miejsce gdzie miały stać namioty było wykoszone.
Pierwsze
co zrobili to poszli się wykąpać. Po dwóch godzinach poszli na
swoje miejsce.
ROKSANA
I MACIEK
Maciek
poprosił Roksanę o spacer, więc poszli. Szli brzeżkiem stawu, po
piachu. Chłopak ciągle zbliżał rękę do jej dłoni.
- Roksana .. - zaczął. - Pamiętasz co ci wczoraj mówiłem? To, czy uda się Michałowi i Oli?
- Tak pamiętam – powiedziała niepewnie.
- To tylko tak .. no, odpowiesz mi na to moje wczorajsze pytanie?
- Jakie?
Zakłopotany
nie wiedział jak ma zapytać, więc zwykłym „ a nic już „
zakończył temat. Chodzili jeszcze dobre pół godziny. Wreszcie
kiedy wchodzili w trawę, aby dojść pod namioty Roksana go
zatrzymała.
- Tak.
- Ale co tak? - zdziwiony na nią spojrzał.
Ona
go natomiast wzięła za rękę i spojrzała na niego. Był od niej
wyższy, więc musiała lekko podnieść głowę.
- Tak udało by nam się. Odpowiedziałam na twoje wczorajsze pytanie.
- Naprawdę tak uważasz?
- Naprawdę – Nic więcej nic nie powiedzieli. Roksana stanęła na palcach i go pocałowała. Oboje zaczęli się namiętnie całować.
- Yhyyym....
OLA
I MICHAŁ.
Rozciągnął
się i dał swoją rękę na jej ramię.
- Wreszcie sami. - uśmiechnął się i zaczął ją smyrać po ramieniu.
- Aż tak bardzo ci zależało?
- Bardzo. Tak bardzo jak na tobie – pocałował ją w policzek i wyciągnął papierosa. - Chcesz?
- Nie dzięki.
Ola
nie była aż tak wesoła na zewnątrz, ale znowu w środku
rozpierała ją radość. Tak strasznie się cieszyła, że Michał
nie ukrywa swoich uczyć. Podobało się jej to, ale nie chciała
tego, aż tak ujawniać. Ciągle patrzyła na jego ruchy, strasznie
ją to pociągało.
Michał
zdeptał papierosa, i odwrócił się do niej. Wziął za rękę i
zaczął bawić się jej pierścionkiem.
- Lubisz pierścionki?
- Tak. Bardzo – uśmiechnęła się do niego.
- Tak sobie myślę .. - zaczął, ale zaraz skończył.
- Nie, proszę dokończ.
- Ale to jest głupie.
- Na pewno nie jest. Proszę powiedz mi. - nachyliła się do niego spojrzała na niego oczami ala „ słodki piesek” i zaczęła się śmiać.
- Jesteś śliczna kiedy się cieszysz. W sumie zawsze jesteś śliczna. - Chłopak ją zawstydził. - Tak sobie myślę, bo kiedy mi na tobie zależy i tobie chyba też … - Powiedział a ona z uśmiechem przytaknęła. - To może tak... Nie. Co ja mówię. Przepraszam.
Wstał
i zaczął kopać kamyk. Ona wstała, stanęła obok niego i złapała
go za bark. On natomiast klęknął i wziął ją na barana i zaczął
się kręcić. Zaczęła piszczeć, śmiać się i krzyczeć. W
końcu kiedy przestać ona nachyliła głowę i powiedziała mu na
ucho.
- Dokończysz? Może by tak?
Postawił
ją na ziemię i spojrzał.
- Wiesz co chcę powiedzieć.
- Może wiem, może nie wiem – uwodziła do swoim uśmiechem.
Nie
powiedział nic więcej. Pocałował ją i oficjalnie byli parą.
Oboje się cieszyli. Powygłupiali się chwilę. Ola stwierdziła, że
nie ma za długo Roksany z Maćkiem, więc postanowili pójść ich
poszukać.
Wyszli
z wykoszonego pola, wzięli się za rękę i po drodze ciągle się
śmiali. Usłyszeli jakiś szelest w trawie, więc poszli w tą
stronę. Podeszli bliżej i zauważyli kiedy ich przyjaciele się
całują.
- Yhyyym.... - Michał chamsko kaszlnął. - Może byście tak przestali? - zaczął się śmiać. Za chwilę wszyscy poszli na pole i rozpalili ognisko.
niedziela, 17 marca 2013
rozdział VII
Na
przerwie przed ostatnia lekcją obie poszły do łazienki zapalić.
Weszły
do kabiny, stanęły na toalecie i otworzyły okno.
- Masz. - Ola wyciągnęła paczkę papierosów do Roksany.
Roksana
wzięła i zaczęła palić, dym wypuszczały w stronę otwartego
okna. Usłyszały kiedy ktoś wchodzi. Roksana chciała wyrzucić
papierosa przez okna, ale się odbiło od ściany i spadło przed
kabinę. Wyszły i zobaczyły dyrektora szkoły.
- Tak myślałem. - spojrzał na nie surowym wzrokiem.
Dziewczyny
próbowały się tłumaczyć, ale dyrektor wziął je do swojego
nowego gabinetu. Usiadł wygodnie, a dziewczyny stały zdenerwowane
przed biurkiem.
- Co macie mi do powiedzenia?
- No bo … - Roksana zaczęła, ale Ola ją szturchnęła.
- To moja wina, ja ja namówiłam.
- Od kiedy palicie?
- Ona nie pali, tylko ja..
- Ola proszę cię. Nie kłam. Widziałem jak obie paliłyście. Wprawione jak na kogoś kto nie pali- spojrzał surowo na Roksanę.
- Jak mógł nas pan widzieć?
Dyrektor
wstał podszedł do okna, zawołał je i pokazał widok na łazienkowe
okno, gdzie wszystko było widać. Znowu usiadł, zapalił fajkę i
zwrócił rękę w ich stronę.
- Chcecie? Zapewne was kusi.. Ale jak wiecie.. W szkole jest zakaz, surowy zakaz palenia tytoniu i innych wyrobów.- Dziewczyny pokiwały głowami na wznak zrozumienia. - Dlatego zawieszam was do następnego tygodnia.
Zbulwersowane
dziewczyny kłóciły się z dyrektorem, wyszły dopiero za
kilkanaście minut. Poszły na końcówkę lekcji.
Wyszły
ze szkoły i zaczepili ich jeszcze Filip z Kubą. Umówili się
jeszcze co do miejsca spotkania. Na pożegnanie Kuba przytulił i
pocałował w policzek Olę, Filip tak samo postąpił z Roksaną.
Kiedy odeszli obie zauważyły Maćka i Michała.
- O nieeee … - Ola krzyknęła, a chłopacy się odwrócili. - Przecież ja zapomniałam Roksana. My mamy dzisiaj zrobić projekt. Przepraszam chłopacy, ale spotkamy się może innym razem – uśmiechnięta zaczęła udawać. Kuba i Filip się zgodzili.
Podeszły
do ich auta.
- Co wy tu robicie? - Roksana zapytała witając się pocałunkiem w policzek z Maćkiem.
- Kto to był? - spojrzał na nią kiedy go pocałowała.
- Koledzy. Umówiliśmy się z nimi, ale jak przyjechaliście to odwołaliśmy spotkanie? - ironicznie się uśmiechnęła.
- Ładna z was para. - Michał zwrócił się do Oli.
- Nie jesteśmy parą? Kolegami..
- A wasze pożegnanie na to nie wskazywało.
- Nie kłóćcie się może okej? - Roksana się wtrąciła. - Co wy tu robicie? - zwróciła się do chłopaków.
- No ja tu przyjechałem po zioło do kumpla. - Michał spojrzał z bacznością na Olę.
- Dobra to nie ma sensu. Ja idę – zdenerwowana powiedziała Roksanie i poszła.
Maciek
poszedł odprowadzić odprowadzić Roksanę do domu, a Michał
pojechał. W czasie drogi oboje rozmyślali co zrobić, żeby ich
pogodzić.
Maciek
zadzwonił do Michała i poprosił, żeby na niego czekał przy
parkingu przed liceum. Znowu Roksana zadzwoniła do Oli, żeby
przyszła na ten parking, żeby się spotkać.
Usiadła
na schodach i się rozglądnęła, czy czasem nie idzie jej
przyjaciółka. Zaraz wyszła zza rogu.
- Ola, wiesz co.. Zapomniałam czegoś z domu. Poczekaj tu chwilę. - uśmiechnęła się i poszła.
Od
razu jak poszła z róg przyszedł jej sms: Porozmawiajcie.
Odwróciła
się i w jej stronę szedł Michał.
- Gdzie jest Maciek? Miał tu być.
- Ja nic nie wiem. To znaczy wiem, ale nie wiem. - skrzywiła się. - Ola mi coś wysłała. - Wystawiła telefon i dała mu przeczytać sms`a.
- Rozumiem, że to ukuli.
- Tak, ale nie warto. Cześć. - uśmiechnęła się i chciała iść, ale ją zatrzymał.
- No czekaj. Jak się już postarali to porozmawiajmy.
ROKSANA
I MACIEK.
Poszli polną dróżką obok jakiegoś lasu. Rozmawiali i pierdołach. Przez moment panowała cisza, ale Maciek powstrzymał ją pewnym pytaniem.
Poszli polną dróżką obok jakiegoś lasu. Rozmawiali i pierdołach. Przez moment panowała cisza, ale Maciek powstrzymał ją pewnym pytaniem.
- Jak myślisz uda im się?
- Jak jemu zależy tak jak jej to uda im się.
- A nam się uda?
Roksana
się zatrzymała i na niego spojrzała.
- Że co?
- No, czy nam by się udało? - uśmiechnął się, ale Roksana próbowała rozmyślać. - Żartuję tylko. - co prawda ja okłamał, ale zrobił to perfekcyjnie. - Wykąpiemy się? - spojrzał na nią i wskazał głową jeziorko, które było widać.
- Jest zimno.
- I trudno. Potem cię ogrzeję. -
Usiedli
na trawie, porozmawiali chwilę i poszli się kąpać w samej
bieliźnie. Woda była zimna, bo była jeszcze wiosna. Wypłynęli na
środek jeziorka. Nie było to daleko od brzegu, bo jezioro było
małe.
Zaczęli
się wygłupiać. Maciek kawałek odpłynął i udawał, że się
topi. Roksana wzięła to na serio. Zaczęła go wołać. Podpłynęła
w to miejsce gdzie widziała do ostatni raz. Zaczęła już płakać.
Na marne.. Maciek się zaraz wyłowił i zaczął się śmiać.
Popłynął do niej, ale ona zaczęła na niego krzyczeć i chlapać
wodą. Złapał ją i przywarł do siebie.
- Zależy ci coo?
- Co? - zdziwiona zapytała.
- Nic.
Pokąpali
się chwilę i poszli z powrotem.
sobota, 16 marca 2013
rozdział VI
Otworzyła
drzwi. Michał bez żadnego przywitania wlazł do domu i poszedł do
Oli. Jednak Roksana go zatrzymała, ale znowu Maciek dał znak, żeby
go puściła.
- Ty mądry jesteś?
- Daj mu szansę, proszę. On to wszystko przemyślał i wie, że źle zrobił. - Maciek wszedł do domu, zamknął drzwi i ją przytulił. - Witaj. Wiesz nawet od razu po przebudzeniu jesteś śliczna.
Usiedli
w salonie i zaczęli rozmawiać.
Wszedł
do pokoju. Akurat się przebudziła. Zszokowana przetarła oczy.
- Co ty tu robisz?
Michał
przez chwilę nic nie odpowiadał. Najpierw usiadł na jej łóżku i
spojrzał na nią.
- Ola. Przepraszam za wczoraj. Ja naprawdę nie chciałem...
- Ale ja chciałam. To jeszcze pamiętam. - spojrzała na niego.
Spojrzał
na nią z iskrą w oku, ale zarówno zakłopotaniem. Położył się
obok niej i spojrzał w oczy.
- Naprawdę przepraszam.
- To była moja wina.
- Nie prawda. Nie musiałem ci tego dawać. Już ci nie dam. Nigdy, obiecuję.
- Jeśli mogę zapytać.. Skąd to miałeś? - zapytała z lekko podniesionym tonem.
- No właśnie. Muszę ci coś powiedzieć. - usiadł. Był odwrócony do niej plecami. - Kiedyś się pytałaś czemu mówią na mnie Zioło. To teraz ci powiem.. - obrócił się do niej. - No jestem dilerem. Nie chciałem ci tego mówić, ale jak mam być z tobą szczery to muszę. A miałem, bo miałem. Teraz to już nie ma sensu.. - wstał i chciał wyjść.
- Nie. Czekaj. - zatrzymała go i uklękła na łóżku. - Jeżeli cię o coś poproszę to zrobisz to? - Michał przytaknął. - Przestań dilować. Proszę.
Michał
na nią spojrzał i obiecał. Pocałował ją w policzek i poszedł
do salonu, a ona poszła się ubrać.
- I jak pogodziliście się? - Maciek zwrócił się do Michała, który wszedł do pokoju i usiadł na fotelu, a on skinął głową. - Powiedziałeś jej? - na to też skinął głową.
- O czym miał jej powiedzieć? - Roksana się wtrąciła.
- O niczym. - Michał wyprzedził z odpowiedzią Maćka. - O niczym..
Za
chwilę weszła Ola, a Roksana znowu wyszła, żeby też się ubrać.
W
pewnym momencie usłyszeli pukanie do drzwi. Przestraszona Ola poszła
otworzyć. Była to jej siostra, przyszła z nocki ze swoimi
przyjaciółkami. Powiedziała, że dzwonili do niej rodzice z
wiadomością, że za 5 minut będą. Zakłopotana weszła szybko do
okna i zobaczyła rodziców, którzy wchodzili do klatki.
- Musicie się schować! Nie zdążycie wyjść... - wyganiała ich do jej pokoju.
- Czemu? - któryś z nim zapytał.
- Nie mogę przyprowadzać do domy nikogo oprócz Roksany jak nie ma starszych na weekend, inaczej mnie nie zostawią więcej.
Ola
schowała chłopaków do wielkiej szafy. Na całe szczęście miała
dość dużo miejsca w niej. Za około trzydzieści sekund rodzice
weszli do domu. Przywitali się z dziewczynami i poszli się
rozpakować do swojej sypialni. Ola weszła do ich pokoju, zamknęła
drzwi i domagała się wrażeń z weekendu, natomiast Roksana znowu
poszła po chłopaków i zaprowadziła ich do wyjścia.
- Zaraz zejdziemy. - powiedziała z lekkim przerywnikiem na końcu bo Maciek ją pocałował i w polik i wyszli.
Zeszły
na dół, ale nikogo nie było. Usiadły na ławce i chwilę
poczekały. Zaczęły rozmawiać. Tak je to wchłonęło, że obie
nie zauważyły kiedy podeszli ich od tylu.
- Gdzie byliście? - zapytała Roksana.
- W sklepie. Po zapałki. - Powiedział Maciek odpalając papierosa.
Przeszli
przez całe osiedle, szli później skrótami i różnymi ścieżkami.
Weszli w wielkie pole zboża. Wyższe od samych chłopaków. Zaczęli
po nim biegać i się chować. W końcu Ola znalazła Roksanę i
wybiegły z pola na ulicę, która znajdowała się obok. I kto tam
był?
- O cześć. Co ty tu robisz? - Zapytał brat Roksany.
Maciek
akurat wybiegł i pocałował Roksanę obejmując ją nie zauważając
mężczyzny.
- Ja? Ja.. stoję sobie. A ty co tu robisz?
- Ja idę do pracy. I młodzieńcze zostaw moją siostrę – uśmiechnął się i pociągnął ją za rękę.
- O nie, nie. Panu Roksany nie oddam. - odwzajemnił uśmiech i pociągnął ją w swoją stronę.
Za
chwilę się pożegnali i akurat wyszedł z pola Michał. Chłopacy
poszli odprowadzić dziewczyny do domu.
Przez
następne kilka dni, żaden z nich do żadnej nie zadzwonił. ECHO.
W
szkole nie mogły nigdzie posiedzieć same. Wiecznie ktoś do nich
podchodził, żeby się przywitać, czy też porozmawiać. Ale nie
pogardziły rozmową z chłopakami, którymi były zainteresowane.
Był to Kuba i Filip. Byli oni najpopularniejszymi chłopakami w
szkole, tak jak one były najpopularniejszymi dziewczynami. Powinni
chodzić do drugiej klasy LO, ale nie zdali dwa razy co czyniło ich
w szkole za najfajniejszych i najprzystojniejszych, ale znowu nie gdy
nie mieli okazji ze sobą rozmawiać.
Podeszli
do nich i chwilę pogadali, aż wreszcie Kuba zaproponował
spotkanie.
- Dziewczyny może macie ochotę dzisiaj gdzieś wyjść? - spojrzał na Olę. - To znaczy może Ola ty byś może chciała wybrać się gdzieś ze mną na spacer? - Kuba zaproponował Oli spotkanie, a Filip Roksanie.
- Z miłą chęcią. - Dziewczyny się zgodziły.
Umówili
się godzinę po swoich lekcjach. Bardzo były podekscytowane tym
spotkaniem. Liczyły w sumie na nie od kiedy zaczęli się im
podobać.
piątek, 15 marca 2013
rozdział V
Chłopak
od razu się wycofał. Zimne i mroczne spojrzenie kolegów dziewczyn
dało mu do zrozumienia, że ma nie zadzierać. Odchodząc dodał.
- Jeszcze dzisiaj się policzmy. - powiedział i kiwną palcem w stronę Oli. Ona usiadła na ławce cała roztrzęsiona, Roksana usiadła obok i ją przytuliła.
- Może lepiej będzie jak dzisiaj prześpicie się u mnie? - Maciek zaproponował. - Moich rodziców nie mado jutra, a brat będzie dopiero w nocy, a nie będzie miał nic przeciwko.
Maciek
powiedział i zaczął palić papierosa.
- Nie będzie to problem? - Ola na niego spojrzała.
- Zwariowałaś? Ten psychol przyjdzie jeszcze w nocy i coś ci zrobi.
- To niech ona pojedzie z wami, a ja najwyżej jutro po nią przyjadę, czy coś .. - Roksana spojrzała na nich z troską.
- Nie, nie, nie. - Maciek się zaśmiał. - Ty też jedziesz. Dotrzymasz nam towarzystwa.
- Pati? - Maciek podszedł i ją pocałował w usta. - Wejdziesz? Właśnie zaczynamy grać w butelkę.
Dziewczyny
się zgodziły i pojechały z nimi. Weszli do domu, zrobili popcorn
i postanowili, że zagrają w butelkę. Usiedli w małym kółku.
Maciek zapomniał i powie, więc poszedł do kuchni. Nagle ktoś
zadzwonił na dzwonek. Roksana na prośbę chłopaka otworzyła
drzwi. Stała przed nimi ładna blondynka. Niby naturalna, a niby
plastik.
Roksana
krzywo się popatrzyła i poszła do salonu. Za chwilę Maciek wszedł
tam z Patrycją i przedstawił ją dziewczynom jako jego ukochana.
Usiedli w kręgu i zaczęli grać. Pytania i wyzwania wszelakiego
rodzaju. W końcu Ola postanowiła wkurzyć Patrycję i jako
wyzwanie dała Maćkowi, żeby pocałował Roksanę. Bez żadnych
sprzeczek pocałował ją dość słodko. Patrycja tylko ironicznie
się uśmiechała. Maćkowi trafiło się znowu wyzwanie. Michał
przez chwilę się zastanawiał .
- Powiedz Patrycji prawdę. - Michał się podle uśmiechnął, a Maciek przerażony spojrzał na przyjaciela, a zaraz na swoją dziewczynę.
- Inne pytanie..
- Nie. - Patrycja surowo zaprzeczyła.
- Sama tego chciałaś. Patrycja, z nami koniec.
- Hah, że co?
- No z nami koniec. Sory.
Patrycja
na niego spojrzała, wstała, zaczęła płakać i wybiegła z
pokoju.
Maciek
od razu za nią pobiegł, ale zobaczył tylko jak drzwi wejściowe
się zamknęły. Zezłoszczony wszedł do łazienki.
- Coś ty narobił? - Ola zapytała Michała patrząc przy okazji na przyjaciółkę, która akurat weszła do Maćka.
- Pomogłem mu.
Roksana
podeszła do niego. Siedział na wannie ze spuszczoną głową.
- Maciek.. Przykro mi.
On
nic nie powiedział tylko ją przytulił.
Po
chwilowej rozmowie oboje wyszli z toalety. W pokoju zostali Michała
i Olę włączających film. Maciek z Roksaną usiedli obok nich na
kanapie. Michał wyszedł z pokoju i za chwilę wrócił z dwoma
drinkami da dziewczyn. Ola się napiła. Strasznie są zmuliło i
chciała więcej. Roksana pozwoliła wypić jej swoje. Oglądali
horror. Olka co chwilę się śmiała. W pewnym momencie wyszła do
łazienki. Nie było jej już przez dłuższą chwilę i Michał
poszedł sprawdzić, czy wszystko w porządku. Zastał ją siedzącą
na toalecie z ręka podpartą na kolanie.
- Ola, wszystko dobrze? - podszedł do niej i odgarnął jej włosy z buzi.
Dziewczyna
spojrzała na niego z zaczerwionymi oczami, wstała, złapała go za
szyję i zaczęła całować. Oczywiście Michał odwzajemniał jej
pocałunki. Wziął ją na ręce i przywarł do ściany obok lustra
nie zwracając na jej łzawiące oczy i rozpaloną buzię. Siedzący
w salonie Maciek z Roksaną słyszeli kiedy coś się rozbiło w
łazience. Od razu tam pobiegli. Pierwsze co zobaczyli to dużą
plamę krwi na podłodze, a zaraz siedzącą na toalecie Olę i
klęczącego nad nią Michała, który trzymał zakrwawiony ręcznik
przy jej ręce. Przestraszona przyjaciółka podbiegła, klękła i
zobaczyła ranę. Nie nadawała się do szycia, ale mocno krwawiła.
Maciek poszedł szybko po bandaż i wodę utlenioną.
- Co ci się stało? - zapłakana Roksana spojrzała na rozbity kubek, a zaraz na przyjaciółkę.
- Nic. Rozbiłam. - wskazała wzrokiem stłuczony kubek, a zaraz na nią z czerwonymi oczyma.
- Przecież ty jesteś naćpana! - krzyknęła i wstała. Akurat wszedł Maciek, więc wzięła od niego bandaż i zrobiła jej opatrunek. Po chwili zrobiła awanturę chłopakom.
Pomogła
wstać Oli i poszła po ich rzeczy. Maciek nic nie wiedział, ale
obie je przepraszał i zatrzymywał. W sumie to tylko Roksanę, bo
Ola nawet nie kontaktowała. Michał zatrzymał je i przepraszał.
Dziewczyny wyszły i szybko doszły na przystanek. Roksana musiała
sobie sama poradzić z naćpaną dziewczyną. Ciągle dzwonili do
niej chłopacy z Roksany telefonu, którego zapomniała wziąć. Mimo
ciągłych połączeń nie odbierała.
Weszły
do domu, nikomu nie było. Ola oprzytomniała i poszła do łazienki.
Weszła do wanny i zmoczyła sobie głowę zimną wodą. Za ten czas
Roksana w końcu odebrała telefon i usłyszała Maćka.
- Roksana! Nie rozłączaj się! Przepraszam za Michała. On też przeprasza, ale nie jest w stanie dać znaku życia, w ogóle nie kontaktuje. On powiedział, że ona chciała, naprawdę, ale przepraszamy...
Roksana
mu uwierzyła i wybaczyła. Po chwili oboje słodko ze sobą
rozmawiali.
PS.
Sory, że nie dodawałam przez jakiś czas, ale nie mogłam wchodzić na kompa. Zauważyłam też, że przez trzy pierwsze rozdziały dzieje się praktycznie to samo, więc zaprowadziłyśmy już zmiany i będzie OK. Pjona :3
niedziela, 10 marca 2013
rozdział IV
- Przepraszam za spóźnienie. Musiałem zawieść siostrę na zajęcia – tłumaczył się Dawid.
Usiedli
na ławce i chłopak zaczął opowiadać jak zdał na prawko. Olkę
to niesamowicie nudziło. W pewnym momencie spojrzała na niego
surowym wzrokiem przy czym on przestał mówić.
- Mieliśmy poważnie porozmawiać, tak? - Powiedziała z naciskiem na porozmawiać. Usiadła prosto i wzięła głęboki wdech.
- Racja Alex, przepraszam.
- I nie mów do mnie Alex, proszę. - przygryzła nerwowo wargę i zacisnęła na chwilę mocno oczy – Posłuchaj.. Ten cały nasz związek nie ma żadnego sensu..
- Ale Alek.. Ola... Co ty mówisz? - złapał ją za rękę, ale odsunęła się od niego. - No przestań. Dlaczego tak uważasz?
Ola
nawet nie zdążyła mu powiedzieć, bo zadzwonił jej telefon.
- Tak? No dobra, zaraz będę. - powiedziała przez telefon do Roksany. - Ja idę. Przepraszam, ale z nami koniec.. cześć. - odwróciła się i szybkim krokiem poszła w stronę swojej przyjaciółki.
Szła
przez całe osiedle do Roksany. Zadzwoniła do niej i powiedziała,
że jest koncert ich jednego z ulubionych raperów. Bisza. Ola się
mimo pozorów bardzo, ale to bardzo ucieszyła. Doszła do jej domu.
Zawieść miał ją jej brat. Co prawda był bardzo skacowany, ale
dzięki temu, że je miał zawiózł Roksana nic nie miała mówić
rodzicom o jego imprezie.
Koncert
miał się odbyć w mieście kilkanaście kilometrów od ich
miejscowości. Zawiózł je, były dwie godziny przed czasem. Stanęły
od razu przy scenie. Ludzie bardzo szybko się zbierali. Rozmawiając
i ekscytując się tym, że zobaczą Bisza usłyszały w tłumie, gdy
ktoś wykrzykiwał ich imiona. Kogo zobaczyły? Maćka i Michała.
- Boże! Moje kochane! Co wy tu robicie? - Maciek podszedł do nich i je objął. Michał także je przytulił i stanął obok. - Co wy tu robicie?-Maciek kontynuował.
- Maciek, a co my możemy robić na koncercie Bisza? - Roksana na niego spojrzała z rozbawioną miną.
- No tak. Wybaczcie. - przetarł ręką czoło – Po tym wczorajszym w ogóle nie ogarniam. - spojrzał na Michała – A przez kogo to?
- Emm, nie przeze mnie – zaśmiał się. - Bardzo lubicie Bisza? - spojrzał na Olę, która ciągle na niego spoglądała.
- Uwielbiamyyyy – Roksana krzyknęła półtonem z zauroczeniem.
- Chodźcie z nami. - dał znak Maćkowi i pokierowali się ku wyjściu.
- Ej, nie! - Ola krzyknęła. - Nie idziemy nigdzie. Chcemy mieć miejsca przy scenie.
- Zaufajcie nam. - Maciek powiedział, wziął je za rękę i pociągnął do wyjścia.
Cała
czwórka wyszła z klubu i obeszli cały budynek. Otworzył jakieś
zardzewiałe drzwi i weszli. Było to pomieszczenie, które było za
sceną. Maciek pogadał ze ochroniarzem, podali sobie rękę,podszedł
do Michała
i
reszty. Usiedli przy małym stoliku.
- Michał, nie chcę nic mówić, ale jakoś ci nie ufamy. Zaraz się zacznie koncert, albo już jest. - Zezłoszczona Ola wyciągnęła papierosa i zapaliła.
- Mówię ci zaufaj mi. Roksana ty tak samo. Nie denerwujcie się.
Po
kilkuminutowej rozmowie podszedł do nich ochroniarz, z którym
rozmawiał Michał. Coś mu powiedział i odszedł. Znowu przez
chwilkę rozmawiali, dopóki Ola czegoś nie powiedziała.
- Japierd*le – cała zaczerwieniona szarpnęła Roksanę. - Bisz, bisz, bisz, bisz, bisz … - po cichu zaczęła szybko mówić. Roksana natomiast szarpnęła mocno Maćka i dodała.
- Idziemy... szybko! On już jest.. - spojrzała na niego, a zaraz na Bisza, który szedł w ich stronę.
- Siema! - Michał wstał z Maćkiem i podali mu rękę.
- Siemanko wszystkich. Witam też Panie. - uśmiechnął się i podszedł do dziewczyn całując je w dłonie. - No chłopaki .. Piękne te wasze dziewczyny – zaśmiał się i zwrócił się do chłopaków. - Co wy tu robicie?
- No właściwie przyszedłem, wiesz po co.. - spojrzał ukradkiem na ich towarzyszki – no ty wiesz.. I przy okazji chcielibyśmy przedstawić ci twoje fanki – zaśmiał się i zawołał dziewczyny. Najpierw wskazał na jedną a, później na drugą. - Roksana i Ola.
Bisz
uśmiechnął się, podał im rękę i się przedstawił swoim
prawdziwym imieniem i nazwiskiem.
- Jarek Jaruszewski, miło poznać mi moje fanki. Na dodatek takie ładnie.
Dziewczyny
bardzo się zaczerwieniły i z grzeczności się uśmiechały.
- I sprawa jeszcze jest. - Maciek powiedział patrząc na nie. - Miały miejsca przy scenie, ale zrobiliśmy im większą przyjemność i poznaliśmy je z tobą, więc jest jeszcze jakaś szansa, żeby stanęły prze scenie? - uśmiechnął się lekko.
- Jasne. Wejdziecie ze mną zza kulis. - spojrzał na nie jeszcze raz i się szeroko uśmiechnął.
Za
chwilę Jarek kazał im wejść na scenę. Weszli. Cała 5. Wszyscy
co byli na koncercie zaczęli krzyczeć, piszczeć, skakać.
- To są moje nowe koleżanki i o tu … - wskazał mikrofonem miejsce. - O tu będą stały. - uśmiechnął się i zaczął swój koncert.
Dziewczyny
razem z Ziołem i Koniem stanęli w miejsce, które wskazał raper.
Przez dobre dwie godziny Bisz śpiewał, a cały lokal razem z nim.
Po
koncercie Jarek zawołał ich na zaplecze. Usiedli przy stoliku przy,
którym siedzieli wcześniej, zawołał ochroniarza i chłopacy do
niego podeszli.
- To co dziewczyny? Skąd ich znacie? - Bisz zapytał dziewczyn siadając na krzesło i opierając się łokciami o stół.
- Z przystanku – Roksana się zaśmiała.
- Z przystanku, tak? - Bisz się głośno zaśmiał. - Jak to z przystanku?
- Wysiadłyśmy na przystanku za daleko i nie wiedziałyśmy jak gdzie dojść, a oni tak akurat as zaczepili. - uśmiechnęła się Ola i akurat podeszli chłopacy.
- Dobra dziewczyny. Miło mi było poznać moje fanki i dzięki, że przyjechałyście na koncert. Cześć, do następnego. - uśmiechnął się
- i je przytulił.
Wyszli
razem z klubu. Maciek zawiózł je do domu. Siedzieli chwilę pod
blokiem, gdy nagle podszedł do nich Dawid i zaczął prawić Olce,
że z nim zerwała. Chłopami go odganiali, ale on nie reagował.
Michał się w końcu wkurzył.
- Koleś zostaw ją. Ona jest teraz ze mną. Rozumiesz? Obrze jej się ze mną układa, a Roksanie z Maćkiem, więc nara.
- Jak to? Już się pocieszyłaś nowym chłopakiem? - podszedł do niej i lekko ją szarpnął przy czym Koniu i Zioło podeszli do niego........
piątek, 8 marca 2013
rozdział III
Na
szczęście dojechali cali i zdrowi. Przekonali się, że Maciek umie
jeździć jak jest pijany. Wysiedli z auta. Podali sobie dokładnie
informacje, żeby znaleźć się na Facebooku. Przytulii się i
pożegnali. Dziewczyny poszły do domu Roksany. Mieszkała w domku
jednorodzinnym, gdzie wtedy znajdował się tylko starszy brat, na
dodatek miał imprezę, więc nie było najmniejszego problemu, żeby
się dostać niezauważalnie.
Podchodząc
pod dom ciągle się śmiały, obydwie nawzajem się uciszały.
Roksana pociągnęła za klamkę, ale drzwi były zamknięte.
Pogrzebała kilka chwil w torbie szukając telefonu. Z wielkim
trudem i jednym przymrużonym okiem wybiła numer swojego brata i
dała telefon Oli. Tylko ona była w stanie rozmawiać z nim, żeby
nic nie poznał, była już w to wprawiona. Usiadły na schodach
ciągle się śmiejąc. Ola wstała i zaczęła się wspinać na
ganek. Roksana weszła za nią na daszek, a z daszku przeszły na
balkon przez, który weszły do pokoju Roksany. Drzwi balkonowe
zostawiła otwarty, więc bez problemu weszły. Po wielkiej walce z
zejściem na parter domu i napiciem się, w końcu zajrzały na
Facebooka. Roksana usiadła przy komputerze, a Olka położyła się
na łóżku i załączyła go na telefonie. Kiedy weszły już miały
zaproszenia od chłopaków, przyjęły posiedziały chwilę i zasnęły
ta jak były...
Dzwoni
telefon. Ola budzi się i rozwala wszystko wokół siebie szukając
telefonu. Dorwała go do rąk i odebrała.
- Halo? Tak, tak. Wiem. Dzisiaj o siedemnastej. Która jest? - rozmawiając podeszła na kolanach do komputera, ruszyła myszką i zobaczyła, która jest godzina – trzynasta?! No będę, będę. Cześć. - rozglądnęła się, spojrzała w lustro i ujrzała przerażającą siebie – Roksana – szarpnęła nią – Roksana obudź się, jest po trzynastej.
Nieprzytomna
otworzyła oczy i się rozglądnęła, przetarła oczy i spojrzała
na przyjaciółkę.
- Co? Co my tu robimy? - rozciągnęła się i ponownie rozejrzała.
- Jak co my tu robimy?
- Nic nie pamiętam. - wstała i napiła się wody. - Kto nas przywiózł?
- Maciek. Pijany Maciek.
Dziewczyny
się ogarnęły, posprzątały pokój, a potem cały dom na przyjazd
jej rodziców włącznie z posprzątaniem po imprezie jej brata.
Zjadły na szybko i wyszły z domu. Pierwszy kierunek to był sklep
po papierosy Oli. Obie po osiedlu chodziły nieprzytomne. Za kilka
minut doszły do domu Oli. Weszły. W domu była tylko jej młodsza o
dwa lata siostra. Na szczęście były ze sobą tak zżyte, że nie
musiała się przejmować, że powie rodzicom o jej stanie.
Przebrała
się. Ubrała się w jeansy, koszulkę z Fandango Records i trampki.
Roksana miała wtedy legginsy, trampki i koszulkę z B.R.O.
- Wychodzę. - Ola weszła do pokoju siostry.
- Gdzie znowu? Alex nie mam zamiaru cię kryć. Potem mama bura do mnie. -
- Olej ją. Powiedz, że poszłam do Roksany i wrócę wieczorem.
- Mama z tatą pojechali na weekend, więc możesz wrócić kiedy chcesz.
Wyszły
z domu i pokierowały się na ich miejscówkę, czyli na opuszczoną
fabrykę. Po drodze kupiły słonecznik.
Usiadły
na murku i przypominały sobie poprzedni dzień.
- Myślisz, że się jeszcze z nimi spotkamy? - Ola skubnęła słonecznik i spojrzała na przyjaciółkę.
- Myślę, że.. W sumie ja w ogóle nie myślę. Zobacz jak ja wyglądam – zbliżyła się i rozciągnęła twarz – spójrz na moje oczy, jakie zjarane.
- Nie jest tak źle – zaśmiała się.
- Jest gorzej niż źle! - krzyknęła spanikowana, ale zaraz się zaśmiała.
- Widzę, że nawet dobrze ci to zrobiło.
- Nawet bardzo dobrze. Mówię ci, przynajmniej zaszalałyśmy. - wyciągnęła z torby telefon i włączyła muzykę. - Wydaje mi się, czy ktoś do ciebie rano dzwonił? Słyszałam telefon, ale nie byłam w stanie się ruszyć.
- To był Dawid. - Olka powiedziała z poważnym tonem, natomiast Roksana otworzyła szeroko oczy.
- Co on chciał?
- Nie wiem. Mamy poważnie pogadać.
- Zerwiesz z nim w końcu?
- Nie wiem. To jest za trudne. Nie jest łatwo zerwać z chłopakiem,
z
którym chodzi się ponad osiem miesięcy.
- Nie przesadzaj. Ja zerwałam ostatnio z Bartkiem, a byłam z nim ile? - skrzywiła się lekko. - Byłam z nim cały, równy rok.
Posiedziały
jeszcze chwilę i zaraz Ola poszła odprowadzić Roksanę.
Usiadła
na ławce na placu zabaw i czekała, aż przyjdzie Dawid. Co chwilę
się rozglądała, ale nikogo nie widziała, oprócz bawiących się
dzieci w bujanym samochodzie. Przez pewien moment zastanawiała się,
żeby stamtąd iść. Nie miała najmniejszej ochoty z nim rozmawiać.
Spojrzała na telefon, było już pięć minut po czasie kiedy miał
się zjawić. Wstała i pokierowała się do domu.
- Alex! - usłyszała. Odwróciła się zobaczyła swojego chłopaka, który do niej podchodził.
czwartek, 7 marca 2013
rozdział II
Chłopacy
spojrzeli na siebie szeroko otwierając oczy i zaczynając głośno
się śmiać. Ola z Roksaną olewając ich poszły przodem nie
zwracając uwagi na ich śmiechy. Kiedy przestali podbiegli do nich.
- Nie no zaczekajcie. Przepraszamy - Maciek złapał lekko ramię Roksany, ale nie zdołał jej zatrzymać. Spoważniał razem ze swoim kolegą.
Dziewczyny
spoglądając na siebie przez chwilę nic nie mówiły. Wiedziały,
że dalsze gadanie z nimi nie miałoby większego sensu.
Michał
stanął przed Olą po czym ona zatrzymała się. Spojrzał na nią z
uśmiechem i powiedział normalnym tonem. Ani nie poważnym, ani nie
roześmianym.
- Naprawdę macie po piętnaście lat?
- Nie na niby – spojrzała na niego surowo i zaraz ironicznie się uśmiechnęła. - Rozumiem, że coś się wam nie podoba, więc.. cześć.
Zmieniły
swoją trasę na kierunek wstecz. Powolnym krokiem ruszyły
z
powrotem. Michał z Maćkiem cały czas szli za nimi coś do siebie
szepcząc. Denerwowało je to, ale nie chciały się udzielać. Po
kilkudziesięciu minutach wreszcie znalazły się na przystanku, na
którym tam wysiadły. Chłopacy usiedli na ławce i patrzyli na nie
z uśmiechem.
- Więc co teraz zrobicie? - Michał zapytał wyciągając paczkę papierosów częstując Maćka. Wyciągnął zapalniczkę, zapalił sobie i przyjacielowi. Podszedł do nich i wyciągnął paczkę w ich stronę. - Chcecie?
Żadna
z nich nie odpowiedziała na pytanie. Zdenerwowana Ola widząc jak
chłopacy palą wyciągnęła swoją paczkę i zapaliła.
- No dziewczyny.. - Maciek skończył palić papierosa, zdeptał go na chodniku i podszedł. - Nie złośćcie się tak. Sory, że tak zareagowaliśmy, ale nie sądziliśmy, że macie tyle lat. - uśmiechnięty je objął – Przepraszamy. Prawda Michaś? - zwrócił się do kumpla, który przytaknął z przyjazną miną. - A tak właściwie to Roksi masz fajną klatę jak na swój wiek – spojrzał na nią, a zaraz na Olę – Ola tobą też nie pogardzę.
Zawstydzone
zaczęły go odpychać. Co prawda nie były już tak suche.
- Ale teraz serio pytam. Co teraz zrobicie?
- Nie wiemy, zadzwonię po mojego brata – Roksana powiedziała niechętnie.
- Nie ma takiej potrzeby – Michał się odezwał. - Mamy dla was pewną propozycję. Mam wolną chatę to chodźcie z nami, a najwyżej potem załatwimy wam jakiś transport. - uśmiechnięty wstał.
- Nie no nie chcemy robić problemu . - Ola spojrzała najpierw na Michała, a potem na drugiego.
- Nie robicie. Dla nas to będzie czysta przyjemność. - Maciek zaśmiał się i ją objął.
Robiło
się już ciemno. Szli pomiędzy blokami. Było słychać dźwięki
przejeżdżających samochodów z ulicy i głosy ludzi z okien.
Chłopaki zatrzymali się przy sklepie i poprosili, żeby na nich
poczekały. To była pierwsza chwila kiedy były same jak och
spotkały. Usiadły na ławce kawałek od sklepu.
- Słodcy są – Roksana się zaśmiała.
- Nooo – Olka uśmiechnęła się szeroko. - A ten Michał jest lepszy. Podoba mi się – lekko się zaczerwieniła.
- Mam propozycję. Pamiętasz jak obiecywałyśmy sobie, że raz zaszalejemy? Tak inaczej.. - spojrzała z powagą, ale zarazem z iskrą w oku. - Może się tak .. zabawimy z nimi? To znaczy bez takiego jakiegoś lizania, czy coś po prostu... Rozumiesz? - puściła jej oczko.
- Rozumiem, więc ja biorę Michasia. - zaśmiała się i wstała. - Jak wyglądam? - okręciła się wokół siebie poprawiając grzywkę. Miała na sobie czarne legginsy, luźną niebieską bluzę z The One, z żółtymi napisami, czerwone Conversy i czerwoną czapkę.
- Ładnie. A ja? - Roksana znowu była tak samo ubrana, ale bez czapki.
- Ładnie, ale.. - zbliżyła się i poprawiła jej włosy – Teraz wyglądasz pięknie – uśmiechnęła się i zobaczyła zbliżającą się grupkę chłopaków. Było ich około siedmiu. Same dresy, pijani było, widać to było z daleko. Podeszli do nich zagadują.
- No witam pięknie panie. Gdzie się wybieracie? My oczywiście możemy wam pomóc. Może mały melanżyk u mnie w domu? Co w na to? - Powiedział gruby, wysoki, łysy chłopak, który akurat je chciał objąć, ale inny natomiast podszedł i odbij na na bok.
- Nie, nie. Te oto piękne dziewczyny raczej będą wolały mnie, a nie takiego spaślaka. – zaśmiał się razem zresztą swoich dresów. Dziewczyny od nich chciały odejść, ale każdy z nich zabarykadował im wyjście. Wokół było słychać tylko głupie odzywki w ich kierunki. Nagle jeden z chłopaków, który nie był pijany krzyknął do wszystkich.
- One są z Koniem i Ziołem.
Kiedy
to usłyszeli od razu się od nich odsunęli. Znowu kiedy spostrzegli
Maćka z Michałem momentalnie znaleźli się kawałek dalej od
dziewczyn.
Obojga
podeszli do grubego chłopaka i zaczęli nim szarpać.
- Powiedziałem ci już chyba, że jak się tu pokażesz to będzie z tobą źle, prawda? - Michał trzymał go za koszulkę.
- Zioło, ale ja nie wiedziałem, że one są z wami.
- Ale miałeś się tu nie pokazywać, prawda? - Maciek dodał.
- Dobra, dobra. Nie sap. - chłopak się poprawił i odszedł zresztą swoim kolegów.
Dziewczyny
zdenerwowane usiadły na ławce prawie z łzami w oczach. Nigdy nie
przydarzyło się im coś takiego. Michał usiadł obok Oli i ja
przytulił, Maciek zrobił to samo z Roksanę. Za chwilę ruszyli i
poszli do domu.
- Czemu tak właściwie wszyscy jak usłyszeli, że wy idziecie to się przestraszyli? - Roksana zapytała.
- No bo .. - Maciek zaczął, ale Michał dał mu znak, żeby nie mówił. Dziewczyny tego nie widziały.
- No bo się nie lubimy, dlatego.. - Michał dokończył.
- I czemu właściwie mówią na was Koniu i Zioło? - Ola zapytała poprawiając grzywkę.
- Na mnie mówią koniu bo kiedyś jak byłem mniejszy to udawałem konia, a na Michała zioło bo, bo, bo.. to w sumie takie zioło. - zaśmiał się.
Za
kilkanaście minut doszli do domu Michała. Weszli do klatki,
pojechali windą na dziewiąte piętro. Zioło otworzył drzwi i
wszyscy weszli. Zdjęły buty i poszły do salonu.
- Mmm, ładnie tu masz. - Roksana usiadła na fotelu rozglądając się.
- Kto jak woli – Michał się uśmiechnął i wszedł do kuchni stawiając na blacie reklamówkę z alkoholem.
Przez
kilka godzin nic nie robili oprócz picia, palenia, wygłupiania się.
Dziewczyny tak jak sobie obiecały próbowały kręcić z chłopakami.
I nawet dobrze im to wychodziło bo oni im to odwzajemniali. Koło
północy Olka upomniała się o transport. Maciek postanowił je
odwieźć autem od brata Michała. Pożegnali się pocałunkiem w
policzek i wyszli. Weszli do auta i pojechali. Nawet dziewczyny nie
zdawały sobie sprawy z tego, że Maciek jest pijany i może się coś
stać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

