CZEŚĆ.
CHCĘ TYLKO OGŁOSIĆ, ŻE TEGO BLOGA JUŻ RACZEJ NJE BĘDZIEMY PROWADZIĆ, WIĘC JEŻELI CHCECIE COŚ POCZYTAĆ TO ZAPRASZAM TUTAJ---> http://americangirlsss.blogspot.com/
Przystanekk.
Więc jest to blog pisany, przez jedną osobą, a wymyślany przez dwie :3 Może niektórych to zaciekawi, więc zapraszamy do czytania. BARDZO PROSIMY TEŻ O KOMENTOWANIE, zależy nam, żebyście się podzielili z nami waszą opinią. I już z góry przepraszam za moje chaotyczne pisanie, nie umiem niestety :O Jeżeli macie też jakieś wskazówki co do opowiadania to prosimy ;>; Pozdrówki, pjona. :* Toster, xxo.
środa, 15 maja 2013
sobota, 23 marca 2013
rozdział XII
Szybko
wstali z łóżka, ubrali się, ogarnęli łóżko i otworzyli okno.
Ledwo co usiedli na łóżku, a Ola weszła do pokoju. Spojrzała
marszcząc brwi?
- Czemu tu siedzicie?
Obojga
próbowali coś szybko wymyślić i Roksana wyskoczyła.
- Bo robiliśmy zdjęcia! Tak robiliśmy zdjęcia ..- spojrzała na Maćka. - Było tu dobre światło i tak no tak .. - zamotana się uśmiechnęła.
Ola
się dziwnie popatrzyła, zaraz się zaśmiała i poszła do kuchni
do Michała.
Usiadła
na blacie, a on do niej podszedł łapiąc za biodra.
- Z kim rozmawiałaś?
- Z Roksaną. Siedzą z Maćkiem w sypialni.
Michał
przymrużył jedno oko i ją pocałował. Za chwilę doszła do nich
Roksana z chłopakiem. Oboje usiedli przy stole.
- Słuchajcie, mam pomysł – Maciek spojrzał na każdego po kolei. - Po pierwsze to co wy dziewczyny robicie w wakacje?
Michał
odetchnął na myśl o co mu chodzi, w planach mieli o to dawno
zapytać. Dziewczyny natomiast na siebie spojrzały ze zdziwieniem.
- No nic. Przynajmniej ja nic. Cały czas będę w domu. - Roksana powiedziała.
- No tata coś tam wspominał, że może gdzieś pojedziemy w sierpniu.
- To dopiero w sierpniu, ale mam nadzieję, że pod koniec czerwca nie. - uśmiechnął się podejrzliwie. - Tak sobie z Michasiem myśleliśmy, że może z nami pojedziecie na długą wycieczkę? - spojrzał i objął Roksanę.
Dziewczynom
od razu się spodobało. I się zgodziły.
- Ale gdzie i kiedy? - Roksana zapytała.
- Tak myśleliśmy, żeby kilka dni po zakończeniu roku szkolnego. I nad jezioro do takiego miasta godzinkę od Bydgoszczy – uśmiechnął się. - Oczywiście jak chcecie. Ale znam dobrą miejscówkę.
Dziewczyny
się zgodziły, ale problem był z ich rodzicami. Postanowiły ich
okłamać. Co ostatnio bardzo często się im zdarzało. Powiedziały,
że jaką na obóz. Poprosiły o pieniądze i wszystko poszło jak
chciały. Żaden z rodziców nie zorientował się o co chodzi.
Znalazły w internecie jakąś reklamę obozu i pokazały.
Uroczystość
rozdania świadectw odbywała się na największej sali gimnastyczna,
który była w ogromnym pomieszczeniu.
Dziewczyny
elegancko weszły na salę i stanęły tuż przy wejściu. Za nimi
stało dużo nauczycieli i nauczycielem, między innymi dyrektor,
który bacznie je obserwował.
Kiedy
Ola szukała telefonu w torebce akurat do sali szybkim krokiem wszedł
Kuba z Filipem. Chamskość Kuby nie zna granic, więc przechodząc
obok niej uderzył ją mocno z bara u upadła jej torebka. A co
wyleciało z torebki? Papierosy, zapalniczka i jakieś tabletki.
Dziewczyna się szybko schyliła i zaczęła zbierać. Kuba tylko
ironicznie się zaśmiał i odszedł. Znowu podszedł do dziewczyn
dyrektor szkoły.
- Po apelu od razu do mojego gabinetu – powiedział surowo.
Przerażone
dziewczyny do końca apelu grzecznie stały i udawały, że ciekawi
je występ pierwszoklasistów.
Wszyscy
zaczęli bić brawa, był to znak,że mogą wychodzić. Pierwsze
wyszły Roksana z Olą. Otwierając drzwi zobaczyły na korytarzu
Maćka i Michała. Byli ubrani tak jak najbardziej się podobało to
dziewczynom. Mieli rurki i bejsbolówki.
Podeszły
do nich całując namiętnie na przywitania. Podszedł do nich
dyrektor i chamsko zaczął.
- Wy dziewczyny do gabinetu. Już. Raz, raz .. - zaczął tuptać nogą. Chłopacy na niego spojrzeli i się perfidnie zaśmiali. - Rozumiem chłopcy, że wy już wychodzicie.
- Nie. - powiedział Maciek. - Przyszliśmy po nasze dziewczyny.
- Młodzi „mężczyźni”.. posłuchajcie mnie. Wasze dziewczyny – powiedział z naciskiem na dziewczyny – idą teraz ze mną do gabinetu.
- A za co jeśli tak można wiedzieć? - podszedł bliżej Michał i spojrzał na dyrektora z góry.
- Za co jeśli mogę wiedzieć?
- Za posiadanie papierosów na terenie szkoły.
Maciek
wsadził rękę do kieszeni i wyciągnął paczkę papierosów.
- I co nam za to zrobicie?
- No wam nic.
- Więc dziewczynom też nic. Do widzenia. - Maciek objął Roksanę i ruszył w stronę wyjścia.
- Nie, nie, nie.. - dyrektor och zatrzymał, ale Maciek nie dał za wygraną.
- Proszę Pana. Nie zrobi pan nam nic, ani im. Są już wakacje, tak? One skończyły właśnie gimnazjum i zapewne nie mają ochoty już na pana patrzeć tak samo jak ja z kolegą, więc miłych wakacji i nara.
Maciek
bez żadnych skrupułów powiedział i cała czwórka wyszła.
Były
dwa dni po zakończeniu roku szkolnego. Michał zaproponował Oli
spotkanie z okazji ich trzymiesięcznego związku.
Szli
polną drogą za osiedlem Oli. Michał co chwilę dość mocno
ściskał rękę Oli, aż wreszcie się wkurzyła.
- Ała! - powiedziała donośnym tonem. - To boli. Co ci się dzieję? - zatrzymała się i spojrzała na niego.
- Musimy pogadać. - zestresowany się do niej obrócił.
Kiedy
Ola widziała jego zdenerwowanie miała już tysiąc myśli na
sekundę. A najbardziej co ją nurtowało to, to że chce z nią
zerwać.
Usiedli
przy lesie na trawie i wziął ją za rękę.
- Wiem, że to dopiero tylko trzy miesiące, ale muszę ci to powiedzieć. - ścisnął mocniej jej rękę. - Jak cię poznałem byłem bardzo arogancki, chamski, często byłem pijany i naćpany no i bawiłem się dziewczynami – zmarszczył brwi. - Ale kiedy cię poznałem zmieniłem się i chcę ci powiedzieć, że .. No, że mimo to tylko trzy miesiące to... kocham cię – bardziej ścisnął jej rękę i spojrzał jej w oczy. - Nie .. ja nie pownie.. - nie powiedział do końca, bo Ola obdarzyła go namiętnym pocałunkiem.
piątek, 22 marca 2013
rozdział XI
ROKSANA
I MACIEK.
Usiadła
na krześle do, którego zaprowadził ją strażnik. Rozglądnęła
się czekając na Maćka. Wreszcie przyszedł. Powolnymi ruchami
wziął słuchawkę, a zaraz ona.
- Cześć.. - powiedział cicho.
- Jak się trzymasz? - od razu powiedziała patrząc czule na niego.
- Dobrze. Nie wiem kiedy nas wypuszczą. A ty jak tam? Miałaś przypał za imprezę i policję?
- Nie. Brat wziął wszystko na siebie – niechętnie się uśmiechnęła.
Rozmawiali
chwilę na dość miłe tematy. Roksana zauważyła, że Ola
wychodziła z sali. Wiedziała, że trzeba się już pożegnać.
Maciek
dał rękę na szybę, ona tez przyłożyła. Spojrzał na nią.
- Tęsknie za tobą.. za dotykiem, oddechem.. Za całą tobą.
- Maciek.. - spojrzała na niego i wzięła rękę z szyby – Ja też tęsknie. Bardzo.
Strażnik
podszedł i kazał się pożegnać. Pożegnali się i wyszły z
zakładu. Mimo że to był to tylko jeden dzień, ale była dla nich
dręcząca myśl, że są oni sam sami w areszcie.
Siedziały
w salonie u Roksany z jej bratem. Akurat zjedli obiad i zrobili sobie
po kawie. Rozmawiali o czymś miłym. Wszyscy się śmieli.
- Co dzisiaj dziewczęta macie zamiar robić? - brat Roksany powiedział dla wygłupu dziwnym akcentem przy czym się zaśmiał.
- Nic. Będziemy cały dzień siedzieć i się nudzić. W końcu nie możemy nigdzie wychodzić, prawda? - Ola spojrzała na chłopaka zakładając nogę na nogę.
Akurat
ktoś zadzwonił do drzwi i poszedł je otworzyć. Za chwilę do
pokoju wszedł brat z Michałem i Maćkiem. Obie się na nich
rzuciły.
Przytulili
się i pocałowali. Bart wyszedł z domu.
Posiedzieli
chwilę, pogadali.
- To ja będę się zbierał. Muszę jechać do domu po klucz. - Maciek powiedział wstając.
- Nie jedź. Jak pojedziesz to nie wiadomo kiedy przyjedziesz. - Roksana wstała z nim, złapała go za rękę i spojrzała z przerażeniem przy czym on się zaśmiał.
- Jedź ze mną. - uśmiechnął się, pocałował i wyszli z domu.
OLA
I MICHAŁ.
Posiedzieli
i pogadali. Wreszcie kiedy Michał dojrzał przez okno, że Maciek z
Roksaną skręcili za uliczkę, która była kawałek od domu usiadł
obok Oli. Siadał coraz bliżej. Położył rękę na jej udzie. Ola
zbliżyła się i rozkraczyła nogi na jego nogach. Zaczęła go
namiętnie całować. Był to ich pierwszy raz kiedy tak bardzo
obdarzyli się uczuciem. Dziewczyna położyła się, a chłopak się
nad nią pochylił. Zdjęła mu koszulkę nie przestając całować.
On zrobił to samo. Trzymał rękę na jej biodrze lekko podnosząc
do góry. Rozpiął jej rozporek i powędrował ręką niżej.
Ola
się nieco spięła i go zatrzymała z zniesmaczeniem.
- Nieee .. - przygryzła nerwowo wargę i usiadła podpierając się łokciami. - Przepraszam, ale nie.
- W porządku. Rozumiem. - uśmiechnął się, pogładził ją po głowie i pocałował w czoło.
Był
nieco zawiedziony, ale naprawdę ją zrozumiał. Dostosował się do
jej decyzji. Posiedzieli jeszcze chwilę i poszli się przejść.
Wyszli
z domu za rękę. Ciągle ją obejmował i całował. Wyglądali na
bardzo szczęśliwą parę.
ROKSANA
I MACIEK
Wyszli
z domu i poszli na przystanek. Podeszli do rozkładu jazdy i okazało
się, że nie będzie autobusu przez najbliższe cztery godziny, więc
postanowili iść posiedzieć na trybuny boiska.
Usiedli
na samej górze w szóstym rzędzie. Chwilę rozmawiali, chwilę
oglądali mecz, który się odbywał, chwilę się całowali, chwilę
wygłupiali i obejmowali. Maciek ciągle kładł rękę na jej
kolanie jeżdżąc ciągle w górę, ale Roksana go dla „zabawy”
odpychała, żeby go wkurzyć.
Niespodziewanie
wzięła go za rękę i weszli do budynku, w którym znajdowała się
hala sportowa. Roksana weszła do damskiej toalety i upewniła się,
czy nikogo tam nie ma.
Weszli
do środka. Ola złapał go za koszulkę i przyłożyła do ściany.
Stanęła na palcach i zaczęła go całować, on także to
odwzajemniał. Maciek złapał za jej pierś przywierając ją do
siebie. Nie zwracali uwagi na nic. Wtedy liczyli się tylko oni.
Ale
znowu zauważyli i zareagowali na to energicznym ruchem kiedy jakaś
starsza pani weszła do toalety. Przeprosili i wyszli.
Roksana
zadzwoniła do Oli, czy jest u niej w domu, a potem do brata, ale
jednak brat był w domu, więc ponownie zadzwoniła do Oli, czy ma
wolne mieszkanie.
Weszli
do domu Oli. Klucz miała pod wycieraczką, więc nie było problemu
z wejściem.
Od
razu zaczęli całą „grę” tuż na przedpokoju. Maciek zamknął
drzwi, ona pociągnęła go do sypialni rodziców przyjaciółki.
Położyła
się na łóżku i oparła się łokciami. Nachylił się nad nią i
zaczął szybko i namiętnie całować po każdej części jej ciała.
Oboje się energicznie rozebrali. Kiedy Maciek był już gotów
nachylił się i szepnął jej na ucho.
- Jesteś dziewicą, prawda? - zapytał przy czym dziewczyna nic nie mówiąc dała znak, że jest. - Na pewno chcesz to zrobić? - spojrzał jej w oczy.
- Chcę. A ty jesteś.. Jesteś prawiczkiem ? - niepewnie zapytała z powagą.
- Niestety, ale nie jestem. - zmarszczył brwi. - Ale chciałbym, żeby ten raz był tylko z tobą. - uśmiechnął się, pocałował i zaczął.
Przybrali
odpowiednią pozycję i zaczął. Zestresowany, ale zarazem bardzo
podniecony oparł się rękoma obok jej głowy i w nią wszedł.
Obojga się podobało, szczególnie Roksanie mimo że był to jej
pierwszy raz. Skończyli po około godzinie.
Leżeli
pod kołdrą. Roksana trzymała głowę na jego klatce piersiowej
smyrając go po brzuchu. Znowu on wpatrywał się się w sufit bawiąc
się kawałkiem jej włosów.
Chwilę
później usłyszeli jak ktoś wchodzi do domu...
PS. Kilka osób poprosiło, żebyśmy wstawiły tu swoje zdjęcia, więc po przemyśleniu wstawiamy. Za szkody monitora nie odpowiadamy. Na pierwszym zdjęciu znajduje się xxo, a na drugim Tosterr :3 Pjona. + Liczymy na 1k wejść do niedzieli! ;)
czwartek, 21 marca 2013
rozdział X
Ola
z Roksaną stanęły przy wejściu i wpuszczały gościu. Zadzwonił
Roksanie telefon, więc poszła go odebrać. Rozmawiając miała
przerażoną minę. Podeszła szybko do Oli.
- Dzwonił Michał i powiedział, że po drodze spotkali mojego brata.
Ola
otworzyła szeroko oczy.
- Że co?! - zdenerwowana krzyknęła.
- No, ale on wie już o imprezie – przełknęła ślinę.
- Jak to wie?
- No po prostu i za to, żeby nie mówić rodzicom zaprosił kilku swoich kolegów. Właśnie to niektórzy z nich – kiwnęła głową.
Dziewczyny
stały przy dużym stole z alkoholem i przekąskami, które
przynieśli goście. Michał z Maćkiem akurat poszli na papierosa.
Rozmawiając przez muzykę usłyszały kiedy ktoś krzyczał z daleka
imię Oli. Odwróciła się z niesmaczną miną i zobaczyła
pijanego, nawet bardzo pijanego Kubę. Podszedł do niej i się o nią
oparł.
- No to jak? Szybki numerek w pokoju? - spojrzał przymykając jedno oko na Olę. - Górę masz wolną z tego co wiem, prawda? - zwrócił się do Roksany, która stała obok.
- Kuba, odejdź ode mnie. - Niechętna Ola odepchnęła go od siebie, ale on znowu natarczywie się do niej przystawiał. Wkurzyła się i odeszła na bok.
Zirytowany
jej reakcją znowu poszedł za nią. Oparł jedną rękę o ścianę
a drugą ją zabarykadował.
- Posłuchaj. Kiedy ja chcę, to też masz chcieć, rozumiesz? - spoważniał, ale uśmiechnął się krzywo.
- Nie. To ty posłuchaj mnie – ironicznie spojrzała. - Jeżeli ja nie chcę to ty masz się odwalić? Rozumiesz? - przekręciła szybko głowę uśmiechając się i odchodząc, ale on jednak ją złapał.
Podtrzymał
ją za rękę i szarpnął w obok. Drugą ręką powędrował po jej
udzie jadąc pod sukienkę. Ona go trzasnęła, ale nie zadziałało.
Krzyknęła na niego, ale mimo dużo osób wokół nikt się nie
zorientował, że się jej to nie podoba. Kuba wziął ją za rękę
i pociągnął ją na piętro. Michał akurat wyszedł z balkonu i
zauważył ten incydent. Od razu podbiegł i ją wziął od niego,
ale Kuba nie miał zamiaru jej zostawiać. Popchnął Michała i tak
zaczęła się bijatyka. Dołączył jeszcze do niej Maciek.
Za
jakieś trzy-cztery minuty do domu przyszła policja. Wzięła
Michała, Kubę, Maćka i dziewczyny ze sobą. Każdy zeznawał. Kuba
poszedł na ostatni bieg.
- Więc jak to się zaczęło? - Policjant zapytał stukając długopisem i wielki metalowy stół.
- No jak to jak? - zaśmiał się. - Dziewczyna była chętna to chcieliśmy iść na górę, ale ten gwałciciel podbiegł do nas i zaczął mnie bić.
- Co masz na myśli mówiąc gwałciciel? - zapytał drugi policjant, który stał za krzesłem tego pierwszego dokładnie analizując każde jego słowo.
- Gwałciciel .. to co wy nie wiecie? - Chłopak opadł się stanowczo łokciami na stole. - Więc ta cała ich historia znajomości zaczęła się od tego, że oni je spotkali na jakimś tam odludzi i za to, że je gdzieś zaprowadzili zażądali czegoś, że tak powiem w naturze. Przestraszone bały się i im „zapłaciły”. Później to tylko szło jak składka. Ten cały Zioło kazał zerwać Oli ze mną, tak samoKoniu z Roksaną. Później pojechali razem nad jezioro i tam je gwałcili. Dziewczyny nie poszły z tym do was bo oni im zagrozili, że zabiją najpierw ich rodzinę, a później je. Znowu dzisiaj Ola mi wszystko powiedziała.
Kuba
dalej zeznawał kłamstwa. Michał, Maciek i dziewczyny powiedziały
jak było naprawdę, ale z tego, że zeznania Kuby były wiarygodne
postanowili zatrzymać Maćka i Michała, a sam pojechał do domu.
Dziewczyny też musiały.
Na
drugi dzień od razu z rana pojechały do aresztu na spotkanie. Miały
mały problem, żeby wejść, ale pracował tam sąsiad Roksany
cioci, który ją znał i pozwolił spotkać się z ich chłopakami.
Weszły
do pomieszczenia gdzie było oddzielone siedzenia, szyby i telefonu.
OLA
I MICHAŁ.
Usiadła
zdenerwowana na krześle bawiąc się palcami. Podniosła słuchawkę
kiedy Michał podszedł do szyby. Usiadł na krześle, podniósł
słuchawkę.
- To wszystko przeze mnie.
- Michał... Nie obwiniaj się, proszę. To była jego wina.
- Ola.. Przepraszam cię za wszystko. - mówił zachrypniętym głosem.
- Nie przepraszaj – uśmiechnęła się. - Wszystko będzie dobrze. Wyciągniemy was stąd. Obiecuję.
Michał
podniósł powoli głowę i spojrzał na nią z czarująco ułożonymi
oczami. Uwielbiała kiedy tak na nią patrzył. Zawsze się
uśmiechała, ale teraz nie chciała, bo wiedziała w jakiej jest
sytuacji.
- Ola.. Kocham cię..
Ona
na niego spojrzała ze zdziwieniem, ale akurat podszedł strażnik i
kazał zakończyć rozmowę.
Michał
znowu powtórzył ostatnie słowa i odszedł.
wtorek, 19 marca 2013
rozdział IX
Skrępowany
Maciek i Roksana od razu przestali. Poszli i rozpalili ognisko.
Siedzieli do rana. Kiedy wreszcie postanowili się położyć
zauważyli, że nie mają namiotów, więc byli zmuszeni spać we
czwórkę w campingu, który znajdował się obok. Na największym
łóżku spały dziewczyny, a na mniejszym chłopacy. Kiedy weszli do
campingu rozmawiali, śmiali się jeszcze tak do siódmej nad ranem.
Dziewczyny nie powiedziały sobie, że każda z nich ma chłopaka.
Przez
czas pobytu ciągle się bawili. Do domu wreszcie przyjechali w
niedzielę. Na szczęście nie mieli przez to problemów.
Kiedy
przyjechały do domu pierwsze co zrobiły to poszły się porządnie
wyspać.
Usłyszała
przez sen dźwięk telefonu. Obudziła się i odebrała.
- No cześć. Będę u ciebie pod blokiem za 5 minut. - Roksana powiedziała szybko i się rozłączyła.
Ola
jeszcze chwilę poleżała. Wstała, poprawiła się, wzięła torbę
i wyszła. Wyszła z klatki i zobaczyła już Roksanę, który szybko
stawiała kroki. Podeszła i bez zatrzymania szła dalej.
- No szybko, szybko. Mamy dziesięć minut, a jak nie to nam autobus odjedzie.
Dziewczyny
szybko popędziły na przystanek autobusowy. Jechały do Michała i
Maćka. Mimo że spędzili ze sobą kilkanaście godzin to ciągle
nie miały ich dość. Tym razem to one pojechały do nich w zamian
za to, że oni ciągle przyjeżdżali.
Szły
na umówione spotkanie. Znowu za rogiem szli oni, a przed nimi
Patrycja – była dziewczyna Maćka. Z tego, że szła przodem i
widziała już dziewczyny uśmiechnęła się do nich krzywo.
Poczekała na chłopaków, złapała Maćka i go namiętnie
pocałowała. Nie wiedział co się dzieje, tak samo Michał i
dziewczyny.
- Co to miało być? - Maciek spojrzał na nią z krzywą miną
- Nic, nic. - Patrycja się uśmiechnęła, odwróciła się na pięcie i poszła w swoją stronę.
Zamurowana
Roksana nic nie powiedziała, krzyknęła, czy coś w tym rodzaju
tylko pobiegła na przystanek z płaczem.
Ola
próbowała ją dogonić, ale kazali się jej zatrzymać i pobiegł
za nią Maciek. Niestety jej nie dogonił. Wsiadła do pierwszego
lepszego autobusu. Miała szczęście bo był to akurat do jej
miasta.
Ola
z chłopakami poczekała do następnego autobusu.
Pojechali.
Poszli do niej do domu. Była sama z bratem. Bart bez problemu ich
wpuścił, bo i tak wychodził.
Maciek
poszedł do niej do pokoju, otworzył drzwi. Siedziała na łóżku i
płakała.
- Wyjdź.
Nic
nie powiedział tylko usiadł na łóżku obok niej. Położył rękę
na jej głowie i ją gładził.
- Roksana. Dobrze wiesz, że ja i Patrycja już ze sobą nie jesteśmy. Ona to specjalnie zrobiła jestem jestem tego pewien. - ciągle ją gładził mówiąc powoli.
Ona
dalej płakała, nie potrafiła się uspokoić.
- Dlaczego ona cię pocałowała? - Wreszcie na niego spojrzała.
- Chciała, żebyś była zazdrosna.
- I się jej to udało. Co bardzo mi się podoba – uśmiechnął się i do niej przytulił. - Roksana.. Proszę nie złość się. Nigdy bym tego tobie nie zrobił. Jesteś moja, a ja twój. - Pocałował ją w czoło, a ona położyła się na jego kolanach i po chwili zasnęła trzymając jego rękę.
Nagle
do pokoju z hukiem wpadła Ola. Maciek zaczął ją uciszać. Położył
ją na poduszkę i oboje zeszli na dół do kuchni. Michał siedział
i palił papierosa.
Zadzwonił
dzwonek do drzwi. Ola poszła otworzyć. Poczta z powiadomieniem do
rodziców o zawieszeniu dziewczyn w szkole. Położyła na blacie i
akurat weszła do kuchni Roksana.
- Nie mogę spać. - spojrzała na Maćka i się uśmiechnęła.
Już
mu wybaczyła. Wszyscy siedzieli i rozmawiali. W końcu Roksana
zaproponowała.
- Skoro jesteśmy sami, a ja mam wolny dom do rana to może zrobimy coś?
Miała
na myśli imprezę. Zrobili jak powiedziała. Zadzwonili do
wszystkich swoich znajomych i zaprosili. Michał z Maćkiem pojechali
po jakiś alkohol. W czasie kiedy ich nie było zebrało się dużo
osób. Łącznie można by było zliczyć około trzystu..
PS.
nie ma fajnego zakończenia, bo już dzisiaj nie zdążę. W ogóle
dzięki, że to czytanie. Cześć! <3 Następny jutro :3
poniedziałek, 18 marca 2013
rozdział VIII
OLA
I MICHAŁ. cd..
- No czekaj. Jak się już postarali to porozmawiajmy.
Ola usiadła na schodach, zaciągnęła rękawy i na niego spojrzała.
- No to rozmawiaj.
- Masz mi coś do powiedzenia?
- Ja? Dlaczego ja? Może ty masz? - zbulwersowana wstała.
- To był twój chłopak, prawda?
- Nie. To nie był mój chłopak. To był kolega.
- I cie pocałował, tak?
- Na pożegnanie. - spojrzała z irytacją. - Umówiliśmy się, ale gdybyś jeszcze nie zauważył to kiedy was zobaczyliśmy to odwołaliśmy spotkanie, prawda?
Michał
spojrzał na nią z uwagą. Zaobserwował każdy jej ruch. Wiedział,
że nie kłamie. Podszedł do niej.
- Ja naprawdę nie przyjechałem po zioło..
- Nie zdaje mi się. Więc co tu robiliście? Nie odzywaliście się przez kilka dni i nagle wam się o nas przypomniało, tak?
- Nie mogliśmy. Przepraszamy, Przepraszam. - Wziął ją za rękę. - Przestałem. Tak jak obiecałam i tak jak prosiłaś.
- Możesz mnie nie okłamywać?
- Nie kłamię. - zbliżył się do niej. - Przestałem dla ciebie. A przestałem dla ciebie bo.. Bo mi na tobie zależy.
Ola
na niego spojrzała na niego z szeroko otwartymi oczyma. Z jednej
strony się bardzo ucieszyła, a z drugiej nie wiedziała ja ma się
zachować. Na szczęście nic nie musiała mówić. Michał zbliżył
się do niej, ich ciała się przywierały, a usta się spotkały.
Pospacerowali
niedługo i poszli je odprowadzić na osiedle. W końcu Maciek
wypalił z wycieczką.
- Słuchajcie, mamy taki pomysł. Nie chcemy was zmuszać, ale jeżeli chcecie to będzie nam bardzo miło. Zechciałybyście może pojechać z nami pod namioty? Znam fajne miejsce, wezmę auto brata i możemy pojechać na jeden dzień.
Dziewczyny
się zgodziły. Na drugi dzień wypadał piątek, wtedy mieli jechać.
Rodzice nie wiedzieli o zawieszeniach dziewczyn, więc napisały im
kartę, że po szkole idą do koleżanki na noc.
Na
początku droga wydawała się łatwa. Maciek potrafił trafić do
pewnego miejsca, ale później ciągle się gubili. Po długiej
jeździe wreszcie dotarli. Piękne miejsce. Mały staw. Można było
się kąpać. Wszystko było pozarastane wysoką trawą, ale znowu
miejsce gdzie miały stać namioty było wykoszone.
Pierwsze
co zrobili to poszli się wykąpać. Po dwóch godzinach poszli na
swoje miejsce.
ROKSANA
I MACIEK
Maciek
poprosił Roksanę o spacer, więc poszli. Szli brzeżkiem stawu, po
piachu. Chłopak ciągle zbliżał rękę do jej dłoni.
- Roksana .. - zaczął. - Pamiętasz co ci wczoraj mówiłem? To, czy uda się Michałowi i Oli?
- Tak pamiętam – powiedziała niepewnie.
- To tylko tak .. no, odpowiesz mi na to moje wczorajsze pytanie?
- Jakie?
Zakłopotany
nie wiedział jak ma zapytać, więc zwykłym „ a nic już „
zakończył temat. Chodzili jeszcze dobre pół godziny. Wreszcie
kiedy wchodzili w trawę, aby dojść pod namioty Roksana go
zatrzymała.
- Tak.
- Ale co tak? - zdziwiony na nią spojrzał.
Ona
go natomiast wzięła za rękę i spojrzała na niego. Był od niej
wyższy, więc musiała lekko podnieść głowę.
- Tak udało by nam się. Odpowiedziałam na twoje wczorajsze pytanie.
- Naprawdę tak uważasz?
- Naprawdę – Nic więcej nic nie powiedzieli. Roksana stanęła na palcach i go pocałowała. Oboje zaczęli się namiętnie całować.
- Yhyyym....
OLA
I MICHAŁ.
Rozciągnął
się i dał swoją rękę na jej ramię.
- Wreszcie sami. - uśmiechnął się i zaczął ją smyrać po ramieniu.
- Aż tak bardzo ci zależało?
- Bardzo. Tak bardzo jak na tobie – pocałował ją w policzek i wyciągnął papierosa. - Chcesz?
- Nie dzięki.
Ola
nie była aż tak wesoła na zewnątrz, ale znowu w środku
rozpierała ją radość. Tak strasznie się cieszyła, że Michał
nie ukrywa swoich uczyć. Podobało się jej to, ale nie chciała
tego, aż tak ujawniać. Ciągle patrzyła na jego ruchy, strasznie
ją to pociągało.
Michał
zdeptał papierosa, i odwrócił się do niej. Wziął za rękę i
zaczął bawić się jej pierścionkiem.
- Lubisz pierścionki?
- Tak. Bardzo – uśmiechnęła się do niego.
- Tak sobie myślę .. - zaczął, ale zaraz skończył.
- Nie, proszę dokończ.
- Ale to jest głupie.
- Na pewno nie jest. Proszę powiedz mi. - nachyliła się do niego spojrzała na niego oczami ala „ słodki piesek” i zaczęła się śmiać.
- Jesteś śliczna kiedy się cieszysz. W sumie zawsze jesteś śliczna. - Chłopak ją zawstydził. - Tak sobie myślę, bo kiedy mi na tobie zależy i tobie chyba też … - Powiedział a ona z uśmiechem przytaknęła. - To może tak... Nie. Co ja mówię. Przepraszam.
Wstał
i zaczął kopać kamyk. Ona wstała, stanęła obok niego i złapała
go za bark. On natomiast klęknął i wziął ją na barana i zaczął
się kręcić. Zaczęła piszczeć, śmiać się i krzyczeć. W
końcu kiedy przestać ona nachyliła głowę i powiedziała mu na
ucho.
- Dokończysz? Może by tak?
Postawił
ją na ziemię i spojrzał.
- Wiesz co chcę powiedzieć.
- Może wiem, może nie wiem – uwodziła do swoim uśmiechem.
Nie
powiedział nic więcej. Pocałował ją i oficjalnie byli parą.
Oboje się cieszyli. Powygłupiali się chwilę. Ola stwierdziła, że
nie ma za długo Roksany z Maćkiem, więc postanowili pójść ich
poszukać.
Wyszli
z wykoszonego pola, wzięli się za rękę i po drodze ciągle się
śmiali. Usłyszeli jakiś szelest w trawie, więc poszli w tą
stronę. Podeszli bliżej i zauważyli kiedy ich przyjaciele się
całują.
- Yhyyym.... - Michał chamsko kaszlnął. - Może byście tak przestali? - zaczął się śmiać. Za chwilę wszyscy poszli na pole i rozpalili ognisko.
niedziela, 17 marca 2013
rozdział VII
Na
przerwie przed ostatnia lekcją obie poszły do łazienki zapalić.
Weszły
do kabiny, stanęły na toalecie i otworzyły okno.
- Masz. - Ola wyciągnęła paczkę papierosów do Roksany.
Roksana
wzięła i zaczęła palić, dym wypuszczały w stronę otwartego
okna. Usłyszały kiedy ktoś wchodzi. Roksana chciała wyrzucić
papierosa przez okna, ale się odbiło od ściany i spadło przed
kabinę. Wyszły i zobaczyły dyrektora szkoły.
- Tak myślałem. - spojrzał na nie surowym wzrokiem.
Dziewczyny
próbowały się tłumaczyć, ale dyrektor wziął je do swojego
nowego gabinetu. Usiadł wygodnie, a dziewczyny stały zdenerwowane
przed biurkiem.
- Co macie mi do powiedzenia?
- No bo … - Roksana zaczęła, ale Ola ją szturchnęła.
- To moja wina, ja ja namówiłam.
- Od kiedy palicie?
- Ona nie pali, tylko ja..
- Ola proszę cię. Nie kłam. Widziałem jak obie paliłyście. Wprawione jak na kogoś kto nie pali- spojrzał surowo na Roksanę.
- Jak mógł nas pan widzieć?
Dyrektor
wstał podszedł do okna, zawołał je i pokazał widok na łazienkowe
okno, gdzie wszystko było widać. Znowu usiadł, zapalił fajkę i
zwrócił rękę w ich stronę.
- Chcecie? Zapewne was kusi.. Ale jak wiecie.. W szkole jest zakaz, surowy zakaz palenia tytoniu i innych wyrobów.- Dziewczyny pokiwały głowami na wznak zrozumienia. - Dlatego zawieszam was do następnego tygodnia.
Zbulwersowane
dziewczyny kłóciły się z dyrektorem, wyszły dopiero za
kilkanaście minut. Poszły na końcówkę lekcji.
Wyszły
ze szkoły i zaczepili ich jeszcze Filip z Kubą. Umówili się
jeszcze co do miejsca spotkania. Na pożegnanie Kuba przytulił i
pocałował w policzek Olę, Filip tak samo postąpił z Roksaną.
Kiedy odeszli obie zauważyły Maćka i Michała.
- O nieeee … - Ola krzyknęła, a chłopacy się odwrócili. - Przecież ja zapomniałam Roksana. My mamy dzisiaj zrobić projekt. Przepraszam chłopacy, ale spotkamy się może innym razem – uśmiechnięta zaczęła udawać. Kuba i Filip się zgodzili.
Podeszły
do ich auta.
- Co wy tu robicie? - Roksana zapytała witając się pocałunkiem w policzek z Maćkiem.
- Kto to był? - spojrzał na nią kiedy go pocałowała.
- Koledzy. Umówiliśmy się z nimi, ale jak przyjechaliście to odwołaliśmy spotkanie? - ironicznie się uśmiechnęła.
- Ładna z was para. - Michał zwrócił się do Oli.
- Nie jesteśmy parą? Kolegami..
- A wasze pożegnanie na to nie wskazywało.
- Nie kłóćcie się może okej? - Roksana się wtrąciła. - Co wy tu robicie? - zwróciła się do chłopaków.
- No ja tu przyjechałem po zioło do kumpla. - Michał spojrzał z bacznością na Olę.
- Dobra to nie ma sensu. Ja idę – zdenerwowana powiedziała Roksanie i poszła.
Maciek
poszedł odprowadzić odprowadzić Roksanę do domu, a Michał
pojechał. W czasie drogi oboje rozmyślali co zrobić, żeby ich
pogodzić.
Maciek
zadzwonił do Michała i poprosił, żeby na niego czekał przy
parkingu przed liceum. Znowu Roksana zadzwoniła do Oli, żeby
przyszła na ten parking, żeby się spotkać.
Usiadła
na schodach i się rozglądnęła, czy czasem nie idzie jej
przyjaciółka. Zaraz wyszła zza rogu.
- Ola, wiesz co.. Zapomniałam czegoś z domu. Poczekaj tu chwilę. - uśmiechnęła się i poszła.
Od
razu jak poszła z róg przyszedł jej sms: Porozmawiajcie.
Odwróciła
się i w jej stronę szedł Michał.
- Gdzie jest Maciek? Miał tu być.
- Ja nic nie wiem. To znaczy wiem, ale nie wiem. - skrzywiła się. - Ola mi coś wysłała. - Wystawiła telefon i dała mu przeczytać sms`a.
- Rozumiem, że to ukuli.
- Tak, ale nie warto. Cześć. - uśmiechnęła się i chciała iść, ale ją zatrzymał.
- No czekaj. Jak się już postarali to porozmawiajmy.
ROKSANA
I MACIEK.
Poszli polną dróżką obok jakiegoś lasu. Rozmawiali i pierdołach. Przez moment panowała cisza, ale Maciek powstrzymał ją pewnym pytaniem.
Poszli polną dróżką obok jakiegoś lasu. Rozmawiali i pierdołach. Przez moment panowała cisza, ale Maciek powstrzymał ją pewnym pytaniem.
- Jak myślisz uda im się?
- Jak jemu zależy tak jak jej to uda im się.
- A nam się uda?
Roksana
się zatrzymała i na niego spojrzała.
- Że co?
- No, czy nam by się udało? - uśmiechnął się, ale Roksana próbowała rozmyślać. - Żartuję tylko. - co prawda ja okłamał, ale zrobił to perfekcyjnie. - Wykąpiemy się? - spojrzał na nią i wskazał głową jeziorko, które było widać.
- Jest zimno.
- I trudno. Potem cię ogrzeję. -
Usiedli
na trawie, porozmawiali chwilę i poszli się kąpać w samej
bieliźnie. Woda była zimna, bo była jeszcze wiosna. Wypłynęli na
środek jeziorka. Nie było to daleko od brzegu, bo jezioro było
małe.
Zaczęli
się wygłupiać. Maciek kawałek odpłynął i udawał, że się
topi. Roksana wzięła to na serio. Zaczęła go wołać. Podpłynęła
w to miejsce gdzie widziała do ostatni raz. Zaczęła już płakać.
Na marne.. Maciek się zaraz wyłowił i zaczął się śmiać.
Popłynął do niej, ale ona zaczęła na niego krzyczeć i chlapać
wodą. Złapał ją i przywarł do siebie.
- Zależy ci coo?
- Co? - zdziwiona zapytała.
- Nic.
Pokąpali
się chwilę i poszli z powrotem.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

